Wpisy od Piotr Gadzinowski
Magnetyzm rządzących
Nie będzie spadającej głowy marszałka Marka Borowskiego ani tym bardziej szybkiej dymisji rządu Leszka Millera. Sejm RP też wbrew buńczucznym zapowiedziom liderów LPR i PiS nie samorozwiąże się. Będzie za to chór wojennych okrzyków, groźnych pomrukiwań, cyklicznych wezwań do ostatecznego rozwiązania. Rząd nie upadnie na skutek samorozwiązania się Sejmu. Aby to uczynić, zainteresowana opozycja musiałaby mieć 300 głosów, podobnie jak zainteresowana przyśpieszonymi wyborami koalicja. Ani ci, ani tamci trzech setek
Idoltyzm
Największym, najpopularniejszym reality szołem jest sejmowa Komisja Śledcza. Ma olbrzymią oglądalność, komentowalność, cytowalność. Powstają już fankluby komisji. Czas najwyższy, aby producenci wypuścili gadżety z komisją związane. Ma przecież już wyrazistych bohaterów, idoli nawet. Pierwsze pary bohaterów, pierwsze ślady uczuć miłosnych. Media obserwują komisję niczym „Big Brothera”. Dlaczego Kalisz wyszedł?- padają gorączkowe pytania. Czy tylko dlatego, że czuł się zmęczony, przepracowany, czy był jakiś podtekst polityczny? Czy górę wzięła
Z zapisków mędrców Syjonu
Zapewne opinia publiczna nie dowie się, kto używał Lwa Rywina do korupcyjnych kontaktów z koncernem Agora. Dotychczasowy plon faktograficzny śledczej komisji sejmowej jest mizerny. Większość zasiadających tam posłów częściej pyta o interpretację zdarzeń, o opinie przesłuchanych niż o faktową materię śledztwa. Dochodzi do tego przemożna chęć zabłyśnięcia przed kamerami, czyli przed elektoratem. Zatem polityczne sympatie i kalkulacje przesłuchujących, zwłaszcza posłów Rokity i Ziobry, są nader widoczne. Zapewne opinia publiczna nie dowie się, kto
Batory gratis
„Bądź dumny ze swego dziedzictwa!” – atakuje mnie olbrzymi billboard. Biało-czarny. „Bądź dumny” – nakazuje mi wbijanie się w dumę na skrzyżowaniu w czasie jarzącego się czerwonego światła. Z czegóż mam być dumny? Zerkam poniżej. A tam kreską narysowana postać i informacja „Batory pogromca Iwana Groźnego. Psków 1581”. I już wiadomo, że ten chudziutki jak promocyjna supermarketowa sardyneczka, opływowy facecik to sam król Stefan Batory. Z którego mam być dumny, bo to dziedzictwo moje. 420
Psia wiara
Zapewne zarykuje się ze śmiechu Lew Rywin, słuchając obrad specjalnej sejmowej Komisji Śledczej powołanej, aby wyjaśnić jego sprawę. Ruch mięśni brzucha wywołują mu ruchy zwojów mózgowych pana posła Ziobry z partii zwanej Prawem i Sprawiedliwością. Coraz bardziej popularnym wirusem atakującym parlamentarzystów jest ten wywołujący chorobę telewizyjną. Przeogromną chęć pokazywania się w telewizji. Bo telewizja potrafi wykreować każdego. „Frytkę” Frykowską, Jana Marię Rokitę, Klaudiusza, Kamela, Sebka Florka,
Rzepka „Rzepy”
Zbójeckim prawem opozycji jest dopiekanie władzy. Kiedy tylko opozycja może. Tylko czy wszędzie? W ubiegłym tygodniu Rada Europy przyjęła raport posłanki Tytti Isohookana-Asunmany o wolności słowa w mediach europejskich. O ograniczeniach dziennikarzy, wydawców i nadawców. Raport zgromadzenie parlamentarne przyjęło, ale po burzliwej jak na to szacowne, stabilne grono dyskusji. Autorka bowiem wrzuciła do jednego raportu, niczym do worka, wszystkie znane jej przypadki nękania dziennikarzy i nadawców. Odnotowano tam zabójstwa dziennikarzy na Ukrainie, więzienie ich w innych
Instytut ciepłej niepamięci
Dyskutując ostatnio o Instytucie Pamięci Narodowej, wiele osób nagle traci pamięć. Zapominają dyskusje toczone w poprzedniej kadencji parlamentu. Powody, dla których ową instytucję powołano. Zapominają, że początkowo instytut miał być batem na opozycyjny SLD. Dostarczać argumentów historycznych żwawym jeszcze wtedy antykomunistom. Pragnącym wykazać, że obecni liderzy i cały SLD pochodzi ze zdrady narodowej, że polska lewica ma ręce krwią bratnią splamione. I społeczeństwo nie powinno głosować na pogrobowców zdrajców i zbrodniarzy. Zapominają, że powołując instytut,
Dzieci pani Dulskiej
Prymas polskiego Kościoła katolickiego, kardynał Józef Glemp, szczerze wyznał podczas wywiadu dla Katolickiej Agencji Informacyjnej, czyli własnego kanału informacyjnego, iż hierarchia nie będzie się upierała, by zamieścić invocatio Dei w przyszłej konstytucji europejskiej. Bo hierarchia nie chce tam odwołania do Boga, jeśli to odwołanie będzie tylko pustym gestem, „wzywaniem imienia Pana Boga nadaremno”. Prymas już wie, że państwa dominujące w Unii Europejskiej są zlaicyzowane. Tak iż nie może tam być podobnego sojuszu tronu z ołtarzem, jaki
Dzień śledzia i jajeczka
Święta w naszym kraju rozpoczynają się 1 listopada Dniem Zmarłych. To jedyne niekontrowersyjne święto wszystkich obywateli RP. Każdy ma jakiś znajomy grób, każdy też w niedalekiej przyszłości nieboszczykiem będzie. Zaraz po święcie rozświetlonych lampkami, a nawet lampionami grobów zaczyna się obchód święta Bożego Narodzenia. Już na początku grudnia, najpierw przed supermarketami, pojawiają się choinki i osoby mikołajopodobne. Dla jednych są świętym Mikołajem, dla innych mcMikołajem, dla niektórych Dziadkiem Mrozem z czasów
Moje czarnowidzenie
W tym roku, jak rzadko ostatnio, nie będzie wyborów. Ani parlamentarnych, ani samorządowych, jeszcze nie prezydenckich. Będzie jedynie referendum prounioeuropejskie. To uda się wygrać, bo oprócz ideowych antyunistów, osadzonych w imperium medialnym Ojca Dyrektora Rydzyka, i kilkudziesięciu nawiedzonych antyunijnie posłów naszego Sejmu główni gracze polityczni już z naszą akcesją się pogodzili. Nawet Roman Giertych, tak w mediach antyunijny, zapewne uznał „wolę nieba”. I kombinuje, jak referendalną przegraną przekuć w przyszłe wyborcze







