Blog

Powrót na stronę główną
Ekologia

Sterowanie ekologią

Nie trzeba zarządzać rzeką, by płynęła, ale bez kontroli nie można chronić przyrody Nie napiszemy tu o gęstwinie przepisów krajowych już bardzo podobnych do stosowanych w Unii Europejskiej, nie przedstawimy nudnej przecież struktury służb ochrony środowiska w Polsce, wreszcie nie odwołamy się do międzynarodowych konwencji ani deklaracji. Ale też nie będziemy się wyśmiewać z samej idei zarządzania środowiskiem, że przecież nie trzeba zarządzać rzeką, by płynęła i ptakami, by latały. Wszystkie poczynania związane z ochroną środowiska wymagają na określonym etapie ich wdrażania regulacji prawnych.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przegląd poleca

Wiedeński niezwykły dom

11 lat temu otwarto KunstHausWien. To prywatne muzeum prezentujące dorobek artystyczny Fredensreicha Hundertwassera mieści w zaadaptowanym przez niego budynku. Dawna fabryczka braci Thonet nad kanałem dunajskim została wybudowana w 1892 r. Hundertwasser zachował główną konstrukcję, zmienił jednak wygląd fasady i wnętrza. Mury pomalowane są w nieregularne plamy, poprzedzielane kolumienkami. Wnętrza zwiedza się, stąpając po falistych posadzkach. Na parterze znajdują się knajpka i sklepik z pamiątkami. Dwa pietra zajmuje ekspozycja obrazów, grafik, modeli i projektów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Najstarsze nazwy

Felieton o „Słowniku etymologicznym” Andrzeja Bańkowskiego spowodował, że zaczęli dzwonić do mnie czytelnicy, gdzie też go kupić można. Informuję więc wszystkich: ja kupiłem na Marszałkowskiej, w dawnym Juniorze, powinien być w każdej poważnej księgarni. A czy jest – nie mam pojęcia. Ale odniosłem z tego felietonu jeszcze jedną, nieoczekiwaną korzyść: pan Zbigniew Babik, językoznawca z Krakowa, przysłał mi swoje potężne dzieło pod tytułem „Najstarsza warstwa nazewnicza na ziemiach polskich w granicach wczesnośredniowiecznej słowiańszczyzny”. Boże, jak ja się na to rzuciłem! To jest właśnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

I znowu rewolucja…

Zapiski polityczne Moi koledzy z kierownictwa Unii Pracy bardzo nie lubili ostrzeżeń, jakie formułowałem przeciw obiecywaniu wyborcom sukcesów w poskramianiu narastającego lawinowo bezrobocia. Ja natomiast byłem przez kilka lat członkiem europejskiej komisji do spraw bezrobocia stanowiącej przybudówkę do Komisji do spraw Socjalnych Rady Europy. Przez te lata wysłuchałem wielu wykładów najlepszych w Europie speców od tej problematyki i wiedziałem nieco więcej, niż to było wiadome w polskich kręgach politycznych, przeto rozumiałem zwodniczość wszelkich obietnic co do – już

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Psi nos ratuje życie

Zaginionego Kubusia przez trzy dni szukało 350 osób. W ciągu trzech godzin odnalazł go pies Bruno Po czwartej rano, w środę, 22 maja, piątka ratowników – wolontariuszy z dwoma owczarkami niemieckimi o imionach Burak i Bruno, weszła do lasu. W niespełna trzy godziny później znalazła zaginionego Kubusia. Trzyletnie dziecko było zdrowe, tylko brudne i pogryzione przez komary. – Siedział nad stawem, za nim ściana lasu – opowiada Karolina Malecka-Karczmarzyk, przewodniczka Bruna Nobel de Marco. – Zachowywał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Ekologia

Słowik bez tajemnic

Najlepsi uczestnicy XVII Ogólnopolskiej Wiedzy Ekologicznej otrzymają indeksy renomowanych uczelni 160 młodych znawców środowiska przyjedzie w dniach 7-9 czerwca do Izabelina na Mazowszu na XVII finał Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Ekologicznej. Co roku zainteresowanie konkursem jest coraz większe. Do jego pierwszej edycji zgłosiło się tysiąc kandydatów w wieku 16-19 lat. W obecnej wystartowało już 64 tys. uczniów liceów i szkół profilowanych. Młodzieży nie odstrasza wysoki poziom konkursu. Ale też jest i o co walczyć

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Partia wpada do Bałtyku

W czasie zakopiańskich rozmów ze Stanisławem Zielińskim, jeszcze na początku lat 60. ubiegłego wieku, obmyśliłem panoramiczny pejzaż, który miał przedstawiać spławianie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej do Bałtyku. Wyobraziłem go sobie jako krajobraz ukazujący Wisłę, na której brzegach staliby długimi rzędami chłopi uzbrojeni w widły, grabie i bosaki. Samą zaś rzeką płynąć miała Partia z Biurem Politycznym i Komitetem Centralnym na czele, w odzieży normalnej, jakkolwiek przemoczonej, zaś ci z płynących, którzy usiłowaliby dotrzeć do brzegów wiślanych i czepiać się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Szczypanie polityków nie jest przyjemne

Nie robię reklam, których mógłbym się wstydzić. Nie robię niczego anonimowo Rozmowa z Edwardem Lutczynem – Pamięta pan swoje pierwsze honorarium? – Oczywiście, byłem z niego bardzo dumny. Dostałem je w 1971 r. za plakat dla krakowskiego baletu. Część honorarium oddałem mamie na prowadzenie domu. – Ale zadebiutował pan dużo wcześniej, w wieku ośmiu lat, na łamach „Płomyczka”. Kiedy zaczął pan rysować? – Mój dziadek, malarz, uwiecznił mnie na swoich obrazach jako pyzatego trzy-, czterolatka,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Musiałem zrobić taki film

Wierzę w ten film jak w żaden inny – powiedział Roman Polański, przystępując do zdjęć „Pianisty” Na pytania dziennikarzy, jakie jest jego marzenie zawodowe, Roman Polański od lat odpowiadał to samo: zrobić film o Holokauście. Po czym dodawał: ale muszę mieć dobry scenariusz. A z tym był kłopot. Reżyser gromadził dokumentację, przeglądał archiwa, czytał stosy scenariuszy, jednak nie mógł trafić na odpowiedni tekst. Za taki uznał dopiero wspomnienia Władysława Szpilmana, polskiego kompozytora żydowskiego pochodzenia.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Co słychać za drzwiami, czyli… Co odkrywają rachmistrzowie?

Już dwa tygodnie rachmistrze pukają do naszych domów. Społeczeństwo dorosło do spisu. – Rodziny stają na baczność z dowodami, bo Polska każe – oceniają. Nie ma w ludziach niechęci, przed którą ostrzegano na szkoleniach. Prawie każdy się dziwi, że pytań jest tak mało. Media tłumaczyły, że pytania nie wnikają w sprawy osobiste, ale ludzie chcą w nie wnikać, opowiadając spisującym swoje dramaty. O legitymację pytają tylko wtedy, kiedy gazety napiszą o kimś, kto podszywał się pod rachmistrza. Znam swoją wieś Pawła, który w gminie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.