Komu bije dzwon

Komu bije dzwon

To już nie są dzwonki alarmowe czy ostrzegawcze żółte kartki. Zaczyna nam bić dzwon. Bo gdy nie tylko w prywatnych rozmowach, ale również publicznie stawiane jest pytanie o zagrożenie zwarciem siłowym Polaków z Polakami, to mądrzy ludzie muszą się bać. I lepiej tego strachu się nie wstydzić, mówiąc wprost o tym, co może się stać. Nie by straszyć, bo wiadomo, że Polak niczego się nie boi, ale by studzić zapędy niektórych polityków. A że tacy są, to widać, gdy występują przed swoimi wyznawcami. Podobnie jak widać młodych napaleńców z mózgami wypranymi przez skrajnie tendencyjną politykę historyczną, którzy tylko czekają, by przejść do czynów. Czyli do fizycznego poskramiania opozycji. Tej, która jest w parlamencie i w znacznej mierze odpowiada za sukces wyborczy PiS, ale przede wszystkim tej pozaparlamentarnej – ludzi, którzy słowem i czynem opierają się rzekomo dobrej zmianie. Zmianie, która polega głównie na tym, że kumoterską politykę kadrową PO i PSL zastępuje się czymś jeszcze gorszym. Powoływaniem na bardzo odpowiedzialne funkcje ludzi, którym nikt przy zdrowych zmysłach nie powierzyłby prowadzenia przydrożnego rusztu z kiełbasą. A za tymi orłami idą przecież tabuny pociotków i znajomych, których pierwszą i najważniejszą cechą jest to, że nie mogą przewyższać swoich patronów. I gołym okiem widać, że z pewnością nie przewyższają.

Poprzednia koalicja prowadziła politykę, myśląc, że ciemny lud niczego nie widzi i nie słyszy. Na szczęście jest dokładnie odwrotnie. Wszystkie szwindle, protekcje czy świństwa komuś wyrządzone zostają odnotowane. I zapamiętane. A rozliczenie jest nieuchronne. Doświadczyła tego na sobie PO. PiS zaś jest na najlepszej drodze, by ją przegonić, i to nie w osiem lat, ale w dwa-trzy. A co później? Powtórka z rozrywki. Może więc każda kolejna władza powinna powiesić sobie w gabinetach cytat z Donalda Tuska: „Platforma nie ma z kim przegrać”? Ku przestrodze.

Wydanie: 12/2016

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy