Ja polecę ciebie, ty polecisz mnie – taka zasada przyświeca klubom BNI Spotykają się raz w tygodniu na śniadaniu w bydgoskim hotelu Pod Orłem. Mali i średni lokalni biznesmeni. Przyjeżdżają na godz. 7. Zimą i późną jesienią jest jeszcze zupełnie ciemno. – Godzinę wcześniej, a ocierałoby się to o sektę – narzekał artysta malarz, który próbował swoich sił w biznesie. – Nie po drodze nam z przedsiębiorcami niepotrafiącymi wstać wcześnie raz w tygodniu. Biznes udaje się tylko ludziom odpowiednio zmotywowanym – odpowiedział mu Grzegorz Turniak, twórca i prezes polskich klubów BNI (Business Network International). Siła notesu z kontaktami Jak zwykle w piątek przed salą konferencyjną na piętrze hotelu, gdzie odbywają się śniadania BNI Eagles Bydgoszcz, już ok. 6.45 są wszyscy klubowicze. I ich zaproszeni goście. Ponad 20 osób. Rozmawiają swobodnie w małych grupkach. Niezobowiązujące kontakty kuluarowe przedsiębiorcy cenią sobie szczególnie. Dlatego mało kto wpada tu na ostatnią chwilę. To nie jest grupa towarzyska, choć wszyscy się do siebie uśmiechają, mówią sobie po imieniu, żartują. Przychodzą tu, żeby pomóc swojej firmie, swoim interesom. Nawiązać kontakty, podpisać umowy. Dlatego teraz, w czasie kryzysu, do BNI garnie się więcej przedsiębiorców niż zwykle. – Kryzys? Jaki kryzys? – uśmiecha się 28-letni Artur Sójka, który w bydgoskim klubie BNI stawiał pierwsze kroki pięć lat temu, przychodząc w zastępstwie szefa prowadzącego firmę budowlaną. Dziś Sójka jest właścicielem bydgoskiego portalu internetowego InfoBydgoszcz i dyrektorem regionalnym BNI Polska na Bydgoszcz, Warszawę i Lublin. – Nie lubimy tego brzydkiego słowa na k. I go nie odczuwamy – zapewnia. – Bo ludzie w kryzysie nie przestają wydawać pieniędzy, tylko oglądają każdą złotówkę dwa razy i otwierają portfel z dużo większym namysłem. Dzwonią do przyjaciół i szukają sprawdzonych firm, większą wagę przywiązują do referencji. A wzajemne polecanie się to przecież istota BNI. My tylko czujemy, że nasze notesy ze sprawdzonymi kontaktami stają się cenniejsze niż w czasie hossy. – Najważniejsza zasada BNI to: ja pomogę innym i dlatego inni będą chcieli pomóc mnie. Na początku wiele osób nie może w to uwierzyć. A jednak to działa! Także w Polsce – z satysfakcją podkreśla Grzegorz Turniak. – A przecież zasada wzajemności jest znana od tysiącleci – jeśli coś dostajemy, zwykle staramy się odwdzięczyć. Jeśli polecę cię komuś, będziesz chciał się zrewanżować. I też mnie komuś zarekomendujesz. Oczywiście są ludzie, którzy nigdy nikogo nie polecą. Ale jest ich niewielu. Badania wykazały, że to tylko ok. 20% społeczeństwa. Bez rywalizacji w klubie Hotelowe śniadanie to bufet szwedzki. Z pełnymi talerzykami przedsiębiorcy powoli zajmują miejsca przy stole w kształcie litery T. – Układ firm jest nieprzypadkowy – objaśnia Małgorzata Pelc, niedawna prezeska bydgoskiego klubu i szefowa miejscowej agencji marketingowej Tandem. – Każda firma jest z innej branży. Mogą być dwie podobne, jeśli każda specjalizuje się w czymś innym, np. mamy przedstawicieli dwóch firm ubezpieczeniowych, z których jedna zajmuje się ubezpieczeniami indywidualnymi na życie, a druga – majątkowymi. To bardzo ważne, w grupie BNI nie może być rywalizacji wewnętrznej. – Ale nasz sposób na biznes wcale nie polega na tym, że robimy interesy wyłącznie albo głównie między sobą – podkreśla Sójka. – Nie wciskamy komuś towarów czy usług na siłę. Tylko ok. 10% biznesów robimy wewnątrz grupy. 90% to biznes zewnętrzny. Jak to wygląda w praktyce? Np. Małgorzata Pelc, organizując imprezę dla pracowników firmy X, pewnie poleci trunki kolegi z BNI, który importuje wina. – I zrobię to z przekonaniem – podkreśla. – Poznałam go, wiem, że jest solidny, znam jego ceny, możliwości. Od dawna dobrze nam się współpracuje. Pewnie on zarekomenduje mnie, gdy ktoś będzie szukał agencji marketingowej. A niewykluczone, że organizuję tę imprezę zakładową firmy X tylko dlatego, że polecił mnie jeden z klubowiczów – tłumaczy pani Małgosia. Obliczyła, że ok. 30% zleceń otrzymuje przez BNI. A kolejne 30% jest wynikiem prac, które wcześniej wykonała właśnie za pośrednictwem BNI. Przekazywanie zleceń w klubie odbywa się oficjalnie przy śniadaniowym stole z pełnym






