Na Boże Narodzenie 2018

Na Boże Narodzenie 2018

Ten numer PRZEGLĄDU trafia na czas świąteczny, powinno więc być jak najmniej polityki, a najlepiej, żeby jej w ogóle nie było. Na co dzień gęsto od niej i duszno. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem książkę, która jest rodzajem dziennika i notatnika, Agnieszki Kosińskiej „Miłosz w Krakowie”. Przez krakowskie lata Miłosza była jego sekretarką, więcej – asystentką i czasami duchową partnerką. Notowała spotkania z mistrzem, pracę z nim dzień po dniu, skrzętnie, skrupulatnie, inteligentnie, z talentem literackim, wiedząc, że po latach nawet te drobinki i okruszki będą cenne. Z zapisków wyłania się postać wielkiego artysty, który zaczyna się zmagać ze swoim wiekiem, ale nie traci pasji życia. W puencie opowieści jest umieranie pisarza, wstrząsający zapis, ale czy nie dwuznaczny moralnie? Czy to nie metafizyczna pornografia? Czasami bezradnością są fizjologiczne świadectwa i upokorzenie. Domyślam się, że w Krakowie, na tym dworze, który otaczał odchodzącego wielkoluda, ten fragment książki wzbudził kontrowersje. Ja się nie oburzam. To świadectwo poruszające i pisane z talentem, nie tylko jednak to stanowi usprawiedliwienie. Przypomniał mi się wiersz Miłosza.

Po osiemdziesiątce

Niedługo skończy się cała parada,
Co za różnica, wypada nie wypada.

Jak będą mnie u-i-roz-bierali,
Jakich dowiedzą się bio-detali.

Nieżywemu niedźwiedziowi, co do tego,

Z Miłoszem miałem kilkanaście spotkań. Najzabawniejsze w Sztokholmie, gdzie byłem dyrektorem Instytutu Polskiego i attaché kulturalnym. Przyjaźniłem się tam z Adamem Brombergiem, kiedyś twórcą PWN, od 1968 r. w Sztokholmie, gdzie stworzył duże szwedzkie wydawnictwo. Był też wydawcą i agentem Miłosza na Szwecję. W rocznicę powstania wydawnictwa postanowił zorganizować wielką imprezę. To był chyba rok 1993. Przyjechać miało wielu znanych pisarzy, w tym Miłosz. Adam wydał mu z tej okazji potężny wybór wierszy po szwedzku. Impreza miała się odbyć w pięknym ceglanym budynku dawnego cyrku na Wyspie Zwierzęcej. Wcześniej uczestniczyłem w Londynie w festiwalu poetyckim, gdzie spotkałem Miłosza. Powiedział, że zaprosił go do Sztokholmu Bromberg, ale jest bardzo zaniepokojony, ponieważ dowiedział się, że ta impreza będzie w cyrku. Uspokoiłem go, że to dawny cyrk, bardzo poważny, na pięknej sztokholmskiej wyspie.

Miłosz jest już w Sztokholmie. Dzwoni do mnie bardzo wzburzony: „Panie Tomaszu, miałem rację, to jednak jest prawdziwy cyrk, ma być wielu autorów, śpiewy, balety, wygłupy. Coś okropnego, nie zamierzam w tym brać udziału”. Próbuję go ułagodzić, ale mi się nie udaje. Mówi: „Jeżeli wystąpię, to nago, tylko nago”. Dzwoni do mnie Adam, jest w rozpaczy: „Miłosz zrobił mi straszną awanturę, mówi, że nie wystąpi, a jeśli, to nago. Co ja mam robić?”. Dzwonię do Miłosza, mam pomysł: „Zażąda pan, że wystąpi pan jako pierwszy, a potem wróci pan demonstracyjnie do hotelu”. „Świetny pomysł”, powiedział poeta. Sala była pełna, dobrze ponad tysiąc słuchaczy. Miłosz wszedł na scenę jak wściekły lew, nastroszył się, czytał swoje wiersze po polsku, aktor po szwedzku. Owacja. Poeta został, nie poszedł do hotelu. Spodobało mu się. A potem były tańce i swawole, 80-letni autor „Mechanicznej pomarańczy” Anthony Burgess zagrał na pianinie i zaśpiewał nieprzyzwoitą piosenkę. Pomyślałem – oto duma Litwina i poczucie humoru Anglika. A przy okazji to był mój największy sukces dyplomatyczny w Szwecji.

W puencie z życzeniami świątecznymi cudem odnaleziony wiersz mojej mamy, poetki Mieczysławy Buczkówny, o świętach na rok przed wojną. Boimy się o przyszłość świata, ale nie jest aż tak źle, jak było wtedy.

Boże Narodzenie 1938

…padał jeszcze dziecinny śnieg
Zbliżało się Boże Narodzenie
Pieczono świąteczne pierniki
Pachniała wanilia imbir i cynamon
Pachniało prochem
Produkowano bomby bombki szklane
Robiło się zabawki na choinkę
Zwierzęta uczyły się ludzkiej mowy
A ludzie jak jej zapomnieć
Przymierzało się jasełkowe korony
I skrzydła z bibuły
Prawdziwi aniołowie zajęci już byli na dobre
Robieniem porządków w niebie
Na przyjęcie 6 milionów dusz
Które wkrótce miały nasz kraj opuścić
Dzieci ćwiczyły kolędę – zbudźcie się pasterze
Armie żołnierzy w pudełkach
Obwiązanych świątecznym szpagatem
Spały spokojnym snem

Wydanie: 52/2018

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy