Blog
Kłamstwa gen. Gerszona
Wstydzę się, że jestem obywatelem Izraela Korespondencja z Tel Awiwu Gdy po obejrzeniu w izraelskiej telewizji jak ciężkie czołgi roztrącały ambulanse palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca na ulicach zdobytego miasta Tulkarem, po raz kolejny z rzędu – i obawiam się, że nie po raz ostatni – dopadł mnie wstyd z powodu mojego izraelskiego paszportu pilnowanego w szufladzie biurka, z powodu izraelskiego dowodu osobistego noszonego w kieszeni, izraelskiego prawa jazdy, izraelskiego adresu w Tel Awiwie i telefonu, izraelskiej karty kredytowej i konta w izraelskim
Nie ma tłumu
Tydzień minął nam bez specjalnych rewelacji. Laweciarze przywieźli do Polski to, co mieli przywieźć, przez to Niemcy stały się jeszcze bardziej czyste i schludne niż dotychczas. A dzieje się to wszystko dlatego, że społeczeństwo woli samochody używane od nowych, wyprodukowanych na Żeraniu i na Śląsku. Skoro woli takie, to zamiast na stare niemieckie nakładać wysoką akcyzę, powinniśmy rozpocząć produkcję własnych używanych. I nie byłoby problemu na przejściach. A ponieważ znaleźliśmy się na granicy, to wypada wpaść na moment do Harachowa, gdzie od tygodnia
Być na rencie
Polska należy do krajów o największej liczbie rencistów Renty stają się coraz mniej dostępne. Przepisy obowiązujące od kilku lat sprawiają, że trudno dostać status rencisty, za to łatwo go stracić. W jednym tylko 2000 r. przyznano 102,4 tys. nowych rent – o 50% mniej niż rok wcześniej. Odebrano zaś 88 tys., czyli o 30% więcej. Zmieniły się same kryteria przyznawania świadczeń. Teraz nie jest to inwalidztwo, ale niezdolność do pracy. Poprzednio kierowca, który stracił nogę, albo księgowy, który przestał
Wycug
Kuchnia polska Ani w encyklopedii PWN, ani w „Słowniku dawnej polszczyzny” Stefana Reczka, ani w słowniku ortograficznym, ani w „Encyklopedii staropolskiej” Glogera, ani wreszcie w „Słowniku języka polskiego” Lindego nie ma wyrazu „wycug”. A przecież nie tylko wyraz, ale i praktyka wycugu była – a pewnie i jest do dzisiaj – w użyciu. Jest to więc, krótko mówiąc, praktyka stosowana na wsiach wobec starych i niedołężnych już rodziców, których, po przekazaniu przez nich gospodarstwa dzieciom, upycha się w jakimś kącie, często w obórce,
Dlaczego ciąć ostro
Silne obcięcie stóp procentowych spowoduje ożywienie gospodarcze. Przede wszystkim powinno zwiększyć popyt inwestycyjny Pierwszego marca w Sejmie rozgorzała z nieznaną dotąd siłą dyskusja nad polityką pieniężną. Duża część wystąpień poselskich raczej pozbawiona była troski o elegancję wypowiedzi. Spowodowało to liczne wyrazy oburzenia elity intelektualnej kraju. Trzeba jednak powiedzieć, że ton tych wypowiedzi stał się sygnałem, iż przedmiot sporu jest powszechnie postrzeganym problemem społecznym. Nie da się już go utrzymać
Ciężko władzy żyć
Z gadziej perspektywy Czy rząd nie obżera się kosztem społeczeństwa? Takie fundamentalne dla demokracji pytanie zadają sobie od lat obserwatorzy zjawisk politycznych w naszym kraju i liczni dziennikarze. Zwłaszcza po epokowym oświadczeniu Jerzego Urbana, iż rząd zawsze się wyżywi. Ta brutalna prawda była dla wielu obywateli wstrząsem, chociaż nie pojawiła się w naszej najnowszej historii informacja, iż któryś z ministrów umarł z głodu. Obowiązku monitorowania obżarstwa rządu podjęła się gazeta „Życie”, kiedyś radykalnie prawicowa,
Notes dyplomatyczny
Nadróbmy zaległości. Wciąż nie milkną komentarze dotyczące odwołania Janusza Mrowca ze stanowiska dyrektora Sekretariatu Ministra. To było tak, że Mrowiec przyszedł do MSZ z Włodzimierzem Cimoszewiczem, prezentując się jako ten, który ministrowi wszystko przygotował, całą reformę ministerstwa i parę innych spraw. Otrzymał stanowisko ważne – osoby, która kieruje rozkładem jazdy szefa MSZ. Bywa, że taki dyrektor ma więcej do powiedzenia niż niejeden wiceminister. I nagle… został odwołany. Co się stało? W MSZ nikt nie wierzy, że odwołano
Różowy bilecik do biskupa Pieronka
TELEDELIRKA Wydawać by się mogło, że w dobie komórkowców oraz maili i SMS-ów, listy piszą wyłącznie ludzie słabo piśmienni, śląc koperty do swych pociech „pod celą” albo do synów w mieście, zasiedziałych w Parlamencie: „W imię Ojca i Syna, Nasza Pociecho, myślelim, że nie zapomnisz o Tatku i Matuli, co już do ziemi się chylą, że jaki grosik przyślesz, ale pewnikiem czasu Ci nie staje, bo w każdy dzionek widzim Cię w telewizyji…”, tak się wydawało, aż tu nagle i niespodziewanie nastąpiła istna erupcja epistolograficzna. Do marszałka Sejmu wpłynął list
Seks, uczniowie i kasety wideo
W Brodnicy filmy pornograficzne z udziałem nieletnich kręcił powszechnie szanowany obywatel delegowany do opieki nad dziećmi Krzysztof P. – po czterdziestce, wysoki, dobrze zbudowany. Zawsze uśmiechnięty, uprzejmy. Właściciel mieszkania, dobrego samochodu, sklepu spożywczo-przemysłowego w Brodnicy. W kategoriach małomiasteczkowych – „ktoś”. Nieważne, że przed kilkoma laty opuściła go żona, zabierając ze sobą córkę i syna. To może się zdarzyć każdemu mężczyźnie. Dlaczego odeszła? Tego nie wiadomo. Na pewno nie z powodu alkoholu. Bo choć sąsiedzi widywali czasami P. lekko wstawionego, nigdy
Nie mógłbym być księgowym
Rafał Królikowski Kiedy Pan zrozumiał, że jest już dorosły? – Tak do końca jeszcze tego nie zrozumiałem. Jestem w trakcie pojmowania. 2. Jakie wspomnienie z dzieciństwa Pana prześladuje? – Codzienne wczesne budzenie, bo już czas do szkoły. 3. Czy płakał Pan kiedyś z miłości? – Nie. 4. Co ostatnio najbardziej wyprowadziło Pana z równowagi? – Niekompetencja ludzi. 5. Czy ma Pan taką osobę, której nigdy nie wybaczy? – Wybaczam z natury. 6. Czego ma Pan za dużo? – Napięć.






