Jerzy Domański
Odwaga intelektualisty
Gdyby w Polsce naprawdę była telewizja publiczna, z jakimiś rozumnymi jej zarządcami, to 10 czerwca kamery pokazałyby Salę Senatu Uniwersytetu Warszawskiego i uroczystość, która niejednego zadziwiłaby i wzruszyła. Zadziwiła, bo byłoby to coś w całkowitej kontrze do codziennej paplaniny ludzi, którzy nie mają wiedzy, by o coś głębszego zapytać, z ludźmi, którzy na żaden temat nie mają niczego sensownego do powiedzenia. Widz karmiony banałami odwyka więc od debat na wysokim poziomie i to, co dostaje, przyjmuje jak dopust boży. A gdyby tak mógł zajrzeć za kulisy odnowienia doktoratu prof. Andrzeja
Nie mówmy o honorze
W Nangar Khel, biednej afgańskiej wiosce, Polacy zawsze będą się kojarzyć z grobami ośmiorga mieszkańców, kobiet i dzieci, którzy mieli nieszczęście trafić na oddział polskich komandosów. Zginęli, bo w trwającej od dziewięciu lat wojnie Zachodu z islamskim terroryzmem giną głównie cywile. A najgłośniejszy terrorysta świata, którego ścigano jako symbol wszystkiego, co najgorsze, żył sobie przez kilka lat z rodziną pod bokiem pakistańskich wojskowych. Hipokryzja i obłuda tej wojny są równie wielkie jak skala cierpień ludzi i zniszczeń kraju, który bez ich
Karykatura wolności słowa
Co łączy kibola, anonimowego chama zaśmiecającego inwektywami internet i sporą grupę polityków? Choć może trudno w to uwierzyć, łączy ich wspólna walka o wolność słowa. I to, jak oni tę wolność rozumieją, można było usłyszeć w rykach na stadionach piłkarskich i przeczytać w mowach obrońców prawa do robienia z polityków, czego tylko się chce. Może to być strzelnica do ćwiczenia oka i ręki, szambo do podtapiania wybrańców narodu albo stół do kawałkowania. Darujmy sobie zresztą te szczegóły, bo nie ma takiego plugastwa, którego by już nie wymyślono
Telenowela polityczna
Zmienił się ustrój. Przeżyliśmy kilka rządów. Miliony Polaków zaczęły studiować na setkach nowo powstałych uczelni. Statystyka była imponująca. Gorzej było z efektami tego masowego nauczania, a zwłaszcza z pracą dla absolwentów tych niby-szkół wyższych. Pomogło wejście do Unii Europejskiej i masowa emigracja młodzieży za pracą. Strach pomyśleć, co by było, gdyby granice były dla tego pokolenia zamknięte. Nie są, więc mamy względny spokój społeczny. Politycy mogą się zajmować sobą i zabezpieczaniem własnego bytu.
Stadiony bezpieczne, a ulice?
Strach przed kibolami miał wielkie oczy. Wystarczyło, że ogromna machina państwowa wróciła do swoich obowiązków, a kibole spokornieli. Nie pójdą przecież na otwartą wojnę. Oczywiście ciągle są i dalej będą problemem, ale na razie zaprzestali butnego demonstrowania swojej odrębności i siły. Co się takiego stało, że przestaliśmy być krajem, w którym rządzą kibole? Krajem, w którym kibol robi, co chce, a policja, działacze sportowi i sędziowie niczego nie mogą, bo to czy tamto? Z boku wygląda to tak. Premier Tusk tupnął nogą i zagroził konsekwencjami. I, o dziwo,
Zdjąć kibolom kominiarki
A może by tak wreszcie zajrzeć pod te kominiarki kiboli atakujących ochroniarzy klubowych i policjantów czy demolujących stadiony? I zobaczyć, kim są ci bandyci w kominiarkach. Trudni do rozpoznania, bo anonimowi. A jak się któremuś noga powinie, to najczęściej i tak go wybroni wynajęty adwokat. Bezkarność rozzuchwala i daje poczucie siły. Odwracają się role. Bandyta przestaje się bać. Strach zagląda w oczy zwykłym ludziom, milczącej większości normalnych kibiców. Bać się zaczynają działacze klubów, którzy nie żyją przecież pod ochroną BOR, a poznali smak pogróżek,
Kapitalizm nie jest świętą ikoną
Zanosi się na to, że żółto-białe barwy papieskie staną się nową wizytówką 1 maja. Zamiast tradycyjnych pochodów przez Polskę przejdą procesje kościelne. A czerwone i biało-czerwone szturmówki będą czekać w magazynach związkowych na lepsze czasy. Podobnie zresztą jak czekać na nie będą ci, którzy choć raz w roku chcieli pokazać, że żyją, że są i że w tym polskim kapitalizmie wcale im nie jest dobrze. Zmarginalizowano ich święto, a oni znowu zostali zepchnięci na obrzeża życia publicznego. Przyzwyczają się do tego, że dla
Kult na przekór faktom
Czy Jarosławowi Kaczyńskiemu wolno więcej? Więcej, bo w katastrofie pod Smoleńskiem zginął jego brat? A rodziny innych ofiar? Czy rok po tym wypadku mogą wygłaszać wszelkie możliwe głupstwa, jakie im tylko przyjdą do głowy? I żeby to były tylko głupstwa. Niestety, jest dużo gorzej. Część rodzin lży, poniża i obraża każdego, kto ma inne zdanie. Kto nie uległ histerii spiskowej i w tej bezsensownej katastrofie nie widzi zamachu. Można oczywiście machnąć ręką i czekać, aż fala łącząca autentyczną żałobę z jak najbardziej przyziemną polityką
Zrozumieć Ślązaka
Szukaj, a znajdziesz. Jarosław Kaczyński ma w sobie wielką łatwość do znajdowania tego, co mu jest akurat potrzebne. Cyniczna wypowiedź prezesa pod adresem Ślązaków i Kaszubów miała być jeszcze jednym elementem programu wyborczego PiS. A że jego jedynym celem jest powrót do władzy i rozliczenie się z ekipą premiera Tuska, to szuka takich obszarów, które mu w tym pomogą. I znajduje je tam, gdzie Polaków można podzielić, skłócić i napuścić na siebie wedle najróżniejszych i często zmieniających się kryteriów. W grze są życiorysy,
Wojna z ropą w tle
Kolejna nieszczęsna wojna ma pompatyczną nazwę „Świt Odysei”. Wątpię jednak, by autor tego kryptonimu ataku na Libię wiedział, że Odyseja trwała 10 lat. Chyba że od lat wie, że choć wojny łatwo się rozpoczynają, to ich końca nie widać. Bo to, co ma najpierw być kontrolą z powietrza, przekształca się w coraz cięższe bombardowania, a potem w okupację i tworzenie własnej administracji. Popatrzmy na ostatnie 60 lat. Na interwencje USA, Wielkiej Brytanii i Francji w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Historia tych






