Piekiełko medialne

Piekiełko medialne

Bardzo niechętnie i na przekór zasadzie, jaką sam sobie wyznaczyłem po wyborze na prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, że o naszym środowisku będę mówił albo dobrze, albo wcale, muszę się podzielić dość gorzkimi refleksjami.
Jak długo można bowiem milczeć, gdy sytuacja jest coraz gorsza? Gdy poziom nastrojów w środowisku dziennikarskim dawno przekroczył stan alarmowy? Co zrobić w sytuacji, w której ci, którzy najgłośniej krzyczą: „Pożar!”, sami majstrują zapałkami, ci, którzy mają strzec zasad, wyróżniają się ich łamaniem?
Jak bowiem ocenić to, co ostatnio się działo wokół wyróżnienia, które polska telewizja publiczna otrzymała od Europejskiej Unii Nadawców? Z jednej strony są trudne do zakwestionowania fakty. Europejska Unia Nadawców zaprosiła do Amsterdamu prezesa Roberta Kwiatkowskiego do wygłoszenia inauguracyjnego wykładu na tym zgromadzeniu.
W Internecie są zdjęcia z przekazania wyróżnienia dla naszej telewizji, która, cytuję: „odniosła w 2002 roku największy sukces spośród wszystkich publicznych stacji w Europie”.
I jest list Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich do EBU z donosem na prezesa Kwiatkowskiego i zarzutami pod adresem Telewizji Polskiej. SDP uważa, że wyróżnienie jest nieporozumieniem i wynikiem braku rozeznania w polskiej sytuacji.
W buty szyte przez SDP wskoczył „obiektywny” do bólu TVN. I dwa ogólnopolskie dzienniki, które słyną z miłości do mediów publicznych. Głos zabrała także Rada Etyki Mediów. Kadłubowe ciało, z którym największa polska organizacja dziennikarska od dwóch lat nie ma nic wspólnego.
I taką to metodą, wyćwiczoną w ostatnich latach przy okazji załatwiania interesów części środowiska medialnego, wydaje się oceny, buduje opinie o ludziach i tytułach. Nasi to herosi walki o wolne media, tuzy intelektu i uczciwości. Pozostali, czyli zdecydowana większość, to żołnierze, którzy powinni słuchać, cytować i nie dyskutować z autorytetami. Jest też grupa ustawiana w roli chłopców do bicia. W tej roli obsadzani są zwykle ci, którzy nie chcą się podporządkować, i ci, którzy przeszkadzają w robieniu interesów, kupowaniu gazet, rozgłośni, stacji telewizyjnej.
Należę do tych, którzy uważają, że silne media publiczne są gwarantem demokracji i pluralizmu. A że te media dobrze sobie radzą w warunkach wolnego rynku, stały się łakomym kąskiem. TVN, Polsat i radia komercyjne przekonały się, jak trudna jest walka o widza i słuchacza. Łatwiej więc udusić konkurenta i przejąć po nim spadek. Jeśli tak się stanie, to na rynku mediów elektronicznych będzie tak samo jak w prasie. Po wielu świetnych tytułach z czasów RSW nie ma śladu. Zastąpiły je pisemka dla ćwierćinteligentów.

Wydanie: 20/2003

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy