Wpisy od Bronisław Łagowski
Po co nam to?
Nawet pospolita rywalizacja między partiami nie obywa się bez przeinaczania faktów, a co powiedzieć o wojnie, zwłaszcza domowej? Słusznie mówi się, że pierwszą ofiarą wojny jest prawda. Do naszych czasów prawda miała jednak tak duży prestiż, że kłamstwa głoszono z zapewnieniem, że są to prawdy. I właśnie widzimy, że to się zmienia. Pojęcie „wojny informacyjnej” znosi różnicę między prawdą i fałszem, ten drugi nie potrzebuje stroić się w prawdę, wystarczy mu duży nakład, duża oglądalność i słuchalność. Wystarczy, jeśli pogląd znajduje
Obniżyć ton
Przemawiającemu w dobrej sprawie niechętnie wytyka się błędy, a często się ich nie dostrzega. Prezydent Bronisław Komorowski przemawiał w Bundestagu w intencji umocnienia dobrych stosunków z Niemcami i chciałoby się z nim całkowicie utożsamić, niestety, wygłosił wiele poglądów błędnych z punktu widzenia wymagań obiektywizmu, a także szkodliwych praktycznie. To przemówienie trzeba brać razem z innymi wystąpieniami Prezydenta, a także w kontekście polityki władz III RP. Jak zwykle przemawiał – to się czuje aż nadto wyraźnie –
Co widziała guwernantka
W pamiętnikach i fabułach XIX-wiecznych (polskich i rosyjskich) dziejących się w sferach zamożnych przeważnie występuje guwernantka, Francuzka, Szwajcarka lub Niemka. Osoby te były wykształcone i byłoby dziwne, gdyby wśród nich nie znalazły się takie, które nie pisałyby pamiętników lub przynajmniej „problemowych” listów do rodziny. Mniejsza o wartość literacką; po tych pismach możemy spodziewać się wartości świadectwa o środowisku, w którym niekiedy spędziły długie lata. Byłoby to spojrzenie z zewnątrz, niezniekształcone polskimi konwenansami, które kierują uwagę tylko na pewne fakty,
Czyny, słowa i myśli
Wystarczyło, że minister spraw zagranicznych powiedział rzecz słuszną, a już słychać zewsząd głosy, że powinien zostać zdymisjonowany. Prawdę ktoś napisał, że na tym świecie żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie. Polsko-amerykański sojusz nie jest wiele wart i daje tylko złudne poczucie bezpieczeństwa – powiedział Radosław Sikorski. Zastanowiłbym się, czy relacje, jakie zachodzą między potężnymi Stanami Zjednoczonymi a daleko od nich położoną, nieuleczalnie słabą Polską, mogą być sojuszem w ścisłym sensie tego słowa. Ameryka
Co kogo „kręci”
„Polska Ludowa kręci już tylko SLD” – głosi wielkimi literami tytuł artykułu w „Gazecie Wyborczej”. Co znaczy „kręci”, tego nie wiem, ale się domyślam. Wszyscy znudzili się Polską Ludową, ten temat nikogo nie obchodzi, jedynie SLD prowadzi politykę historyczną, Polskę Ludową stara się wybielać czy też koloryzować i bardzo się nią przejmuje. Na zdrowy rozum SLD tak powinien postępować, ale od początku postępuje inaczej. Działacze wywodzący się z PZPR, nieceniący takiego waloru jak
W czyim interesie?
Gdy Napoleon przyjechał do Warszawy, jego minister Talleyrand poinstruował go, jak ma przemówić do Polaków, żeby się podobać i zjednać ich sobie: potępiać Rosję i przypominać zwycięstwo Jana Sobieskiego pod Wiedniem. Zadziałało jak trzeba. Barack Obama też został dobrze przygotowany. Był cud nad Wisłą gospodarczy i pierwszeństwo w obaleniu komunizmu („iskra zmian w Europie przyszła z Polski”). Rosji też się dostało. Polacy są zrobieni z plasteliny i za pomocą pochlebstw można z nich ulepić, co się chce, gdy się jest
O generale Jaruzelskim
Wojciech Jaruzelski był Aleksandrem Wielopolskim, któremu się udało. Otto von Bismarck, późniejszy wielki kanclerz, który poznał Wielopolskiego w Petersburgu, był zadziwiony sukcesami, jakie Margrabia tam odniósł, i zarazem nimi zaniepokojony. Mówił, że Polacy powinni go wielbić za to, co dla nich zrobił, a tymczasem go nienawidzili i chcieli zabić. Jaruzelski przeprowadził swoje zamiary, bo miał wojsko, Margrabia swojego wojska nie miał.Jaruzelski nie mógł się uskarżać na brak uznania ze strony równych sobie. Wymienię kilku, których wypowiedzi akurat
Skomplikowane i proste
Przytoczę niedosłownie kilka akapitów z mojej książki „Pochwała politycznej bierności” (wydawca Sprawy Polityczne). Nie nowość.Spór na temat natury ludzkiej jest obciążony wieloma niejasnymi pojęciami i toczy się w warunkach zasadniczej metodologicznej nieokreśloności. Do czego się odwołać: do biologii, psychologii, historii, a może metafizyki? Mimo to trzeba przyznać, że nie jest to spór pozorny. Do odpowiedzi można dochodzić nie tylko przez bezpośrednie drążenie fenomenu ludzkiego, ale także poprzez wnikanie w naturę polityki.Polityka musi liczyć się ze stałą możliwością antagonizmów, w krańcowym wypadku
Wielka księga
Jeśli się chce mieć profesora Grzegorza Kołodkę, to trzeba go brać razem z jego ekscentrycznością. Bywał ekscentryczny jako student i później, a teraz, będąc międzynarodową powagą naukową, wydał książkę o objętości biblijnej – 1279 stron. Tytuł dużo mówi, o czym ona jest: „Grzegorz W. Kołodko i ćwierćwiecze transformacji”. W przeważającej części składa się z pism byłego ministra finansów o różnym charakterze: artykułów naukowych, programów polityki gospodarczej i reform, a także tekstów publicystycznych. Dzieło
Polska misja na Wschodzie
Co widać, a czego nie widać? – zastanawiał się Fryderyk Bastiat, opisując, jak działa gospodarka rynkowa. Widać, że w ciągu dwudziestu paru lat w Polsce wzrosła konsumpcja – prawie cały czas po wojnie wzrastała, ale nie tak skokowo, dostęp do towarów stał się łatwiejszy i nie wymaga poniżających zachowań, samochody stały się towarem codziennego i powszechnego użytku i one są przede wszystkim tym, co widać; przy biednych nawet domostwach wiejskich widzi się często po dwa, trzy samochody nie byle







