Normalizacja

Powoli wszystko wraca do normy. Postanowiliśmy, że na kilka dni zatrzymamy kraj, i to nam się udało, przynajmniej medialnie, ponieważ nikt nie odważył się pisać, że tak zwane życie doczesne toczy się dalej, i dlatego też wielbiciele warszawskiego metra dowiedzieli się dopiero cztery dni później o otwarciu nowej stacji na placu Wilsona, tradycyjnie wysiadając kilka minut wcześniej. My staliśmy w miejscu i staraliśmy się być lepsi, staliśmy za wyjątkiem prymasa Glempa, który nie odczytał zachodzących w nas przemian, być może dlatego, że w tym czasie miał w rękach argentyńskie gazety.
Obecnie dla jednych kraj toczy się już inaczej i wolniej, dla drugich wrócił do tempa, jakie obowiązywało przed 1 kwietnia, to znaczy do czynienia wszystkiego, by zostać obrzydliwie bogatym, chamskim i aroganckim, szczególnie w stosunku do tych, którzy już są uczciwi i moralnie oczyszczeni. I ja wracam na swoją drogę prześmiewcy i dlatego ubawiła mnie historyjka przeczytana tydzień temu w „Przeglądzie” – bo ja i czytam „Przegląd” – że pewnemu obywatelowi z województwa pomorskiego radiowóz zbił szybę w samochodzie za pomocą kamienia, który wyskoczył spod policyjnych kół, i obywatel ten w swojej naiwności zatrzymał policję (!) i poprosił, żeby zanotować tę szkodę w notatniku, i pojechali na posterunek, i tam chłopaki z drogówki powiedzieli temu naiwnemu, że szybę wybiła mu opatrzność i siła wyższa, i w związku z tym zabrali mu dowód rejestracyjny, motywując decyzję tym, że z taką szybą jeździć nie można. Tak więc siła wyższa zadziałała tu dwa razy. A przecież można było na tym posterunku się pogodzić, tak jak to zrobił prezydent Kwaśniewski z prezydentem Wałęsą na placu Piotrowym… i jak pewien obywatel z milicją obywatelską na początku lat 70. na drodze między Olsztynem a Dobrym Miastem, we wsi Barcikowo, gdzie milicja zaczaiła się z radarem w stodole miejscowego gospodarza, która stała idealnie na wprost ograniczenia do 40 km na godzinę, i kasowała klientów jednego po drugim, aż doszło do kolejnego, któremu też wygłosiła tradycyjne zdanie: – Za przekroczenie szybkości o 20 km na godzinę należy się mandat 100 zł. Płacimy gotówką czy piszemy kredytowy?
Na to obywatel wyjął swoją legitymację i swój bloczek i wygłosił swoją formułkę: – A za zatrzymanie pojazdu mechanicznego napędzanego paliwem łatwopalnym w stodole należy się 250 zł – bo trafiło na jakiegoś komendanta straży pożarnej.
Na to milicjanci powiedzieli:
– Według naszego radaru, odczytanego jeszcze raz, jechał pan prawie 40 km na godzinę.
Na to strażak schował bloczek i rzekł: – No i według mnie radiowóz stoi prawie przed stodołą.
I na tym się kończy moja opowieść o wzajemnym wybaczaniu.

Wydanie: 16/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy