Wpisy od Piotr Gadzinowski
Cud na Kahlenbergu
Z gadziej perspektywy Było to roku 2002, ósmego września, w sam dzień świętego Radosława, a tak pamiętam, jakby się to działo onegdaj. Słuchaliśmy mszy świętej w kościele na wiedeńskim Kahlenbergu, kościele księdza dobrodzieja rektora Jerzego Smolińskiego. Kościół był jak nabity szlachtą, którym mnóstwo panów przewodziło. Siedzieli w ławach marszałek Senatu, profesor Pastusiak, Longinem ze swej postury zwany, bojownik wielki o sprawy Polonii na wszechświecie, i pani ambasador doktor Teresa Lipowicz, niewiasta na rakuską ziemię rzucona,
Cycek Kołodki
Z gadziej perspektywy Tajni informatorzy z Ministerstwa Finansów donieśli red. Luizie Zalewskiej, a ona od razu społeczeństwo w „Rzeczpospolitej” poinformowała. Nowy wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko podjął ponoć decyzję, iż rządowe reklamy obligacji nie będą ukazywać się we wszystkich dużych dziennikach i tygodnikach, tylko przez Ministerstwo Finansów wybranych. Od reklam odstawione zostaną „Gazeta Wyborcza”, „Wprost” i „Newsweek”. Pozostanie „Polityka”, część reklam przepłynie do lewicowej „Trybuny” i „Przeglądu”. Na wieść o tym „niezależni” publicyści w „niezależnych” tytułach, zwykle
Kremówka z Kołodki
Z gadziej perspektywy O tym, że państwowe gigantyczne przedsiębiorstwa, zwane przemysłowymi, są gigantycznie zadłużone wobec skarbu państwa, wiedzą wszyscy. Zwłaszcza tak zwani politycy. O tym, że wiele z tych przedsiębiorstw nie jest w stanie spłacić owych długów, mówiło wielu tak zwanych polityków. Ale już po cichu, np. w parlamentarnych kuluarach. Kraje zwane kiedyś Trzecim Światem też mają gigantyczne długi, w których ściągnięcie żaden racjonalny globalny bankowiec nie wierzy. Może jedynie czekać na nadzwyczajnie świąteczne długów odpuszczenie. I wtedy od lat istniejącą
Zdekomunizować Kaczyńskich
Z gadziej perspektywy Urban napisał sobie i wydrukował sobie w swoim dzienniku cotygodniowym felieton „Obwoźne sadomaso”. Czysty, żywy nadal urbanizm. Tym razem antypapieski. Bracia Kaczyńscy, Jarosław i Lech, po tygodniowym poślizgu, wysmażyli apel do kierownictwa SLD, aby poskromiło ono paskudnego Urbana. Wzięło go – jak to się elegancko mówi – „za pysk”. Ocenzurowało jak za pierwszej komuny. Partia, która jest własnością Kaczyńskich, Prawo i Sprawiedliwość, ma na swych sztandarach wyhaftowaną grubą nicią walkę z PRL-em
Uniopolokatolo
Z gadziej perspektywy Co powie papież tym razem? – spekulowano na medialnej, politycznej giełdzie. Energicznie, żywiołowo, bo na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych w tym czasie panował zastój, kicha zupełna. Sugerowano, że tym razem papież powie coś o wilczym kapitalizmie, który tak niedawno odczuli pogryzieni przez niewidzialny wolny rynek robotnicy ze Szczecina. A może o efekcie cieplarnianym, o wyniszczaniu lasów na drugiej półkuli, skąd niedawno papież wrócił i biblijnych potopach na naszej? A może o globalizacji, która coraz bardziej dopada szaraka Polaka
Normalny gej
Z gadziej perspektywy Może to sezon ogórkowy, brak ekscytujących medialnie wydarzeń sprawił, że dyskusja o związkach homoseksualnych wyskoczyła poza „branżowo-parlamentarne” getto aż na strony „Gazety Wyborczej”. Cud stał się, bo oto o „tej” tematyce zaczęto pisać spokojnie, bez uraz i wyzwisk. Jacek Kochanowski, młody socjolog, zadeklarował w największym krajowym dzienniku, iż „przyjęcie ustawy o partnerstwie gejowskim nie byłoby jakimś szczególnym uprzywilejowaniem, lecz aktem sprawiedliwości umożliwiającym gejom i lesbijkom życie zgodnie z własną wewnętrzną prawdą, z godnością”. Odpowiadała mu Zofia
Ugryźć w pupę
Z gadziej perspektywy Wszędzie dookoła czyha pokusa goła!!! – alarmują media. Ohydna ruja i poróbstwo wyłazi każdą porą i o każdej porze z mediów elektronicznych. I nie tylko. Seks, golizna przeżarły już wszystkie najbardziej święte instytucje. Za gołe pupki łysiejącej głowy prezesa TVP SA żądają posłowie opozycji zasiadający w Radzie Programowej TVP SA. Oraz ich koledzy też z ław opozycyjnych. Pretekstem są dwie wpadki emisyjne telewizji publicznej. Emisja programu o pamiętnikach internetowych
Partie berdyczowskie
Z gadziej perspektywy Mieczysław F. Rakowski, senior polityczny lewicy, zwykł przypominać młodszym popularne w zachodnich partiach powiedzenie. Zwycięska partia od pierwszego dnia po wyborach przygotowuje się do zwycięstwa w następnych. Niby truizm, ale spójrzmy na nasze partie polityczne. Tu można powyższe porzekadło zmienić. Zaraz po wygranych zachowuje się tak, jakby chciały władzę stracić. Jakby czteroletnia kadencja parlamentarna czy samorządowa zwycięskie ugrupowanie w zupełności zadowalała. Taka krótka perspektywa wynikać może z braku tradycji dłuższego
Kapitalisto, ty chciwa glisto!
Z gadziej perspektywy Jak łatwo jest zapomnieć. Zapomnieć swój etos, historię ostatnich 12, 22 lat. Wykrzykiwane hasła, wysmażane programy „naprawy Rzeczypospolitej”, dumne, rzucane w paszcze mediów wypowiedzi. Jak łatwo jest zapomnieć wypowiadane po wielekroć zaklęcia. Nieskuteczne, pomimo iż były znów „jedynie słusznymi i sprawdzonymi”. Przecieram oczy ze zdumienia. To nie dawny radziecki „Krokodił” ani współczesny lewacki „dalej”. To więdnący, ale błyskający jeszcze dumną solidarycą „Tygodnik Solidarność”. Publikujący w numerze 29. kobylasty
Puste chlebaki
Z gadziej perspektywy Nikt obecnie nie klnie tak pięknie, jak wzorcowy polski inteligent, Adaś Miauczyński, bohater filmowego „Dnia świra”. Klnie gorzej niż szewcy w życiu, redaktorzy „NIE” w druku, gorzej nawet niż politycy w kuluarach. Klnie jednak niezwykle pięknie, bo prawidłowo akcentuje sylaby. Czemu polski typowy inteligent klnie raz po raz? Czy tylko dlatego, że życie go „jebie”? Gorzej niż popegeerowca, mieszkańca dzikich pól na ziemiach niegdyś odzyskanych. Gorzej, bo pożerane przez niego porcje tabletek







