Ugryźć w pupę

Z gadziej perspektywy

Wszędzie dookoła czyha pokusa goła!!! – alarmują media. Ohydna ruja i poróbstwo wyłazi każdą porą i o każdej porze z mediów elektronicznych. I nie tylko. Seks, golizna przeżarły już wszystkie najbardziej święte instytucje.
Za gołe pupki łysiejącej głowy prezesa TVP SA żądają posłowie opozycji zasiadający w Radzie Programowej TVP SA. Oraz ich koledzy też z ław opozycyjnych. Pretekstem są dwie wpadki emisyjne telewizji publicznej. Emisja programu o pamiętnikach internetowych z udziałem gościa, który okazał się być homoseksualistą. Było to w programie dla dzieci „Teleranek”. Druga, to powtórka w południe programu „Biuro Ogłoszeń”, prezentującego ludzi zamieszczających „Ogłoszenia drobne” w prasie codziennej. Traf chciał, że była wśród nich pani reklamująca swe usługi erotyczne w rubryce „Towarzyskie”. Zagrzmiało w Polsce z moralnego ponoć oburzenia, no bo jakże to pokazywać nieletnim seks homoseksualny i płatne usługi heteroseksualne. Od tego dzieci chronić należy. Każda taka informacja może dzieci na trwałe okaleczyć. I za to głowa prezesa polecieć powinna. Oficjalnie, bo i tak wszyscy wiedzą, że winą prezesa jest polityka a nie erotyka.
Tymczasem wielu z tych, którzy o wyemitowanych programach pisali, a zwłaszcza tych, którzy się nimi oburzali, w ogóle ich nie oglądało. Jedynie wysilali swoją rozbudzoną upałami wyobraźnię. W programie „Biuro Ogłoszeń” nie prezentowano galerii wibratorów ani innych akcesoriów. Była tylko smutna, sucha relacja o pani robiącej w usługach seksualnych. Ów program bardziej odstręczał od usług erotycznych, niż miał charakter stręczycielski. Na stronę internetową zaproszonego do „Teleranka” gościa nie można było wejść bez pomocy hakera, bo zaproszony wcześniej ją zakodował. Ale od czego są włamywacze internetowi, no i przede wszystkim wyobraźnia. W eter poszły informacje o pedofilskich treściach, o jadzie homoseksualnym jątrzącym się z niedostępnej dla publiki strony. Informacje nieprawdziwe, wyolbrzymione. Gdyby spokojnie popatrzeć na ów „Teleranek”, to bardziej wątpliwe byłoby zachęcanie dzieci do pisania „pamiętników internetowych”, czyli bigbrotherowskiego ekshibicjonizmu niż homoseksualne wątki na zakodowanych, prywatnych stronach prezentera. Pokazanych jedynie jako ilustracja techniczna, bez ich treści.
W naszym kraju obserwuję narastającą falę obłudy moralnej. Gazeta „Życie Warszawy” oburza się na posła z „Samoobrony”, że skorzystał z usług rozrywkowych klubu go-go, a przecież ta sama gazeta codziennie publikuje ponad dwie strony ogłoszeń reklamujących burdele. Inny popularny dziennik „Super Express” grzmi na władze Politechniki Śląskiej, że dostarcza dostęp do Internetu studentom, pracownikom naukowym i komercyjnym klientom. I to prowadzi do łączności z internetowymi stronami erotycznymi. Ta sama gazeta publikuje zdjęcia pań kandydujących do tytułu Miss, odzianych jedynie w przepaski na biodra i biusty. Oferuje taką samą erotykę, jak Pornolia, bo przecież w erotyce najbardziej podniecające są tajemnice pobudzające wyobraźnię.
Powstaje zatem klimat obłudy, fałszywości i kłamstw. Pytane przez media o występek posła „Samoobrony” posłanki gremialnie potępiają go moralnie, chociaż w kuluarach świntuszą, ile jeszcze mogą. Wszyscy opiniotwórcy oburzają się programem o prostytutce, ale nie oburza ich prezentowany w tygodniku „Wprost” sondaż, że ponad połowa obywateli RP jest za legalizacją domów publicznych. W efekcie takiego szczucia redaktorzy telewizyjni proszą reżyserów o zgodę na wycięcie scen erotycznych. Tak profilaktycznie, żeby potem nie było hałasu.
A czemu nie zrobić programu dla dzieci o pedofilach, o prostytutkach, o klubach go-go? Przecież dzieci już od dawna o tym wiedzą. Dzieci nie są takie głupie, jak dorośli.

 

Wydanie: 31/2002

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy