Wpisy od Krzysztof Teodor Toeplitz
Odrzucony wynalazek
Zamieszanie, w którym niestety wszyscy bierzemy udział, powstałe wokół sprawy Rywina, trafia także rykoszetem w „Gazetę Wyborczą”. Dlatego też sądzę, że mamy oto właściwy moment, aby zacząć od paru słów na temat tej gazety. Dla mnie osobiście „Gazeta Wyborcza” ma dwa oblicza. Jest ona jednym z ośrodków dyspozycji politycznej w naszym kraju, a zarazem pismem, które jak żadne inne podejmuje główne problemy współczesnego świata, nadając im należyty wymiar intelektualny. Pomiędzy tymi dwoma
Wojna, ale nie tylko
Mój znajomy twierdzi, że prawdziwym celem wojny z Irakiem nie jest ropa, jak się najczęściej sądzi, ani też nie jest zlikwidowanie sporej siły militarnej, mogącej zagrozić Izraelowi, jak sugerował to w „Przeglądzie” prof. Łagowski, lecz skłócenie Europy. Za tezą tą miałoby przemawiać m.in. dziwaczne zachowanie Stanów Zjednoczonych, które pałając nieprzepartą chęcią do wojaczki per fas et nefas, zgromadziwszy w Zatoce Perskiej imponującą armię i flotę, ciągle jednak nie rozpoczynają wojny w oczekiwaniu na rozwój zdarzeń na naszym kontynencie. Osobiście nie jestem
Strażnik pamięci
– Co nam dał Claude Lanzmann? Pytanie to postawione ni stąd, ni zowąd brzmi, rzecz jasna, idiotycznie, usprawiedliwia je jednak kilka okoliczności. Po pierwsze więc, Claude Lanzmann, reżyser słynnego filmu „Shoah”, był właśnie w Polsce, w Łodzi, co jest w ogromnej części zasługą prof. Ludwika Stommy, który go tu sprowadził i przez kilka dni zabiegał o jego kontakt z łódzką społecznością. Po drugie, w początkach lutego w programie telewizji regionalnej TVP 3 rozpoczyna się kilkudniowa projekcja „Shoah”, filmu, którego pełna wersja liczy
Starzy ludzie czy stare pomysły?
Tak się złożyło, że właśnie w tych dniach skończyłem pewną okrągłą liczbę lat, co zdarzyć się może każdemu, jeśli tylko dostatecznie długo żyje. Ale nie dlatego chcę tu pisać o kwestii wieku w polityce. Piszę o tym dlatego, że coraz częściej słychać głosy mówiące o potrzebie zmiany pokoleniowej w naszej klasie politycznej. Opinię taką wyraził w świątecznym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” nawet prezydent Kwaśniewski, pojawiła się również w wypowiedziach innych polityków i w komentarzach dziennikarzy. Otóż nie mam
Otworzyć okna
Rozpoczęła pracę specjalna sejmowa komisja śledcza dla zbadania „ujawnionych w mediach zarzutów, dotyczących przypadków korupcji podczas prac nad nowelizacją ustawy o radiofonii i TV”. Ta nazwa komisji jest ważna, ponieważ – i słusznie – nie ma w niej żadnego apriorycznego wskazania jakiejkolwiek osoby lub instytucji winnej tej korupcji i komisja ma działać obiektywnie, wolna od uprzedzeń, o co niełatwo, skoro wszystkie media od tygodni mówią o tej sprawie jako o „sprawie Rywina”. Jest już jednak niemal oczywiste, że każdy dzień
Rapsod żałobny
„…Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą, i znaki Pokłaniają się z góry opuszczonymi skrzydłami, Jak włóczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki… Jako wiele pomysłów, któreś dościgał włóczniami…” To pisał Norwid. Nie potrafimy dzisiaj tak rozpoznawać Wielkości. Nie potrafimy tak żegnać Wielkości. Nie potrafimy tym bardziej, kiedy Wielkość przechodzi koło nas w szarawym ubranku, w rogowych okularach, z petem przyklejonym do wargi. Kiedy mówi językiem umyślnie grubiańskim, ale przez to nieomylnie trafnym, dotykając sedna rzeczy, które
Uszy po sobie
Aleksander Hall napisał niedawno, że skoro zakończyliśmy już negocjacje z Unią Europejską, nadszedł czas, aby i w naszej wewnętrznej dyskusji, poprzedzającej referendum, wyjść poza infantylne telewizyjne reklamówki i pomówić na serio o naszych problemach. Dotyczy to szczególnie zwolenników integracji europejskiej, którzy w okresie negocjacji z Unią starali się tłumić swoje obawy, aby nie przeszkadzać negocjatorom. Hall ma rację. Jeśli bowiem zwolennicy integracji nadal kłaść będą uszy po sobie, kontentując się napuszonymi ogólnikami o „przełomowej chwili
Inteligent
Przez wiele miesięcy zbierałem się, aby napisać o tej książce, ale zawsze zdarzało się coś takiego, co skłaniało mnie, aby odłożyć ten zamiar na później. Bo w końcu książka nie zając, nie ucieknie, a poza tym jest to dziennik roku 2000, a więc sam autor czekał dwa lata, aby go wydać. Rok 2002 jednak się kończy i nie ma co dłużej zwlekać. Wszyscy wiemy, że w roku 2002 zdarzyło się wiele dziwnych, a nawet nadzwyczajnych rzeczy, z których główną jest oczywiście zakończenie polskich negocjacji
Ludzkim głosem
Kuchnia polska W wieczór wigilijny zwierzęta, jak wiadomo, mówią ludzkim głosem. Można jednak rozszerzyć ten eksperyment i raz do roku pomówić ludzkim głosem o sprawach należących do polityków i ekonomistów, którzy wytyczają naszą przyszłość i przekonują nas, aby postępować według ich wskazówek. Perswazje te nasilają się szczególnie w obliczu konfliktów społecznych, takich na przykład, z jakimi mieliśmy niedawno do czynienia w Ożarowie albo z jakimi mamy i będziemy mieć do czynienia na Śląsku. Główną myślą tych perswazji jest przekonywanie,
Klincz
Kuchnia polska Gdy telewizja publiczna nadała film Jerzego Morawskiego „Imperium ojca Rydzyka”, dyrektor Radia Maryja, ojciec Tadeusz Rydzyk, zatelegrafował z Argentyny, gdzie się wówczas znajdował, iż ufa, że ci, którzy go teraz atakują, także znajdą drogę do Jezusa. Był to, mówiąc językiem pięściarskim, klincz. Pięściarz chwycony przez swego przeciwnika w klincz nie ma praktycznie żadnego ruchu, nie może zadać żadnego ciosu, musi czekać, aż sędzia ringowy rozdzieli walczących i cała walka zacznie się od początku.







