O chłopach, Żydach i niepamięci

O chłopach, Żydach i niepamięci

Motto
(…) chłopi pochodzą od Chama,
Żydowie od Jafeta, my szlachta od Sema,
A więc panujem jako starsi nad obiema.
(klucznik Gerwazy w „Panu Tadeuszu”)

Tytuł bardzo skrótowo, ale chyba wiernie streszcza „Prześnioną rewolucję” Andrzeja Ledera, wydaną z inicjatywy „Krytyki Politycznej”, a rekomendowaną przez czołowe pisma opiniotwórcze.
Zachęcona tą swoistą reklamą nabyłam i wyjątkowo uważnie przeczytałam książkę, która wzbudziła we mnie nader mieszane uczucia. Zaczęło się od zdjęcia na okładce: co właściwie przedstawia i co z niego wynika? Po namyśle i konsultacjach doszłam do wniosku, że ta osobliwa konstrukcja, zwana chyba amboną, służy leśnikom oraz myśliwym do obserwowania zwierzyny. Pierwsi czynią to dla lepszego poznania życia i potrzeb zwierząt, by im pomagać, drudzy – by na nie polować…
Po lekturze „Prześnionej rewolucji” nie jestem pewna, czy autorowi o imponującej, ale nieco wybiórczej erudycji chodzi o zrozumienie mentalności polskich chłopów i jej skutków dla poczucia tożsamości dzisiejszego polskiego społeczeństwa, czy też o wzbudzenie poczucia winy za współudział w Zagładzie i korzyści odniesione z tej tragedii.
Leder od razu na początku deklaruje się jako zwolennik psychoanalizy Lacana, na polskie istotne aktualne kłopoty z tożsamością patrzy przez pryzmat koncepcji tego myśliciela i konsekwentnie posługuje się specyficzną Lacanowską terminologią. I ten „lacanizm”, moim zdaniem (może błędnym), nie ułatwia, lecz utrudnia zrozumienie „kwestii chłopskiej” i „kwestii żydowskiej” w naszym kraju.
Wspomniana już wybiórczość erudycji Andrzeja Ledera wynika z samego indeksu nazwisk, wśród których brakuje autorów polskich, ale też obcych, których dorobek twórczy jest wręcz niezbędny do analizowania naszej psychiki. Nie wiem, czy Leder tych prac i dzieł nie zna, czy też ich nie docenia… Dołożę starań, aby jak najrzetelniej przekazać zasadnicze chyba tezy „Prześnionej rewolucji”.

Gospodarcze podłoże antysemityzmu

Autor za przełomowe wydarzenia uważa Zagładę Żydów za sprawą niemieckich nazistów w czasie wojny (z opóźnieniem na Kresach) oraz rewolucję, jaką według niego była radykalna reforma rolna pod naciskiem radzieckim przeprowadzona przez polskich komunistów w latach 1945–1956. Podtekstem psychicznym tych procesów miały być chłopskie „fantazmaty”. W terminologii Lacanowskiej oznacza to skryte, naganne, wstydliwe rojenia, wypierane ze świadomości. Krótko mówiąc, polscy chłopi w głębi duszy marzyli o pozbyciu się innych współobywateli: sprowadzonych (a nie przybyłych…) do Polski Żydów oraz ziemian o szlacheckim rodowodzie.
Po tej realizacji chłopskich „fantazmatów” doszło do wyeliminowania ze sceny politycznej ziemian oraz stopniowego zdominowania przez przybyszów ze wsi mieszczaństwa, przed wojną zmajoryzowanego lub wręcz zmonopolizowanego przez polskich Żydów. A mieszczaństwo, inaczej klasa średnia, spotężniawszy – przez swoich przedstawicieli sprawuje władzę polityczną.
Historia polskiego „stanu trzeciego” (tiers état) jak najbardziej zasługuje na przypomnienie, a jego i w ogóle nasza „zapaść tożsamościowa” na poważną dyskusję (o którą od lat apeluję…). Nie sposób jednak jej toczyć, pomijając znaczenie nieznanej na Zachodzie i może dlatego nieuwzględnionej przez filozofa kultury, pracownika PAN, Andrzeja Ledera – inteligencji. A jej dzieje wiążą się zarówno z „kwestią chłopską”, jak i z „kwestią żydowską” oraz polskim antysemityzmem.
W okresie międzywojennym wybitny przywódca syjonistyczny Włodzimierz Żabotyński stwierdził explicite, że polski antysemityzm (przeciw któremu „od zawsze” protestowałam) miał podłoże gospodarcze. I warto zastanowić się, w jakich okresach dochodziło do konfliktu interesów między polskimi Żydami (przybyłymi w XVIII w. z antysemickiego Zachodu…) a innymi grupami nadwiślańskiego społeczeństwa.
Przez wieki polska szlachta, stroniąca od handlu i lichwy, nie rywalizowała z kupcami ani przedstawicielami innych zawodów „hańbiących”, jakie uprawiali Żydzi z miasteczek i stopniowo większych miast. Co więcej, zamożni „dziedzice” chętnie zatrudniali Żydów, zwłaszcza jako karczmarzy, których wręcz zmuszano do wykorzystywania pańszczyźnianej polskiej biedoty. Niestety, w naszej opinii publicznej nie funkcjonuje twórczość Krzysztofa Opalińskiego (1609-1655), w tym satyra „Na ciężary i opresyją chłopską w Polszcze”, cytowana obszernie przez Miłosza w jego „Historii literatury polskiej”. Onże magnat wielkopolski, „wykształciuch”, stwierdził, że „nierządem Polska stoi”, i zapowiadał, że „nierządem zginie” (1650). O nierząd Opaliński bezpardonowo obwinił polską szlachtę, natomiast nie wspomniał o pochodzeniu karczmarza, którym jednak nie mógł być szlachcic, lecz jakiś plebejusz. Nie wiem, czy historycy ustalili odsetek karczmarzy Żydów, których Mickiewicz unieśmiertelnił w osobie poczciwego Jankiela.
Tu podam szokującą informację, nienagłaśnianą przez polonistów. Przed paru laty odkryłam datowany 20 marca 1832 r. wiersz „Nocleg”, którego fragment zacytuję: „Wiszą na nim (suchym drzewie – A.T.) dwie gruszki Judasza / W górę szpiegi! Cesarskie to sługi: / Jeden Prusak z nogami długimi / W białych [wisi] pończochach, a drugi / Żyd pejsami zamiata po ziemi”. Trudno uwierzyć własnym oczom!

