Z białaczką można wygrać

Genetycznie zmienione komórki T wyleczyły chorych z nowotworów.

Rezultaty okazały się zdumiewające. Guzy nowotworowe były już w późnym stadium, przechodziły liczne mutacje, rokowania dla chorych były złe. Jeden z pacjentów miał ogółem ponad 3 kg komórek rakowych. I nagle wszystkie zniknęły – cieszy się dr Michael Kalos, który opublikował artykuł o niezwykłym sukcesie medycznym na łamach magazynu „Science Translational Medicine”. Artykuł ten zamieścił równocześnie „New England Journal of Medicine”.
Pełen entuzjazmu jest też Carl June, współautor tej pracy, specjalista od terapii genetycznych i kolega Kalosa z Uniwersytetu Stanu Pensylwania. – Tumory rakowe zostały dosłownie zdmuchnięte

w ciągu czterech tygodni

w sposób gwałtowniejszy, niż oczekiwaliśmy – opowiada June.
Obaj naukowcy wraz z zespołem poddali eksperymentalnej terapii przy użyciu zmienionych genetycznie komórek układu odpornościowego trzech pacjentów w starszym wieku, od lat cierpiących na białaczkę limfatyczną (CLL). Chorzy wcześniej byli już poddawani chemioterapii, która jednak im nie pomogła. Nowotwór powracał. Z braku odpowiedniego dawcy przeszczep szpiku kostnego nie mógł zostać dokonany. W przypadku seniorów taka transplantacja doprowadza zresztą do wyleczenia tylko połowy chorych, natomiast co piąty w jej wyniku umiera. Leczenie eksperymentalne było dla trzech pacjentów ostatnią szansą.
W przeszłości podejmowano próby zwalczenia białaczki za pomocą zmienionych genetycznie komórek układu odpornościowego, ale bez obiecujących wyników. Wprowadzone do krwi zmodyfikowane komórki nie rozmnażały się i szybko ginęły. W ubiegłym roku trzech pacjentów poddanych takiej terapii zmarło na skutek poważnych skutków ubocznych.
Michael Kalos i Carl June oraz ich współpracownicy postanowili jednak spróbować. Z krwi chorych pobrali komórki układu odpornościowego – limfocyty T (limfocyty grasicozależne), niszczące komórki obce dla organizmu. Mają one na błonie komórkowej wyspecjalizowane receptory, które rozpoznają „cele natarcia” – zaatakowane przez wirusy lub zmienione przez choroby nowotworowe komórki, które dla dobra organizmu muszą zostać unicestwione. Badacze z Pensylwanii za pomocą wirusa (swoistej taksówki) umieścili w limfocytach T nowy materiał genetyczny. W następstwie wykształciły się w nich tzw. chimeryczne receptory antygenowe. Zmienione komórki T

rozpoznawały jako wroga

i atakowały pokrewne komórki układu odpornościowego – limfocyty B. Niekontrolowany rozrost limfocytów B powoduje chroniczną białaczkę limfatyczną.
Chorzy otrzymali po trzy iniekcje zmienionych genetycznie limfocytów T. Przez dwa tygodnie pozornie nie działo się nic. Ale wprowadzone do krwi komórki intensywnie się rozmnażały. Z każdej powstało co najmniej tysiąc nowych, a każda z nich zniszczyła tysiąc komórek rakowych. Przeciętnie w organizmie każdego chorego zniszczone zostały komórki nowotworowe o masie 1 kg. Tak gwałtowne wymieranie komórek rakowych wywołało dokuczliwe skutki uboczne – gorączkę, dreszcze, biegunkę. – To było dla pacjentów jak najgorsza grypa w ich życiu. Ale przeszła, teraz czują się dobrze – opowiada z dumą Carl June. Dwaj chorzy w wieku 64 i 65 lat zostali całkowicie wyleczeni. Po 28 dniach w ich krwi nie było śladów choroby i wciąż pozostają zdrowi, mimo że upłynął już rok. Pacjent 77-letni znów zachorował, ale jego stan jest znacznie lepszy niż przed terapią. We krwi leczonych osób rekordowo długo utrzymują się zmienione genetycznie limfocyty T jako tzw. komórki pamięci. Istnieją więc obawy, że będą atakować także zdrowe limfocyty B. W konsekwencji pacjenci będą bardziej narażeni na infekcje.
Eksperci ostrzegają zresztą, że wprawdzie sukces w terapii trzech chorych znaczy więcej niż wyleczenie jednego, ale to za mało. Prof. Anthony Ho z kliniki uniwersyteckiej w Heidelbergu podkreśla: – Naukowcy z Pensylwanii udowodnili, że to działa. W ostatnich dziesięcioleciach często jednak pojawiały się terapie, które znakomicie

pomagały pierwszym pacjentom.

W studiach na szerszą skalę wyniki były mniej przekonujące. Ale dr Carl June i jego koledzy są dobrej myśli. Zgłosili swą metodę leczenia białaczki do urzędu patentowego. Zamierzają w niedalekiej przyszłości poddać eksperymentalnej terapii pacjentów cierpiących na inne choroby, takie jak ostra białaczka limfatyczna czy chłoniak Hodgkina. Leczone nową metodą mają być także dzieci. Eksperymentalna terapia budzi w naukowcach nadzieję na zwalczenie również innych rodzajów nowotworów, np. raka trzustki, jajników, płuc, piersi czy nowotworów skóry.

Wydanie: 36/2011

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy