Blog
Żaba w Sejmie
Mało ustaw w tej kadencji ten Sejm uchwalić raczył. Niedobór w stanowieniu prawa nadrabia aktywnością uchwałową. Uchwalaniem chwały, tworzeniem nowych katolicko-świeckich tradycji. Bez większego echa przeszła kuriozalna uchwała oddająca hołd wydarzeniu, którego nie było. Czyli długotrwałej, krwawej, bohaterskiej obronie Jasnej Góry przed Szwedami w czasach „Potopu”. Widać mit obrony jest tak silny, a odwaga dzisiaj tak słaba, że ludzie rozumu przeszli nad tym do porządku dziennego. Ot, kolejna sejmowa uchwała, która nic nie znaczy, niczego nie zmieni.
Starsi i biskupi przodem
Mamy pierwsze wykładnie etyki dziennikarskiej. Wara wam, ujadające kundelki, od dobrych, etycznych polityków. Od prezesa Jarosława, przewodniczącego Andrzeja i głównodowodzącego Romana. Biskup drohiczyński Antoni Dydycz wyjaśnia, dlaczego Telewizja Trwam miała prawo do pierwszeństwa relacji z podpisania paktu stabilizacyjnego. Pierwszeństwa przed innymi mediami. Dlatego, że wspomniani wyżej liderzy polityczni „okazali wielką kulturę i chcieli, aby przynajmniej raz jako pierwsi o tym wszystkim dowiedzieli się ludzie starsi! Nie zapominajmy więc, starajmy się
Czy PrzeTRWAMy?
Niech pan premier uspokoi się, usiądzie wygodnie w fotelu. Zaraz siostra kawusię panu premierowi poda. Dobra, z mleczkiem od polskiej krowy. Takiej kawy jak w Polszcze nie ma pan w żadnym kraju. Proszę przymknąć oczy i zapomnieć na chwilę o wszystkich brudach tego świata. Zwłaszcza o liberalizmie, ślepej uliczce ludzkości. Proszę się wyluzować, jak to nasza młodzież mówi, ta dobra, katolicka. Proszę się nie niepokoić. Nie będziemy pytać. Tylko kilka pomocniczych, broń Boże napastliwych, no i niech pan mówi. Niech pan
Gruba warstwa chudych
Wiemy, że wybory będą, i wiemy już, ile będą kosztować. Minimum 8 mln zł. Nie wiem tylko, kto wygra, bo w warszawskich wyborach Miss World 2006 jeszcze nie ma wystarczająco wiarygodnych sondaży. Jedno jest pewne – żadna z liczących się sił politycznych w naszym kraju, nawet Samoobrona, nie kwestionuje potrzeby tegorocznych wyborów Miss World. Panuje powszechna zgoda, że ich wynik będzie uszanowany. Zwłaszcza że wybory odbędą się w konstytucyjnym terminie. Konstytucyjność to modne obecnie
Jarosław Odnowiciel
Wielki kosz delikatesowy ze smakołykami i drugi z karmą dla kotów powinni działacze lewicy ufundować panu Prezesowi Kaczyńskiemu. Dowiódł on, że potrafi pogonić mędrków, wahających się, dzielących włos na czworo. Zmienić ospałą, niczym tłuste koty, klasę polityczną w zwarty oddział szturmowy. Jedną prostą intrygą. Kiedy 12 stycznia marszałek PiS-owskiej części Sejmu, Marek Jurek, rozpoczął grę zmierzającą do rozwiązania parlamentu, wykonując zapewne powierzone przez Prezesa Jarosława Kaczyńskiego zadania, klub
Czeka na Czeka
To nic, że w naszym kraju z korupcją już walczą: Agencja Bezpieczeństwa Narodowego, policja państwowa, zwłaszcza jej Centralne Biuro Śledcze, prokuratury, urzędy kontroli skarbowej, służby celne, straż graniczna i Najwyższa Izba Kontroli. Do tego liczne organizacje pozarządowe. Nawet kościoły głoszą walkę z korupcją, chociaż system pobierania ofiar za ewentualne zbawienie ma posmak korupcji. Przekupuje się przecież Najwyższą Istotę w zamian za ewentualne win darowanie, zbawienie. Teraz na front walki z korupcją ruszyć ma pięciuset
Rząd traci krew
Pierwszą ofiarą zaplanowanej przez państwa Kaczyńskich lustracji majątkowej polityków został minister w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, Andrzej Mikosz. Nie przetrwał trzech miesięcy. Taki minister to istny skarb, zachwycały się nim prokapitalistyczne, zwące się niezależnymi media. Młody jak na ministra skarbu, przystojny jak na polityka PiS. Do tego spec uznawany przez nieprzychylnych nawet państwu Kaczyńskim analityków rynków kapitałowych. Przez miesiąc minister rzeczywiście robił dobre wrażenie. Potem okazało się, że łatwiej bywać z giełdowymi
Nowa Sarmacja
Aktywiści Prawa i Sprawiedliwości wcale nie musieli forsować ustawy medialnej w Sejmie, łamiąc przy tym regulamin i dobre obyczaje. Oni media już sobie podporządkowali. Narzucając, a raczej wskrzeszając narodowo-katolicką mentalność. Plan zawłaszczenia mediów był prosty. Unieważniamy istniejącą Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, likwidujemy Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty. Tworzymy własną radę, która będzie mianowała PiS-owskie władze mediów publicznych i przedłużała koncesje dla elektronicznych mediów komercyjnych. Dla tych ostatnich szykowany
Kaczyński szyje buty
Czy Lech Kaczyński założy frak? – zakładali się dziennikarze w Sejmie. Studiując bizantyjski program zaprzysiężenia nowego prezydenta. Tym razem przejęcie władzy ma być aksamitne, to znaczy, urzędnicy ustępującego Kwaśniewskiego oprowadzą po gospodarstwie urzędników wstępującego na urząd Kaczyńskiego. Plotki głoszą, że w Dużym Pałacu mają być wymienione klamki do drzwi. Następca niewysokiego Aleksandra jest jeszcze niższy i do wysokich pałacowych klamek musi stawać na palcach. Powaga urzędu jest narażona, orzec mieli przyszli kanceliści.
Piekło PiS-u
Hulaj dusza, piekła nie ma! Zapewne pomyśleli sobie posłowie PiS podpisujący projekt ustawy zmieniającej ład w mediach. Bo przecież PiS ma już swój rząd, większość w Senacie, ma większość w Sejmie złożoną z siebie i partii satelitarnych. Niepokornych w gębie, ale dyscyplinowanych batem przedterminowych wyborów. Ma też prezydenta elekta, który 23 grudnia pełnym prezydentem będzie. Ma mieć rzecznika praw obywatelskich, szefa Instytutu Pamięci Narodowej, ma mieć większość w Trybunałach Stanu i Konstytucyjnym. Ma mieć nową policję Urzędem Antykorupcyjnym







