Złudne bezpieczeństwo

Złudne bezpieczeństwo

Czy po wizycie Bidena Polska jest bezpieczniejsza? Kto za dobrą monetę bierze każdą obietnicę polityków i powiązanych z nimi mediów, ten uwierzy. Gorzej mają wątpiący. Zadawanie pytań to dziś najszybsza droga do kłopotów. Zdaniem władzy tacy ludzie sami wpisują się na listę agentów, trolli czy pożytecznych idiotów Putina. Prosta to, ale dość skuteczna metoda zamykania ust opozycji. Choć opozycja, którą mamy w Polsce, stara się prześcigać rządzących w radykalizmie. Ta gorliwość nie jest dobrym pomysłem na walkę o władzę z PiS.

Od lutego jesteśmy w nowej sytuacji. Ciągle między Niemcami i Rosją, ale już jako kraj frontowy NATO. Konsekwencje są oczywiste. Będą stałe bazy wojsk amerykańskich ulokowane blisko wschodniej granicy. Politycy różnych opcji licytują się, kto zażąda od Amerykanów więcej. Większej bazy i większej liczby żołnierzy. Oprócz obiecanych 30 tys. powinny do Polski przyjechać tysiące następnych. Dopiero wtedy będziemy bezpieczni.

Obraz wojsk amerykańskich wyjeżdżających w popłochu z Afganistanu gdzieś z polskich głów wyparował. Ale w Kabulu czy w prowincji okupowanej przez polski kontyngent zostali ludzie popierający państwa NATO. Teraz za tę współpracę są torturowani i zabijani przez talibów. Dla świata są wyrzutem sumienia, ale mogą liczyć tylko na wsparcie werbalne. Słowa solidarności przecież niewiele kosztują.

Ukraińcy, których po 2014 r. przeciągano na stronę Zachodu i mamiono nierealnymi obietnicami, w obliczu wojny dostają pochwały za bohaterstwo. I tyle broni, żeby nie skapitulowali w wojnie z Rosją. Widzimy, że NATO wobec tej barbarzyńskiej wojny jest bezradne. Bo nikt nie chce przekroczenia czerwonej linii, za którą jest III wojna światowa. Doszliśmy do ściany. Brak reakcji na tę wojnę nie wchodzi w rachubę. A zbyt twarda reakcja grozi rykoszetem.

Trochę podobnie jest z sankcjami. Ich celem jest maksymalne zaszkodzenie Rosji. Tyle że w dobie globalizacji nic nie jest tak jednostronne. Negatywne skutki decyzji dotykają wszystkich. Nie są jednakowe, ale wystarczająco bolesne, by odczuli je zwykli ludzie. Nikt jednak nie ma odwagi powiedzieć, jak teraz zmieni się ich życie. Jak sankcje wpłyną na ceny, na kredyty, miejsca pracy i płace.

Większość Polaków jest za embargiem na węgiel, gaz i ropę z Rosji. Większość również oburza się na ich dzisiejsze ceny, bo Polaków na nie po prostu nie stać. Są za, a nawet przeciw. Jak politycy. Biden powiedział Rosjanom, że zasługują na lepszego prezydenta. A Trump, tak wielbiony przez Dudę, ogłosił, że Amerykanie nie zasługują na kogoś, kto mu ukradł zwycięstwo wyborcze. I co z tym zrobić?

Wydanie: 15/2022

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy