Benzynowy “ślimak”

Najpierw zaprotestowali Francuzi, potem Belgowie, Anglicy, Holendrzy, Niemcy, Czesi. My, jak zwykle, na szarym końcu. Zresztą protest naszych kierowców ogranicza się tylko do wolnego jeżdżenia. Nie ma blokady rafinerii ani stacji benzynowych. Niewielu też kierowców zdecydowało się wziąć udział w akcji. Po prostu na dzień przed operacją “Ślimak” krajowe rafinerie obniżyły ceny benzyn i oleju napędowego. To podziałało na wyobraźnię. Może jeszcze obniżą? Nie, na pewno nie. W Polsce, niestety, nie ma prawdziwej konkurencji na rynku paliw. Po połączeniu się Petrochemii Płockiej i CPN jedynym pseudokonkurentem jest Rafineria Gdańska. I ten stan rzeczy może się zmienić. PKN Orlen zapowiedział bowiem, że zamierza wziąć udział w prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Gdyby tak się stało, to cenami paliw w Polsce rządziłaby jedna firma. Miejmy nadzieję, że wraz z połączeniem nie byłoby nowej akcji promocyjnej. Poprzednia, związana z promowaniem nowego znaku firmy PKN Orlen, kosztowała wszystkich, którzy kupują benzynę – wiele milionów dolarów.
Polski monopol paliwowy ma jednak pewien plus. Polska jest znacznie łatwiejszym krajem do zablokowania niż Francja, czy nawet mała Holandia. Wystarczy zablokować rafinerie w Gdańsku i Płocku. Rząd dobrze o tym wie i dlatego pójdzie pewnie na ustępstwa podatkowe dla krajowych przewoźników. Ludzie na co dzień korzystający z samochodów, tak jak do tej pory, będą tankować drogą benzynę.

 

Wydanie: 38/2000

Kategorie: Wydarzenia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy