Blog

Powrót na stronę główną
Kultura

Łże – elitarny Lear lumpeninteligenta

Poprzez dramaty Szekspira każde pokolenie ma szansę w teatralnym lustrze oglądać własną twarz Jako niepoprawny szekspiromaniak – lumpeninteligencko przekonany, że poprzez dramaty Szekspira każde pokolenie ma szansę w teatralnym lustrze oglądać własną twarz – pod wrażeniem tytułu felietonu Krzysztofa Teodora Toeplitza, „Król Lear” („P” nr 8), natychmiast oddałem się lekturze. Czytam ten tekst z radością i frasunkiem. Raduje otóż, że i współcześnie poprzez „Leara” konkretyzujemy samych siebie, własne relacje ze światem i gradację

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

O prawie do dobrej śmierci

Słowo eutanazja (od gr. euthanasia) oznacza dobrą śmierć. O taką śmierć poprosił ostatnio nieuleczalnie chory człowiek. Od 14 lat – jak sam twierdzi – ma jedynie myślącą głowę. Reszta jest całkowicie sparaliżowana. W Polsce, a także w wielu innych krajach, nie ma regulacji prawnych umożliwiających spełnienie tej prośby. Trudno w tej sytuacji namawiać kogokolwiek do łamania prawa. Można jednak mieć wątpliwości na temat uzasadniania odmowy ulżenia cierpieniom. Zwłaszcza gdy robią to przedstawiciele najwyższych władz. Minister zdrowia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Spóźniony triumf Scorsese

W tym roku wśród nagrodzonych Oscarami było znacznie mniej filmów odnoszących się do problemów współczesnej Ameryki Tegoroczna ceremonia wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej nie obfitowała w wielkie niespodzianki. Zwyciężyli kandydaci solidni i poprawni. Poza Oscarem dla filmu „Niewygodna prawda” (który przedstawia wykłady niedoszłego prezydenta, Ala Gore’a, na temat globalnego ocieplenia) zabrakło akcentów politycznych. W zeszłym roku pojedynek toczył się między filmami, których twórcy określali je jako społecznie zaangażowane; „Tajemnica Brokeback

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Pamiętnik IV Rzepy

26.02 Ciekawość tego, co się stanie w Ameryce na gali oscarowej, spowodowała, że z założoną kichawą siedziałem do bladego świtu. I to jest o wiele większa ciekawość od tej, czy dostaniemy od sojuszników jakiś ochłap za niepotrzebną nam tarczę antyrakietową i czy po „nielotach” F-16 George Bush nie wtryni nam 21 lotniskowców, żeby pływały po Bałtyku przy rosyjskiej rurze. Pewnie w tej chwili zdziwiony czytelnik zada sobie pytanie: – Dlaczego 21? – Bo 21. zostanie przekazany dla Włoszczowy. Na wszystkich pięciu nominowanych do Oscara

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

W poszukiwaniu straconego bohatera

30 lat po premierze „Człowieka z marmuru” należałoby nakręcić „Człowieka z teczki”? Mija właśnie 30. rocznica premiery „Człowieka z marmuru” Andrzeja Wajdy (25 lutego 1977 r.) – filmu, o którym wybitny krytyk Zygmunt Kałużyński nie bez racji mawiał, że jest to ostatni dobry film tego reżysera. Czy się z tym zgodzimy, czy nie, bez wątpienia obraz ten stał się kamieniem milowym polskiej kinematografii, a dla pewnego pokolenia polskiej inteligencji wręcz dziełem fundamentalnym, punktem odniesienia do rozważań o roli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Zawsze jest co ratować

W „Człowieku z marmuru” najważniejsze jest przesłanie, że nawet w najpodlejszych czasach warto walczyć, choćby o swoje poczucie wartości, osobowość, pasje, niezgodę na niesprawiedliwość JERZY RADZIWIŁOWICZ – (ur. 8 września 1950 r. w Warszawie) aktor teatralny i filmowy, pedagog, tłumacz. Do 1996 r. grał w Starym Teatrze w Krakowie, pracując równocześnie w krakowskiej PWST, gdzie w latach 1981-1984 piastował stanowisko prorektora. Od 1998 r. jest aktorem Teatru Narodowego w Warszawie. W pamięci widzów zapisał się szczególnie jako Mateusz Birkut

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Oblany egzamin

Nie powinienem pisać o dolinie Rospudy, ponieważ pełno jest jej gazetach, ja zaś nie jestem ani specjalistą od budowy autostrad, ani tym bardziej znawcą flory i fauny mokradeł, z których Rospuda jest słynna . Jeśli więc mimo to podnoszę ten temat, to dlatego, że Rospuda jest egzaminem naszej świadomości społecznej, który wypada bardzo marnie. Prasa podaje, że aż 65% społeczeństwa jest za innym niż obecny, a więc proponowanym przez ekologów, przebiegiem obwodnicy Augustowa, za jej obecnym biegiem zaś wypowiada się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Przetoczyła się przez media fala (przyznajmy, niewielka, ale dobrze udokumentowana) tekstów o minister Fotydze i jej szczególnej umiejętności bycia elegancką inaczej. Cóż, wiadomo, że od szefowej MSZ nikt nie będzie wymagał urody Miss Polonii, raczej byłoby to nie na miejscu. Ale pewnej schludności w doborze stroju domagać się powinniśmy. Są tu pewne zasady – zadbana fryzura, świeża, nie wczorajsza koszula, niepomięty garnitur, spodnie nie za krótkie i nie za długie… O takich rzeczach powinno się pamiętać. Zwłaszcza że poprzednicy pani minister należeli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Media

Paw odstrzelony

Bronisław Wildstein zostawił telewizję publiczną w dołku, rozbitą. Bez twarzy i osobowości No i stało się. Pawia odstrzelili. Sygnał do odstrzału dali swoi i swoi, bez cienia litości, pysznego ptaka zamordowali. Szybko, sprawnie i po ciemku. Nawet nie jęknął. Bronisław Wildstein, znany czytelnikom „Przeglądu” jako „paw oskubany”, odszedł z telewizji publicznej bez wiązanki kwiatów, bez sukcesów, bez aureoli męczennika za słuszną sprawę. Okazało się, że w jednym tylko miał rację. Nie był przyśrubowany do fotela. Wyjęto mu go spod tyłka z zadziwiającą łatwością. Pyszny,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Trybunały hamują Kaczyńskich

Minister Ziobro powiedział, co powiedział… Mógł to zrobić pod wpływem emocji, natomiast w żaden sposób go to nie usprawiedliwia Marek Antoni Nowicki, prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka – Jak pan się czuł, gdy widział pan w telewizji kardiochirurga Mirosława G. zakutego w kajdanki, w obstawie policjantów w kominiarkach, prowadzonego przez szpitalny korytarz na oczach pacjentów? – Czułem się źle. To nie jest pierwsza historia, kiedy na użytek większej atrakcyjności wydarzenia – bo domyślam się, że o to chodziło – pokazuje się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.