Cała władza w ręce PiS

Cała władza w ręce PiS

Jak tak dalej pójdzie, to niebawem zabraknie słów, które nie zostały jeszcze odarte z właściwego znaczenia. Jednym z głównych haseł wyborczych PiS była zapowiedź budowania państwa prawa. Po tym, jak uchwalono ustawę o RiTV, trudno mieć złudzenia, że nowej władzy chodzi o prawo w kodeksowym znaczeniu. Okazuje się, że teraz mamy do czynienia z jakąś nową, swoistą odmianą praworządności. Tak kuriozalną jak wypowiedź prof. Legutki, lokomotywy wyborczej PiS, który w Senacie zakwestionował nawet zasadę równości wobec prawa. Jego słowa są zapowiedzią tego, czego mogą się spodziewać po parlamencie ci, którzy nie mieszczą się w szablonie politycznym czy obyczajowym. A także ci, którzy mogą być rywalami PiS w nieodległych, prawdopodobnie, wyborach. Jeśli taki stosunek do prawa ma profesor UJ, to poselscy żołnierze, którzy przegłosowali w ekstratempie kompromitującą ustawę, mają swoiste alibi. Czytać jednak potrafią i wiedzą już, jakie są oceny ich decyzji. Czy skłoni to choć część z nich do refleksji? Czy dalej będą przegłosowywać każde polityczne choć bezrozumne zlecenie? Tak już przecież było. Z tragicznym skutkiem dla poprzedników i kondycji państwa.
Bardzo krytycznie oceniono minioną władzę, a nowa weszła w stare buty, i to z jakim impetem. Czy takimi decyzjami można budować pozytywny wizerunek Sejmu? Jak można szanować władzę, która psuje prawo, wdaje się w awantury i chodzi na skróty, byle tylko załatwiać swoje interesy polityczne? I tak oto buduje się w Polsce tanie państwo. O święta hipokryzjo!
Dlaczego zakusy polityków, by mieć wpływ na media, przybrały ostatnio w Polsce charakter otwartej wojny, w której po raz pierwszy od 1989 r. jedna partia wzięła wszystko? Liderzy PiS, nieodrodni synowie minionej epoki, dobrze wiedzą, że nie da się zbudować imperium partyjnego, gdy są wolne media. Trzeba więc im założyć kaganiec, skłócić media publiczne z prywatnymi i społecznymi i zastraszyć mętnym zapisem o pilnowaniu przez nową Krajową Radę Radiofonii i Telewizji etyki dziennikarskiej. Zapisem, który jest tak skonstruowany, że zawsze będzie mógł być użyty. Jako bat. Mimo ponurej przyszłości niewielu jest żałobników po rozwiązanej Krajowej Radzie. Nieudolnie działająca, bez prestiżu w środowisku, zajmowała się przez ostatnie pół roku uporczywą obroną fotela pani Waniek. Niekompetentni ludzie, desygnowani do tego ciała przez byłego prezydenta i SLD, z wyjątkiem panów Jędrzejewskiego i Knaifla, byli w istocie piątą kolumną PiS.
Dobrze by jednak było, by we własnym interesie także same media, nie czekając na polityków, przeciwstawiały się patologiom, od których nasze środowisko nie jest przecież wolne.

Wydanie: 1/2006

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy