Blog

Powrót na stronę główną
Felietony

Woda święcona i ogórki

PRAWO I OBYCZAJE Kanclerz Schröder oświadczył niedawno, że duchowni nie będą dopuszczani do sprawowania kultów religijnych w czasie uroczystości państwowych w RFN. Szef niemieckiego rządu stwierdził, że taka praktyka jest nie do pogodzenia z założeniami państwa świeckiego. W naszym superdemokratycznym (!) państwie każda dosłownie uroczystość państwowa „koncelebrowana” jest przez duchowieństwo obrządku rzymskokatolickiego, mającego w obecnej Polsce uprzywilejowaną pozycję, o jakiej inne wyznania nie mogą nawet marzyć. Wyjątkowo tylko zabrakło przedstawicieli kleru na uroczystościach w Jedwabnem w 60. rocznicę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

KL Warschau – przemilczany obóz zagłady

200 tys. ludzi mogło stracić życie w warszawskim obozie koncentracyjnym. Nie ma w stolicy żadnego śladu, który upamiętniałby mord Stempel „Umorzono” przybito na akta KL Warschau w styczniu 1995 r. W tym samym roku obszerną dokumentację, zgromadzoną podczas kilkudziesięcioletniego śledztwa, wysłano do Niemiec, do Ludwigsburga. Tam mieści się centrala niemieckich instytucji, tropiących zbrodnie hitlerowskie. Niemcy od lat chcieli dostać od strony polskiej akta w sprawie KL Warschau. Dążyli do zakończenia tej sprawy. Doczekali się dopiero w 1995 r.,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

W dworku Wielkiego Brata

TELEDELIRKA  Józef Chałasiński, pisząc „Społeczną genealogię inteligencji polskiej”, znalazł na nasze nieszczęście jej korzenie w szlachcie. Dobrze urodzona Maria Skłodowska, uznana przez rodzinę za nimfomankę, została wysłana za granicę, by nie przynosiła wstydu w kraju. Dzięki temu nie zdurniała, haftując ptaszki na bębenku, lecz mogła się rozwijać aż do Nobla włącznie. Wybitny matematyk, Andrzej Banach, był synem praczki, nie znał własnego ojca. Również arystokraci, Jan Potocki, twórca „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, i Zygmunt Krasiński, którzy szarakami z dworków

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Przygoda z Antenorem

WIECZORY Z PATARAFKĄ  Podróże kształcą, nawet w naszych internetowo-telewizyjnych czasach. Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Padwy, nie spodziewałem się, że dokonam zupełnym przypadkiem filologicznego odkrycia, związanego z Kochanowskim. Który tu zresztą z nawrotami spędził jakieś sześć lat, jak prawie wszyscy intelektualiści XV i XVI wieku. Tu zaczął podobno pisać wiersze, tu zakochał się w tajemniczej Włoszce i trzeba go było wręcz siłą od niej odrywać. To były jego najszczęśliwsze lata. Padwa zawsze była intelektualnym załącznikiem do potężnej i bogatej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Gwiazda z komputera

Lara Croft, bohaterka filmu „Tomb Raider”: kształty a la Pamela Anderson, temperament Indiany Jonesa, bojowa skuteczność Schwarzeneggera Światowa popkultura ma nową ikonę. Na niezliczonych billboardach, plakatach i okładkach pręży się Lara Croft, bohaterka filmu „Tomb Raider”, który właśnie wszedł na nasze ekrany. Piękna profesjonalistka – świetna jako nasza pracownica, niebezpieczna jako przeciwnik. Nie męczy widza swymi duchowymi komplikacjami. Wykonuje swoją robotę, po czym wraca do domu i nie domaga się podwyżki. Taka

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Nie obchodzą mnie kołtuni

Z miłością aktora do grania jest tak jak z miłością dentysty do zębów Rozmowa z Anną Chodakowską – Kiedy zainteresowała się pani aktorstwem? Czy, jak wiele koleżanek z pani branży, już we wczesnym dzieciństwie bawiła się pani w teatr? – Nie. Jako nastolatka wręcz nie lubiłam teatru, irytował mnie. Wprawdzie jak wiele innych dziewczyn pisałam wiersze, ale nie deklamowałam ich na szkolnych akademiach, nie bawiłam się też w przebieranki przed rodziną. Po maturze złożyłam papiery na ASP, ale wystraszyłam

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Komu się zwierzamy?

Polak zwierzy się w pociągu, w barze, gdziekolwiek – byle tylko komuś, kogo nie zna Najtrudniej rozmawia się z dziećmi. U psychologa lądują neurotyczne, z których podśmiewa się cała klasa. Takie dzieci nie mają zaufania nawet do bliskich. Poza tym dzieci nie mają w zwyczaju się zwierzać. U terapeuty rysują i w ten sposób opowiadają, co je boli. Łatwiej nawiązać kontakt z dziewczynkami – one lepiej potrafią wyrazić swoje myśli. Chyba też mniej się wstydzą. Pani Hanna Poczobut

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Od czytelników

Listy i e-maile

Jarocin mógł się odbyć W „Przeglądzie” nr 31 (85) Giełda pokazała palec w dół organizatorom odwołanego w tym roku festiwalu w Jarocinie. Piszę o tym z pewnym zażenowaniem. Dlaczego bowiem przedstawiciele Zarządu podpisali umowę z nieodpowiedzialnymi, niekompetentnymi organizatorami? Dlaczego kierowali się tylko żądzą pieniądza, odzyskaniem ubiegłorocznych strat finansowych na sumę 200 tysięcy złotych, a zabrakło idei? Jako że kultura muzyczna jest mi szczególnie bliska (to ja przed laty wymyśliłem Wielkopolskie Rytmy Młodych, które przekształciły się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Golizna ocenzurowana

W Lublinie radni walczą z plakatami, na których można zobaczyć kawałek grzesznego ciała Naga, odwrócona tyłem kobieta o rubensowskich kształtach przegląda się w lustrze. Autorem obrazu jest Fernando Botero, współczesny kolumbijski malarz i rzeźbiarz. Jego prace wystawiane są w największych muzeach na świecie. Na plakacie wiszącym w Lublinie znajduje się reprodukcja tego obrazu. Ale kobieta zamiast w lustrze przegląda się w glazurze. Plakat informuje o dniach płytki ceramicznej odbywających się w Centrum Budownictwa Gala i wisi na budynku

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Namaluję ci rajskiego ptaka

W kopalni soli w Bochni Krajowe Stowarzyszenie Pomocy Szkole zorganizowało plener małych artystów Wojtek biega z mikrofonem i pod nosem powtarza nazwiska ważnych osób, które za chwilę będzie witał. Kilkanaścioro dzieci ustawia się w szpaler, rozwija przezroczystą folię i nakłada na siebie. Szelestem mają udawać duchy kopalni. Trwa próba świateł. Wkrótce zapadną całkowite ciemności i wszyscy przez chwilę poczują, że naprawdę znajdują się 250 metrów pod ziemią, w starej kopalni soli w Bochni. – Idą,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.