Czy Biedroń złamie PO-PiS

Czy Biedroń złamie PO-PiS

Pytania o Biedronia: dokąd zajdzie, komu zabierze, jak będą go atakować?

Kilka tygodni temu pisaliśmy w PRZEGLĄDZIE o Robercie Biedroniu jako o polityku, który może zamieszać. I zamieszał. Konwencja, na której ogłosił powstanie swojej partii, okazała się wydarzeniem. A potem, jak w dobrym filmie, napięcie rosło. Były kolejne konwencje, w Łodzi, w Poznaniu, również z tłumami ludzi.

Pytanie o konwencję, czyli jak to się robi

Zacznijmy od konwencji. Byłem, widziałem. Po pierwsze, tłumy. Jeżeli na warszawski Torwar przyjeżdża 7-8 tys. osób z całej Polski, za własne pieniądze, to o czymś świadczy, bo coś takiego w Polsce się nie zdarza. Wielkie firmy, czyli PiS i PO, zwożą działaczy autobusami z Suwałk do Sandomierza lub odwrotnie; łatwo ich rozpoznać – zmęczone, średnio zainteresowane wydarzeniem twarze to codzienność politycznych imprez.

Tu było inaczej. Były emocje, oczekiwanie, łapanie w mig wypowiadanych słów. Ci ludzie przejechali niejednokrotnie pół Polski, żeby posłuchać, pobyć razem.

Są więc emocje, które pchają ludzi do działania. A bez nich niczego się nie zbuduje. To jest pierwszy warunek sukcesu polityka – ludzie go chcą. I tak ma Biedroń. Można sobie opowiadać, że jego konwencje są wyreżyserowane, że wystąpienia zostały ułożone przez jakichś tajemniczych strategów, że konfetti itd. I tak będą to zawsze opowieści przez łzy… Bo nawet najlepiej wyreżyserowana konwencja skończy się klapą, jeżeli prowadzący ją polityk okaże się drewniany, a widzowie umkną gdzieś myślami.

Biedroń i jego konwencje są inne. Ma talent do takich spotkań, potrafi zaciekawić, potrafi rozmawiać, wywoływać emocje. Jest innym politykiem niż ci, do których się przyzwyczailiśmy. Nie grozi, nie grzmi, nie straszy. Nie sieje nienawiści. Prezentuje się jako osoba przyjazna, uśmiechnięta, łagodna. Nawet gdy zapowiada twarde rozwiązania. Ta inność Biedronia jest jego wielkim atutem. Na tle Kaczyńskiego czy Schetyny jest człowiekiem z innego świata – z lepszego.

To dodaje mu autentyczności. Zwłaszcza gdy mówi, że nie interesuje go wojna Platformy z PiS, że te 13 lat okładania się pomieszało Polakom w głowach, że za dużo to rodzi nienawiści, a przecież życie nie polega na bijatyce.

Biedroń zatem, jego talent i charyzma są decydujące.

A to, co mówi? Oczywiście to też.

Pytanie o program, czyli lewica

Rozbawiły mnie teorie, że Biedroń nie jest lewicowy, bo w jego wystąpieniu nie padło słowo lewica. Nie musiało. Zapowiedź emerytury obywatelskiej, podwyższenia płacy minimalnej i zarobków nauczycieli, świeckiego państwa, które radykalnie zrywa z Kościołem, wyprowadzenia religii ze szkół, praw kobiet, w tym prawa do przerywania ciąży, związków partnerskich… Przepraszam, jakie to są postulaty, jeśli nie lewicowe?

Robert Biedroń w sposób oczywisty wypłynął na lewicowe morze, tu będzie zbierał zwolenników – i jest w tym autentyczny. To zresztą całe jego polityczne życie. Kampania Przeciw Homofobii, młodzieżówka SLD, SLD, Ruch Palikota… Widać, że i z SLD, i z Ruchu Palikota wyciągnął to, co najciekawsze, najświeższe, a odrzucił to, co słabe. Ale równie ważne jak fakt, że wypłynął, jest to, w jakim stylu – pod pełnymi żaglami, strzelając na wiwat. Albo inaczej: wypłynął jak lodołamacz, krusząc zimowy lód. Wiosna!

Polska polityka to przecież klincz PO-PiS, te dwie partie tkwią w uścisku, ni to walcząc, ni to się podtrzymując. Polska polityka to także zbiór wypłowiałych haseł, często zupełnie oderwanych od rzeczywistości. Zbiór „prawd”, których nie wolno tykać, typu „żołnierze wyklęci”, zła PRL, WSI, „kompromis aborcyjny”, niskie koszty pracy. I nagle Biedroń stanął obok i ogłosił, że są rzeczy ważniejsze. Powiedział o nich. Głośno, z dumą, nie półgębkiem. Narzucił polskim partiom agendę. To one teraz będą próbowały albo ośmieszać, albo przebijać jego oferty programowe.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 7/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 7/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy