Wpisy od Attaché
Dyplomacja w cieniu koronawirusa
Jak powinna funkcjonować dyplomacja w czasach kryzysu? Spójrzmy na Włochy. W zeszłym tygodniu media poinformowały, że nasi celnicy zatrzymali transport 23 tys. kupionych w Polsce maseczek ochronnych, które miały trafić do szpitali w Rzymie i regionie Lacjum. Owszem, obowiązujący w Polsce stan epidemii pozwalał na zatrzymanie wywozu niektórych artykułów. Ale czy taki gest miał sens? Po pierwsze, jak wiemy, sytuacja we Włoszech jest dramatyczna, nieporównywalna do sytuacji w Polsce. Po drugie, wydarzenie natychmiast zostało nagłośnione we włoskich mediach,
Sort lepszy i gorszy
No to mamy w MSZ powrót do czasów pierwszego Skubiszewskiego, kiedy młodego towarzysza wspierał towarzysz doświadczony, ale z podejrzanym życiorysem. Ten model oczywiście jest chory, bo na górze powinni być ludzie doświadczeni, z kwalifikacjami, i co najwyżej wspierać ich mogą ci młodsi stażem, ale jakie czasy, takie modele. W MSZ widać to jak na dłoni na przykładzie podsekretarza stanu ds. polityki azjatyckiej Marcina Przydacza i jedynego podległego mu departamentu – Azji i Pacyfiku, którego dyrektorem został Witold Sobków. Śmiesznie to wygląda – wiceminister
Żywot dyplomaty szczęśliwego
W grupie nowych ambasadorów, których minister Czaputowicz wysyła za granicę, warto zwrócić uwagę na Krzysztofa Olendzkiego, który jedzie do Słowenii. Nie czarujmy się, nie jest to wymagająca placówka, raczej jedna z tych miłych i przyjemnych, bo i Alpy w zasięgu ręki, i Adriatyk. A i spraw wymagających interwencji ambasadora za dużo tam nie ma. Żyć nie umierać. Ma więc szczęście Olendzki. Nie pierwszy raz. Rzadko bowiem się zdarza taka kariera – samych miłych placówek i stanowisk. Zanim Olendzki trafił do MSZ, zajmował się w Instytucie Historii
Jeden o genitaliach, drugi o żonie
Zwolenników tezy, że gdy cała władza znajdzie się w jednych rękach, to już nie będzie kłótni, tylko owocna praca dla ojczyzny, zapraszamy do MSZ, do akt sprawy byłego ambasadora RP w Japonii Jacka Izydorczyka. Izydorczyk, prawnik, wykładowca akademicki z Łodzi, został wysłany na ambasadora do Tokio w roku 2017 z poręki ówczesnego szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego. Był jego wynalazkiem. Już na placówce skłócił się z resztą personelu i z tokijską Polonią. Ponieważ jej przedstawiciele protestowali przeciw pisowskim „reformom” w sądownictwie,
Misja w Bagdadzie
Ambasada RP w Iraku to placówka specyficzna. Często wszystko się tam zmienia. Były czasy, po I wojnie w Zatoce, kiedy ambasada została wzbogacona o niecodzienny element – Sekcję Interesów Amerykańskich, której szefem był polski dyplomata Jan Wojciech Piekarski. Nie podlegał on ambasadorowi RP, choć łączność z Departamentem Stanu utrzymywał poprzez centralę MSZ w Warszawie. Po wybuchu II wojny w Zatoce ambasada RP w Bagdadzie została ewakuowana do Jordanii. Wznowiła pracę w czerwcu 2003 r. Po raz kolejny jej działalność została zawieszona
Jak rząd walczy o tanie mięso
To jest opowieść o polskiej dyplomacji i polskim premierze, bohatersko walczących ze złą Unią. Otóż nie tak dawno Centrum Informacyjne Rządu zagrzmiało: „Nie ma zgody Polski na nowy podatek od mięsa!”. Co za wspaniały, waleczny rząd! Zwłaszcza że podano przy tym, że celem takiego podatku jest wzrost cen mięsa o 15-20 zł za kilogram i zmniejszenie spożycia, np. wieprzowiny, o 57%. Trzeba przed tym się bronić. Czyli – przed czym? Z kim ta walka? Otóż, jak mogli się dowiedzieć czytelnicy „Super Expressu”,
Ilu was? Nie raz
Ale w tym kotle się kręci! Pisaliśmy niedawno o klęsce polityki promocji polskiego handlu. 70 biur, które otworzyła na całym świecie Polska Agencja Inwestycji i Handlu, to wielka porażka. Biura są niewidoczne, ich adresy pojawiają się i znikają, PAIH ma kłopoty z obsadą, a Polska topi w tym przedsięwzięciu miliony. Innymi słowy, pomysł, by promocję polskiej gospodarki wyprowadzić z placówek dyplomatycznych i zbliżyć do biznesu, upadł, zanim jeszcze zdążył się wyprostować. Do tego doszły sprawy finansowe i lokalowe.
MSZ, które się kurczy
Mamy niby to samo MSZ co, powiedzmy, sześć-siedem lat temu, ale inne. Jacek Czaputowicz niby jest ministrem, ale jego pozycja w państwie jest nieporównanie niższa niż np. swego czasu Radosława Sikorskiego. Nie chodzi tylko o tzw. siłę przebicia i miejsce w rządzącym establishmencie, ale także o to, czym się rządzi. Bo MSZ Jacka Czaputowicza zostało rozebrane, jak – przyrównując na wyrost – Polska w XVIII w. Po kolei traci obszary, nad którymi do tej pory czuwało. Zacznijmy od sprawy najgłośniejszej,
W Berlinie bez zmian
Wiele razy pisaliśmy o zmianach, które zaszły w MSZ, o tym, że jest to już zupełnie inne ministerstwo niż za poprzednich rządów. Tak właśnie jest, choć w jednej sprawie nic tam się nie zmienia. Od lat. Tą sprawą jest budowa siedziby ambasady RP w Berlinie. Po ośmiu latach rządów PO, kiedy minister Sikorski co rok obiecywał w Sejmie, że już za parę miesięcy ruszy budowa ambasady, do władzy przyszło PiS, rządzi już piąty rok i też obiecuje, a poza tym nic
Nabór naszych czasów
Przed tygodniem pisaliśmy o ambasadorskich kadrach obecnego MSZ. Dorzućmy do tego jeszcze kilka zdań. Otóż do Maroka minister Czaputowicz zdecydował się posłać na stanowisko ambasadora Krzysztofa Karwowskiego. Człowieka spoza MSZ. On sam zresztą temu nie zaprzecza i mówi tak: „Rzeczywiście, nie mam doświadczenia dyplomatycznego. Natomiast mam wrażenie, że całe życie przygotowywałem się do tej funkcji i roli”. A jak się przygotowywał? Jak mówi – jako dziennikarz telewizyjny, śledząc sprawy zagraniczne i międzynarodowe i bardzo się nimi