Niechęć arystokracji do inteligencji

Tu dochodzimy do „kwestii inteligenckiej”, w ogóle nieobecnej u Ledera. Powody antysemityzmu chłopskiego są zrozumiałe. Kontakty chłopów z Żydami zaczęły się w karczmach i – rzadziej – w sklepikach małomiasteczkowych, gdzie nie zawsze mieli do czynienia z „Jankielami”.
Ale Mickiewicz nie był pochodzenia chłopskiego, tylko jako syn adwokata (kauzyperdy), wywodzącego się z drobnej szlachty, sam należał do tworzącej się właśnie klasycznej polskiej „herbowej” inteligencji. Czy w pierwszej połowie XIX w. pojawiali się już inteligenci, np. adwokaci, pochodzenia żydowskiego? Jaką rolę mogli tu odegrać frankiści, którym chrzest ułatwiał asymilację i dostęp do wykształcenia? Czy historycy zbadali tę sprawę?
Można sobie wyobrazić, że ojciec Mickiewicza miał rywala jurystę skuteczniejszego w wygrywaniu przed sądem. Wiadomo wszak, że aszkenazyjscy Żydzi wyróżniali się nieprzeciętną inteligencją, której zawdzięczali zasłużone sukcesy nie tylko w handlu, ale też w nauce i w typowo inteligenckich zawodach.
A jak wyjaśnić antysemityzm Krasińskiego, ujawniony w powszechnie znanej „Nie-Boskiej komedii”? Daniel Beauvois udokumentował niechęć polskiej arystokracji do inteligencji w ogóle, a zapewne jeszcze zjadliwszą w stosunku do „obywateli przechrztów”, współdziałających z wywrotowcem Pankracym… Czy to przypadek, że przegranym kontrkandydatem wybranego m.in. głosami mniejszości żydowskiej Narutowicza był Zamoyski, z rodziny skądinąd zasłużonych arystokratów?
Podobnie zasłużony był wybitny polski historyk żydowskiego pochodzenia prof. Marceli Handelsman, m.in. wydawca wspomnień Kazimierza Deczyńskiego, pierwowzoru „chama” z powieści Kruczkowskiego. Z tym że Deczyński, praprzodek inteligentów o chłopskim rodowodzie, wziął udział w powstaniu, znalazł się na emigracji, a nobliwi współkombatanci uniemożliwili publikację jego wspomnień… Prof. Handelsman zginął za sprawą Niemców nie z powodu pochodzenia, tylko za współpracę z akowskim Biurem Informacji i Propagandy.

Pańska histeria i chłopska neurastenia

O tym wszystkim nie dowiemy się z „Prześnionej rewolucji”, podobnie jak o „Psychopatiach” Antoniego Kępińskiego czy klasycznej pracy o nerwicach współczesnego świata Karen Horney.
Przypomnę, że psychiatra Kępiński na podstawie swojej praktyki lekarskiej wskazywał, że w Polsce występują dwie nerwice społeczne: pańska histeria i chłopska neurastenia (por. Ślimak z „Placówki” Prusa). Kępiński nie wiązał co prawda chłopskiej neurastenii z kompleksem niższości, ale wiele argumentów za tym właśnie przemawia.
Skutkami kompleksu niższości zajęła się Karen Horney. Jej zdaniem, te skutki to kompulsywna potrzeba bogacenia się, władzy i miłości (aprobaty). Horney nie zainteresowała się jednak kompleksem wyższości, tak typowym dla sporej części naszej szlachty i wywodzących się z niej „prawdziwych” inteligentów, więcej wartych we własnym mniemaniu niż ci „zza stodoły”. Bo taki podział przynajmniej do niedawna funkcjonował w „Warszawce”.
I chyba ta rozbieżność jest jedną z najistotniejszych przyczyn niewątpliwego kryzysu elit i związanych z nim kłopotów, w których zrozumieniu raczej nie pomoże psychoanaliza Lacana…
Jeśli chodzi o polskich inteligentów, w tym żydowskiego pochodzenia, wybitnych na szczęście sporo ocalało, już to na Zachodzie, już to w ZSRR, bądź po prostu w kraju, jak prof. Kleiner czy niezapomniany Starszy Pan – Wasowski. Niestety, ofiarą Holokaustu padł nieodżałowany Bruno Schulz.
Czy Lacan o tym wie…?

Wydanie: 31/2014

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy