Frazesy zamiast pomocy

Frazesy zamiast pomocy

Zamiast dnia żałoby narodowej, hołdu ofiarom i zadumy nad słowami prof. Jana M. Ciechanowskiego, który jako 14-latek bił się do ostatniego dnia powstania, mieliśmy 1 sierpnia oratorskie popisy polityków. Frazesami mitomanów nie da się jednak przykryć tych słów: „Powstanie zakończyło się straszliwą klęską, katastrofą i ruiną, która nie dotknęła żadnej innej stolicy w Europie od czasu najazdu Hunów na Rzym. 200 tys. ludzi zginęło, 500 tys. wygnano. Miasto zrównano z ziemią”.

Mądrość zbiorowa narodów płynie z nauk, jakie wyciągają z własnych klęsk. Traktują je jako przestrogę, by powtórnie nie popełnić starych błędów. Specyfiką polskiej prawicy jest odwrócenie tego procesu. Misją stało się fetowanie klęsk i przegranych powstań. Ich sprawcy, zamiast doczekać się surowego osądu, trafiają do panteonu bohaterów narodowych. Stawia się im pomniki, nadaje ich nazwiska placom i ulicom. Wprost zachęca się młode pokolenia do powtórki. Jeśli będzie potrzeba, powinny z butelkami w rękach realizować jakieś nowe obłąkańcze wizje, podobne do tej, którą miał gen. Okulicki. Praktycznie bezbronna młodzież swoim atakiem miała „wstrząsnąć sumieniami świata”. Gen. Anders takich ludzi jak Okulicki, Bór-Komorowski czy Chruściel chciał postawić przed sądem. Za zbrodnię popełnioną na narodzie polskim. W tegorocznych obchodach brała udział jego córka. Ale nie zdobyła się na słowa prawdy.

Mitomanów nie zawiódł prezydent Duda. Powiązał powstańców z rokiem 1989 i z obecną monowładzą PiS. W 1944 r. odnalazł mit założycielski jego Polski. Tak prymitywne manipulowanie faktami nie przystoi nikomu. A gdy mówi tak głowa państwa, trzeba to uznać za kompletną aberrację. Brak w tym sensu i logiki.

Uczciwiej byłoby, gdyby prezydent i rządząca partia zrobili to, o co proszą powstańcy. Rok temu Leszek Żukowski, prezes Światowego Związku Żołnierzy AK, apelował, by uchwalono ustawę zwalniającą powstańców z opłat za pobyt w domach opieki społecznej. Bez skutku. W tym roku znowu o to prosił. Powstańców żyje jeszcze ok. 2 tys. Pomoc, o którą proszą, może objąć 300 osób. I nawet na to nie było stać Dudy i PiS?

Wydanie: 32/2017

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy