Będzie wielki protest we wrześniu

Będzie wielki protest we wrześniu

Budżet państwa ma się dobrze, ale budżetówce nie da


Andrzej Radzikowski – przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych


 

Jakie są dziś nastroje w budżetówce?
– Można je określić słowami: rozgoryczenie i zdenerwowanie. Rozgoryczenie, bo słyszymy, że budżet państwa ma się dobrze, że wprowadza się podwyżki dla wyższych urzędników państwowych, a dla pracowników, którzy pracują ciężko, w tym również na sukcesy tych polityków – pieniędzy nie ma. Ale też i zdenerwowanie, bo sfera budżetowa od lat była traktowana po macoszemu. 12% podwyżki, której oczekujemy, to tak naprawdę niewyrównana we wcześniejszych latach inflacja. W ostatnich latach następował w budżetówce spadek płacy realnej.

Inflacja rośnie, a płace są zamrożone.
– Dzisiaj płace w państwowej sferze budżetowej są mniej więcej o 900 zł niższe niż średnia płaca w kraju.

Dodajmy do tego choćby ZUS, który nie jest budżetówką.
– To jest już szeroko rozumiana sfera finansów publicznych. W ZUS nastroje są bardzo złe, oni są w sporze zbiorowym. Szefostwo ZUS poinformowało już pracowników, że nie ma pieniędzy na podwyżki. A przecież przejęli oni bardzo dużo nowych zadań, pracują zdecydowanie więcej. Podobnie nauczyciele – pan minister Czarnek już powiedział: jak chcecie więcej zarabiać, to musicie więcej pracować. Trudno to określić zapowiedzią podwyżki. Pracownicy sądów i prokuratur już protestują. Protestuje też wiele środowisk ochrony zdrowia. Tam w wielu grupach wynagrodzenie niewiele przewyższa płacę minimalną.

Jak przedstawiciele rządu tłumaczą zamrożenie płac?
– Rząd argumentuje, że nie ma pieniędzy. A my pytamy: jak to, jednego dnia mówicie, że są pieniądze, że mamy 28 mld zł nadwyżki budżetowej po pierwszym półroczu, że gospodarka dobrze się rozwija, a drugiego dnia mówicie, że nie ma pieniędzy na waloryzację? Więc jak to jest naprawdę? Ba! Jest coraz gorzej, bo w budżetówce są także zamrożone premie i nagrody. A jak poinformowali mnie koledzy ze związku zawodowego cywilnych pracowników wojska, ponieważ im premie i nagrody już dawno zabrali, to obcięli im jeszcze o 3% fundusz wynagrodzeń. Zastanawiają się więc, czy będzie na pensje w grudniu.

Jak wytłumaczyć taką sytuację?
– Nie potrafię tego zrozumieć. Albo ten przekaz, że jest świetnie, jest nieprawdziwy, albo jest polityczna decyzja, żeby tym grupom pracowników nie podwyższać. Ale to droga donikąd. Bo poziom realizacji zarówno usług publicznych, jak i administracji spada. Słyszymy coraz więcej narzekań. Rząd oszczędza na płacach, więc ludzie idą pracować gdzie indziej. Koleżanka z ZUS mówiła, że coraz więcej pracowników odchodzi. Koleżanki z Krajowej Administracji Skarbowej mówią, że odchodzą najlepsi pracownicy. Można powiedzieć, że ci bardziej dynamiczni, bardziej wierzący w swoje siły i umiejętności, rozstają się z administracją.

Jaka to jest grupa ludzi, jeżeli mówimy również o pracownikach sfery finansów publicznych?
– Jeżeli mówimy także o pracownikach sfery finansów publicznych, będzie to pewnie ponad 1 mln pracowników!

Bo 560 tys. to sfera budżetowa.

I rząd z tymi ludźmi wchodzi w zwarcie…
– Nie tylko z nimi. Myślę, że w końcu Polacy połapią się, że jeżeli szkoła nie pracuje, bo jest strajk, to nie jest to wina nauczycieli, tylko wina rządu. Kiedy w ZUS połowa pracowników w ramach strajku włoskiego pójdzie na zwolnienia lekarskie i będą nieterminowe realizacje, to może ludzie zrozumieją, że to nie jest wina pracowników ZUS, tylko polityki w ZUS. Lekceważenie pracowników sfery finansów publicznych odbija się na jakości ich pracy. Jest to więc lekceważenie klientów usług publicznych i klientów administracji.

Politycy chętnie mówią, że tanie państwo to państwo dziadowskie, a sami takie państwo wprowadzają.
– Niestety, tak. Ale ludzie zaczynają to dostrzegać. Także przedsiębiorcy! Mamy coraz większe zrozumienie po stronie organizacji przedsiębiorców, którzy widzą, że po prostu słabo działająca administracja utrudnia im działalność gospodarczą.

Jeżeli rząd spełniłby wasz postulat, czyli podwyżki o 12%, to o jaką sumę toczy się spór?
– Jeżeli chodzi o samą sferę budżetową, to Ministerstwo Finansów obliczyło to na 14 mld zł, czyli raptem chodzi o połowę tej nadwyżki z jednego półrocza.

Zapowiada się gorący wrzesień?
– Myślę, że tak. Rząd ma do końca sierpnia czas na wskazanie, jaka będzie płaca minimalna, jaka będzie waloryzacja w budżetówce i jaki w ogóle będzie projekt budżetu. Powinniśmy go otrzymać w pierwszych dniach września, wtedy tak naprawdę już będzie czarno na białym widać, na czym stoimy. I to będzie podstawa do oceny sytuacji. W każdym razie nasze organizacje upoważniły mnie do rozpoczęcia rozmów na temat przygotowań do dużego protestu we wrześniu z pozostałymi dwiema centralami związkowymi, czyli z Forum Związków Zawodowych i z Solidarnością.

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 35/2021

Kategorie: Kraj, Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy