Jerzy Domański
Piekiełko medialne
Bardzo niechętnie i na przekór zasadzie, jaką sam sobie wyznaczyłem po wyborze na prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, że o naszym środowisku będę mówił albo dobrze, albo wcale, muszę się podzielić dość gorzkimi refleksjami. Jak długo można bowiem milczeć, gdy sytuacja jest coraz gorsza? Gdy poziom nastrojów w środowisku dziennikarskim dawno przekroczył stan alarmowy? Co zrobić w sytuacji, w której ci, którzy najgłośniej krzyczą: „Pożar!”, sami majstrują zapałkami, ci, którzy mają strzec zasad, wyróżniają się ich łamaniem? Jak
Rozliczyć i wyzerować
Czy wielka majówka uspokoi choć trochę nastroje społeczne? Wątpię, gdyż bardzo duży wpływ na samopoczucie Polaków mają konsekwencje trwających już ponad 100 dni prac sejmowej Komisji Śledczej. Często mówi się, że poza Warszawą i środowiskami zainteresowanymi sprawą tzw. afera Rywina mało kogo obchodzi. Nie wierzę w to. Polacy zbyt wiele wiedzą o szczegółach zeznań przed komisją, aby uznać ich désintéressement w tej sprawie. Ludzie patrzą, słuchają, porównują wypowiedzi i wyrabiają sobie
Porcja optymizmu
Będziemy mieli całe dwa dni, by odpowiedzieć na proste pytanie: czy wyrażamy zgodę na przystąpienie Polski do Unii Europejskiej? 8 czerwca, późnym wieczorem będziemy wiedzieli nie tylko, jaki jest wynik referendum. Poznamy odpowiedź na pytanie jeszcze bardziej fundamentalne. Jak w soczewce zobaczymy siebie. Polaków początku nowego wieku. To będzie najbardziej miarodajny zapis zarówno stanu naszej wiedzy o mechanizmach świata, jak i naszego ducha, wielkich nadziei i najrozmaitszych lęków, obciążeń niełatwą historią i wiary
O Unii przy jajku
Za progiem święta wielkanocne, jest więc szansa, że przez kilka dni będzie spokojnie i miło. Bardzo by się nam wszystkim przydała taka chwila oddechu, bo już 8 czerwca czeka nas referendum. Powiemy tak lub nie Unii Europejskiej. Dyskusje wokół tej decyzji są coraz bardziej gorące. I czy tego chcemy, czy nie, przeniosą się pewnie na świąteczne rodzinne i towarzyskie spotkania. Może przy jajeczku łatwiej będzie, jeśli nie o porozumienie, to przynajmniej o sensowną rozmowę. I na pewno przy świątecznych stołach nie będzie takiej
Jak premier z prezydentem
To była dobra wiadomość. Wspólna konferencja prasowa prezydenta i premiera trochę uspokoiła rozedrgane nastroje. Większość Polaków czekała na taki komunikat, bo źle znosi podchody na górze i wyraźnie preferuje porozumienie między czołowymi politykami. Ludzie nie chcą wojenek, kłótni ani napaści personalnych. Skoro takie są oczekiwania społeczne, rozsądni politycy muszą je brać pod uwagę. Otwarty pozostaje oczywiście problem zachowania się prezydenta i premiera, gdy różnią się w poglądach. W tak skomplikowanej sytuacji, jaką od lat mamy
A problemy rosną i rosną
Zaczęła się wiosna i chciałoby się zacząć optymistycznie, na przekór temu co w polityce i gospodarce. Niestety, dziś realia są zbyt czarne. Od dawna nie było tak wielu powodów do frustracji. Wojna z Irakiem, która podzieliła państwa, narody, a nawet rodziny, nie będzie rozstrzygnięta w takim tempie i w taki sposób, jak myśleli Amerykanie. I sprawi jeszcze niejedną niespodziankę, w myśl zasady, że jeśli może być gorzej, to na pewno będzie. Na własnej skórze przekonujemy się, jak to działa w polskich realiach. I sami siebie
Solidarnie przeciw przestępcom
W wojnie ze społeczeństwem bandyci przekroczyli jeszcze jedną granicę. W strzelaninie w Magdalence zginął kolejny policjant, a wielu zostało rannych. Rok temu w podwarszawskich Parolach bandyci zaatakowali policjantów i zamordowali komisarza Żaka. Nad jego grobem policja zapowiedziała, że sprawcy tego morderstwa będą ścigani aż do skutku. Przysięgi dotrzymano. Na wolności jest jeszcze tylko jeden uczestnik tamtego napadu. Wzrost poziomu przestępczości kryminalnej, ale też i gospodarczej, to jeden z ubocznych skutków transformacji ustrojowej. W ostatnich latach najszybciej rosła liczba
„Psuje” III RP
Zanosi się na przesilenie wiosenne. Są ku temu powody. Tkwiące przede wszystkim w fatalnej kondycji gospodarki i wysokim bezrobociu. Alarmujące liczby podawane przez GUS przekładają się na frustrację wszystkich bez mała środowisk społecznych i grup zawodowych. Niezadowoleni z obecnej sytuacji są zarówno rządzeni, jak i rządzący. Ci ostatni także dlatego, że widzą, jak umiejętnie są rozgrywani przez opozycję, która pozbierała się już po klęsce wyborczej i punktuje rząd na każdym polu i we wszystkich sprawach, które wymagają niepopularnych decyzji. A to, że praprzyczyną
Łupy uciszają sumienie
Gdy chwieje się bezcenna równowaga między światem wartości i ideałów a światem bytu i najzwyklejszą prozą życia, zaczynają się piętrzyć problemy. Nieźle to widać z polskiej perspektywy. Człowiek i jego podmiotowość ostały się jeszcze w zapowiedziach przedwyborczych i okazyjnych kazaniach w kościołach. Głos Jacka Kuronia apelującego o tworzenie Obywatelskiego Ruchu Obrony Człowieka potraktowany został nie jako akt największej rozpaczy, ale jako dziwactwo wybitnego polityka. Z roku na rok jest gorzej. Przybywa frustracji. Pojawiają się
Między fobią a kompleksami
Sejmowa debata nad polityką zagraniczną potwierdziła, że mimo wszelkich podziałów w tej akurat sprawie jest consensus między głównymi siłami politycznymi. W znacznej mierze jest on oparty na wspólnej i zdeterminowanej woli takiego działania, by po wygraniu referendum 1 maja 2004 roku świętować wejście do Unii Europejskiej. Pomyślny finał negocjacji i otwarta droga do struktur europejskich sprzyjają aprobacie dla polityki zagranicznej rządu. Ostatnia dekada w relacjach międzynarodowych to czas przechodzenia do historii starego ładu i jego instytucji. To także






