Wpisy od Tomasz Miłkowski
Zawsze jest pora na Gogola
„Ożenek” po nowemu Niezależnie od tego, jakie mrozy panują w stosunkach między Warszawą a Moskwą, teatr nie ulega antyrosyjskiej histerii. Dość przejrzeć repertuar warszawskich scen, by się przekonać, że zarówno klasyka, jak i nowa dramaturgia rosyjska zachowują w nim ważne miejsce. Dowodzi tego niedawna premiera „Idioty” według Fiodora Dostojewskiego w Teatrze Narodowym (spróbujcie na ten spektakl kupić bilet – marzenie ściętej głowy) czy wizyta niepokornego zespołu z Moskwy, Teatr.doc, w TR Warszawa. Politycy swoje,
Kto zdejmie klątwę?
To nie jest inscenizacja „Klątwy” Stanisława Wyspiańskiego. Chorwacki reżyser Oliver Frljić, za którym ciągnie się sława skandalisty, niczego nie udaje. Przeciwnie, w programie teatralnym wyraźnie obwieszcza, że to „Klątwa” na motywach Wyspiańskiego. I rzeczywiście, w spektaklu znajdują się fragmenty dramatu, opowiadającego o klęsce suszy, rzekomo wywołanej grzechem obcowania wiejskiej panny z księdzem, o ofiarach przebłagalnych i palcu bożym, który wszystko rozwiązuje. W przedstawieniu Frlijcia dramat Wyspiańskiego to swego rodzaju echo, rezonator opowieści o innej klątwie, która zawisła nad Polską –
Teatr to nie fabryka
Sceniczne plusy i minusy minionego roku Jak co roku pojawiają się jakieś sygnały, nowe mody, może trendy. Co przeminie, a co wzrośnie, czas pokaże. Tymczasem zebrałem po siedem sukcesów i porażek minionego roku teatralnego. Co się udało 1. POCHÓD MICKIEWICZA Trwał triumfalny pochód (powrót?) Mickiewicza, zapoczątkowany już w minionych sezonach m.in. imponującą rozmachem inscenizacją całych „Dziadów” w reżyserii Michała Zadary we wrocławskim Teatrze Polskim. W tym roku do pochodu dołączył Teatr Narodowy śmiałą inscenizacją
Albo umieram, albo się rozbieram
Jeszcze po latach byłem pełen obaw, czy nie przesadziłem z tą nagością pod prześcieradłem Olgierd Łukaszewicz – aktor filmowy i teatralny Niedługo czekał pan na spotkanie z prozą Jarosława Iwaszkiewicza; to był film telewizyjny Janusza Majewskiego, oparty na noweli „Stracona noc”. Wystąpił pan w roli dziedzica Jana. Potem jeszcze raz zagrał pan w filmie opartym na tej samej noweli, tylko już w innej reżyserii i w innej roli. – U Majewskiego graliśmy w parze z Andrzejem Łapickim, który kreował Pisarza, wracającego z Włoch. Psuje
Od Różewicza do Różewicza
Jubileusz Wrocławskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora Jeśliby szukać znaku rozpoznawczego Wrocławskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora (WROSTJA), którym stuknęła akurat pięćdziesiątka, jednym z nich mógłby być Tadeusz Różewicz. Nie przypadkiem pierwszy historyczny laureat konkursu monodramów Tadeusz Malak, nagrodzony za spektakl „W środku życia” według Różewicza właśnie, inaugurował festiwal jubileuszowy. I tym razem rzecz miała miejsce w Piwnicy Świdnickiej, która wprawdzie nie jest już Klubem Młodzieży Pracującej ZMS, tylko restauracją, jednak
Festiwal jednego dyrektora
Spotkania teatrów jednego aktora organizowane przez Wiesława Gerasa to fenomen na skalę europejską Wiesław Geras – od 50 lat organizuje spotkania teatrów jednego aktora 17 października 1966 r. we wrocławskiej Piwnicy Świdnickiej, wówczas Klubie Młodzieży Pracującej ZMS, rozpoczął się przegląd teatrów jednego aktora, którego organizatorem i inicjatorem był szef klubu Wiesław Geras. Pół wieku później, 17 października 2016 r., we wrocławskiej Piwnicy Świdnickiej, dzisiaj restauracji, rozpoczną się 50. Wrocławskie Spotkania
Ucieczki Brechta
W środowisku teatralnym uchodził za guru lewicy Siły miałem niewiele. Cel Był bardzo daleko Ale wyraźnie widoczny, jakkolwiek dla mnie Nie do osiągnięcia. Tak minął mój czas, Który dany mi był na ziemi. Bertolt Brecht, Do potomnych Mirosław Zbrojewicz – aktor teatralny i filmowy Od lat prowadzi pan podwójne życie… – Podwójne? No tak, w filmie pojawia się pan jako człowiek silny, groźny, często gangster albo facet o niejasnej przeszłości. A w teatrze przeciwnie, jako ktoś wyrafinowany, subtelnie wycieniowany, nietypowy.
Teraz gram
Jestem niedoskonała. Jedyne, co trzeba było zrobić, to po prostu iść w to Jowita Budnik – nie jest zawodową aktorką, ale gra od dziecka. Przełomem w jej życiu zawodowym było spotkanie z Krzysztofem Krauzem, u którego zagrała m.in. epizody w „Długu” i „Moim Nikiforze”, a później główne role w „Placu Zbawiciela” i w „Papuszy”. Teraz możemy ją oglądać w monodramie „Supermenka” (na zdjęciu)w warszawskim teatrze Kamienica. Mówi się o tym z pewnym zdziwieniem: pani, która zarzekała się tyle razy, że grywa tylko od czasu do czasu, i to w filmach, zdecydowała
„Dziady” w całym kraju
Jak Polska długa i szeroka, niemal wszędzie grają „Dziady”. Po raz kolejny Mickiewicz trafia pod strzechy Okazało się, że Mickiewiczowskie „Dziady”, korona dramatu romantycznego, która miała już na zawsze zamieszkiwać archiwa, stają się hitem teatru. Ze zdumieniem odkryli to twórcy wrocławskich „Dziadów”, najśmielszego projektu w historii realizacji scenicznych dzieła Mickiewicza. Michał Zadara bowiem ze swoją ekipą podjął się zadania wystawienia całych „Dziadów”, literalnie całych – i dokonał tego. Całe „Dziady” miały







