Nie ma pudru na straszydło

Dwa lata rządów braci Kaczyńskich, a szczególnie brata Jarosława, tęgo nastraszyły tylu Polaków, że gdy nadarzyła się okazja, pognali oni do lokali wyborczych, żeby straszydło od władzy przegonić, i się udało. Jeszcze przed tym przegonieniem, a o wiele częściej po przegonieniu, miłośnicy braci – także z mediów – narzekali na zimny wizerunek ich umiłowanych, szczególnie brata Jarosława. W tym zimnie upatrywali ważną przyczynę odpędzenia go od władzy i to doprowadziło ich do postulatu, aby wizerunek owego straszącego ludzi brata ocieplić, żeby go ogacić, jak się mówi, chcąc zrobić cieplejszym coś, co z natury swej jest zimne. Za chwilę o tym, czy słowo ocieplić oddaje dobrze intencje pisolubnych postulantów.
Najpierw o tym, że w samym postulacie ocieplenia jest coś szemranego, bo on proponuje zastosowanie kłamstwa jako lepu na wyborców. Podsuwa ten postulat lipę podobną do tej, którą pokazują telewidzom solidnie upudrowane buźki w telewizorach, tylko o wiele bardziej odbiegającą od natury osoby i poważniejszą, groźniejszą, gdy chodzi o skutki dla nas wszystkich. Bo chodzi o to, żeby prezes PiS nie pokazywał się dłużej takim, jakim się pokazywał do tej pory spontanicznie, czyli jakim jest naprawdę, z natury. A pokazywał się, jak dowiedli pędzący do urn wyborcy, jako polityczne straszydło. I to bynajmniej nie zimne! Gdzie tam, cholernie gorące, to nawet za mało, parzące, i to jak! Prezesa PiS nie ma co ocieplać, jego należałoby wychłodzić, nałożyć grubą warstwę pudru, by ukryć złość na twarzy, może jakieś szkła kontaktowe dla schowania sztyletów w oczach, którymi przeszywa swoich i brata niezliczonych wrogów: w mediach, w Sejmie, we wszystkich zawodach, we wszystkich stolicach. Trzeba by też zrobić coś z nadaktywnością stref mentalnych, które zawiadują podejrzliwością, szybkim sądzeniem, osądzaniem i skazywaniem, i tak dalej, i tak dalej.
Robota gigantyczna! I niestety syzyfowa. To widać, słychać i czuć. Niedawno Salon24, internetowe zbiorowisko blogów założone przez Igora Jankego, z jego inicjatywy zresztą zaproponował internautom zadawanie pytań Jarosławowi Kaczyńskiemu, a Jarosław zobowiązał się na nie odpowiedzieć. I oto opublikowano w tym salonie, w dwu wielkich odcinkach odpowiedzi lidera PiS. Bardzo ciekawe było prześledzenie komentarzy pod obydwoma częściami. Pierwsza wywołała u wielu zdumienie, zaskoczenie, które dobrze oddają następujące wypowiedzi: “Jarosław Kaczyński jawi się w tych wypowiedziach w znacznie lepszym świetle, niż miałem okazję poznać, oceniać dotychczas. Nie ma tej retoryki wojennej ani krytyki totalnej. Wypowiedzi są logiczne, składne i wyważone”. “Konsekwentne ocieplanie wizerunku. Co dla ultraPiSowców z tego Salonu może być nieznośne. Ale PiS przyjął taką strategię i prezes najwidoczniej ją realizuje. Stawia na umiarkowanie, spokój, łagodność – zupełnie nie ten J. Kaczyński, którego pamiętamy wrzeszczącego coś o tym, gdzie stoi on, a gdzie stało ZOMO”. W drugiej natomiast rozkład opinii był już wyraźnie inny i tu dobrze tę różnicę ilustruje taka oto wypowiedź: “Z tym wywiadem jest jak z softem Billa Gatesa, pierwsza część to było demo: śliczne, ładne, eleganckie. W drugiej wyszło szydło z worka i wszystkie małości Jarosława Kaczyńskiego. Szkoda, że nie umie on wyciągać wniosków z historii…”.
A w poniedziałek prezes postawił “kropkę nad ocieplaniem”, mówiąc ze znanymi grymasami o niemieckim radiu RMF-FM i posyłając serię kopów w inne media i dziennikarzy, podlaną także dobrze znanym sosem z przymiotników i epitetów, i to w takim zgęszczeniu, jakiego brat Jarosław nie sporządził od dawna. Nie zrobi się kózki z wilka, nie da się upudrować straszydła, bo puder za słaby, żeby przykryć naturę. Jarosław Kaczyński jest politykiem wojny, zamętu, podziałów, złości, podchodów, podstępów. To wielki i zły talent polityczny. Na szczęście dał się nam poznać, strasząc nas i kolebiąc krajem przez dwa lata, i też na szczęście robi wszystko, by takim właśnie, jak go obserwowaliśmy, pozostał w naszej pamięci. Nie ma pudru na straszydło.

Wydanie: 8/2008

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy