Wpisy od Bronisław Łagowski
Zinowiew
Po śmierci Aleksandra Zinowiewa, którą odnotowały także polskie gazety, uświadomiono sobie, że zapomnienie, w jakie popadł w ostatnim okresie życia, było pozorne. Pisano o nim mało, ale czujnie nasłuchiwano, co powie. Teraz, gdy go już nie ma, łatwiej zdać sobie sprawę z jego roli w kulturze – literaturze, filozofii, życiu umysłowym w ogóle. Pośrednio także w polityce rosyjskiej w skali dostępnej intelektualiście. Żadne świadectwa historyczne, dokumenty archiwalne, relacje naocznych świadków czy opisy literackie nie dają pełnego obrazu
Niezbędne sprostowania
Cały naród ubolewa, że Kaczyńscy bardzo sobie zaszkodzili, biorąc do rządu Andrzeja Leppera. W rzeczywistości bardzo poprawili swoją sytuację. Opozycja i dziennikarze rzucili się na Leppera, lżą go, szydzą z niego, kpią, załamują ręce i widzą w nim dopust boży, jaki spadł na Polskę z winy Jarosława Kaczyńskiego. O zamiarach PiS-u, o koncepcjach i groźbach tej partii nikt prócz Waldemara Kuczyńskiego nie mówi, nikt w nie się nie zagłębia. Nic może w tym dziwnego, te koncepcje są przecież tylko ukonkretnieniem dążeń, jakie
Społeczeństwo zwykłe i obywatelskie
Według rozpowszechnionego poglądu gospodarka polska ma być już do tego stopnia zglobalizowana i „zunioeuropeizowana”, że polityka krajowa nie może jej bardzo zaszkodzić. Giełda nie zareagowała na wynik wyborów, uformowanie się w parlamencie populistycznej większości przyprawiło ją jedynie o krótkotrwałą wahliwość. Wygląda na to, że rejwach na scenie politycznej mało ją obchodzi. Inwestorzy zlekceważyli przygotowania do nowej komisji śledczej, tym razem powołanej do „zbadania” sektora bankowego. Jeśli ta komisja będzie działać w taki sposób jak rywinowska czy orlenowska, nałoży czapkę
Polska dyplomacja
Niemcy mają swoje idiomatyczne określenie na chaotyczną i bezskuteczną robotę, które dobrze znamy: „polska gospodarka”. Szwedzi „polskim sejmem” nazywają harmider i bezładne gadanie. Co znaczy wyrażenie „polskie drogi”, wie od setek lat cała niemal Europa. Wkrótce obiegowe stanie się określenie „polska dyplomacja”. W PRL dyplomacja miała zadania uproszczone i geniusze w ambasadach nie byli potrzebni. Teraz również jakoś ich nie ciągnie do tej służby. Kto miał coś do załatwienia w placówkach dyplomatycznych PRL, narażał
Procesy polityczne po polsku i po białorusku
Gang pruszkowski był niewątpliwie związkiem przestępczym, nie gorzej uzbrojonym niż członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Trudno więc zrozumieć, dlaczego nie wydawał rozkazów Wojsku Polskiemu, organom ścigania i administracji. I dlaczego nie kazał internować swoich najdokuczliwszych przeciwników? Według światopoglądu panującego w Instytucie Pamięci Narodowej, nie ma zasadniczej różnicy między związkiem przestępczym a władzą państwową. Udzielam rady gangsterom: nie poprzestawajcie na małym, bierzcie całą władzę w państwie polskim. Oskarżenie generała Wojciecha Jaruzelskiego o kierowanie „zbrojnym związkiem
Nieznośna lekkość polityki
Wywiad „Gazety Wyborczej” z Kazimierzem Kutzem („Kaczyńscy bawią się w politykę”) spotkał się z dużym zainteresowaniem czytelników. Polecali go jedni drugim i poza zwykłym kolportażem miał ten numer gazety jeszcze obieg wtórny. Kutz trafnie dostrzegł, że Kaczyńscy są bardziej ludźmi zabawy, „draki”, niż politykami. Sprawy kraju traktują lekko, powierzchownie i dlatego radykalizm przychodzi im bardzo łatwo. Przygotowując nękające represje przeciw wytypowanym grupom ludzi, cieszą się rzeczywistym poparciem ze strony części
Bolszewika goń
Karykatura zniekształca wygląd lub pogląd, ale nie po to, aby coś zostało zniekształcone, lecz w celu uwydatnienia jakiejś cechy negatywnej lub tylko śmiesznej. Zniekształcanie nie może być posunięte tak daleko, że rzecz karykaturowana staje się nierozpoznawalna. Karykatura musi być prawdziwa, żeby była coś warta. Jeżeli postać ma duży nos, to karykaturzysta nie narysuje jej z małym noskiem, lecz ten duży i krzywy jeszcze bardziej powiększy i wykrzywi. Minister Ziobro został przedstawiony na okładce „Przeglądu” w czapce bolszewika z czerwoną gwiazdą.
Co się dzieje?
Zwolennicy i przeciwnicy partii PiS jednakowo podziwiają braci Kaczyńskich za olbrzymie, rzadko spotykane w narodzie polskim talenty polityczne. Obciążeni poglądami i obsesjami nieprzystającymi do potrzeb kraju twórcy PiS-u odgrywali dotąd rolę marginesową nawet wtedy, gdy odnosili sukcesy (wybór Wałęsy na prezydenta, Olszewskiego na premiera). Przez piętnaście lat, prócz dziennikarzy, szukających zawsze czegoś anegdotycznego, nikt się z nimi nie liczył aż do momentu, gdy premier Buzek, sam niewiele znaczący, zrobił Lecha ministrem sprawiedliwości. Ten długo
Wskrzeszenie kołtuna
W poprzednim „Przeglądzie” przeczytałem: „Nie jesteśmy narodem jak inne. W latach 1939-1956 Polsce przetrącono kręgosłup. We wspomnianych latach wymordowano, wywieziono, przepędzono lub zepchnięto na margines miliony wykształconych Polaków” („Polacy – naród niepełnosprawny?”, autor Krzysztof Nowakowski). Dalej następuje rozwinięcie w tym samym duchu. Zastanowiło mnie, jaki wizerunek ideowy ma „Przegląd”, że przyszło komuś do głowy, aby zaproponować mu artykuł napisany może do „Naszej Polski”, może „Gazety Polskiej” albo Radia Maryja. Nie wiem zresztą, czy tam
Główny konflikt
Ciągle trwające spory między dwiema zwycięskimi partiami postsolidarnościowymi o powyborczy podział władzy przesłaniają główny konflikt polityczny, który zaostrza się w szczegółach, ale co do istoty od kilkunastu lat jest ten sam. Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość należą do panującego w kraju obozu solidarnościowego i w głównym konflikcie zajmują miejsce po tej samej stronie barykady. Mają te partie taki sam pogląd na zwalczanie „postkomunistów” i jeśli w tej kwestii ze sobą rywalizują, to tylko o to, która z nich jest bardziej radykalna i w swym antypostkomunizmie bardziej wiarygodna.







