Felietony
Krótkie i długie trwanie
Młody fotograf, ale już bądź co bądź funkcjonariusz czwartej władzy, siedział sobie spokojnie w restauracyjnym ogródku i spokojnie sączył coca-colę przez słomkę. Raptem napadli na niego były minister i były wiceminister, obaj z SLD. Jakże to mogło nie oburzyć wszystkich mediów w Polsce, pisanych i gadanych? Oburzyło także liderów partyjnych, Leszek Miller nazwał to „ponurą aferą”. Partyjny sąd pierwszej instancji wykluczył brutalnych napastników z szeregów SLD. Nie można jednak wykluczyć, że sąd drugiej instancji da wiarę
Kongres przy nadziei
Klucze do zmian w Polsce są w ręku premiera Millera, przekonują publicyści i opozycyjni politycy. Jeśli Miller przekręci klucz i zamknie nim swój udział w rządzie, to otworzy nadzieję na zmiany. Na nowe rozdanie. Rząd koalicyjny. Reformę. Przyszłość. Rząd ma fatalne notowania społeczne. Parlament ma fatalne notowania społeczne. Kościół katolicki ma fatalne notowania społeczne. Przyszłość ma fatalne notowania społeczne. Ogólnie jest w naszym kraju fatalnie. Politycy spierają się o podatek liniowy. Czy obniżyć go do jednej stawki, np. 19%. Tymczasem
Koniec ery księcia Bismarcka
Zapiski polityczne 4 czerwca 2003 r. Otto von Bismarck, książę, pierwszy kanclerz Cesarstwa Niemieckiego, polityk skrajnie prawicowy, żarliwy wróg Polaków został niedawno przez jakiegoś niedouka postawiony w jednym rzędzie z Hitlerem i Stalinem, a przecież mało któremu z wybitnych mężów stanu XIX w. należy się tyle uznania co jemu, twórcy istniejącego i działającego po dziś dzień systemu ochrony socjalnej ludzi starych i chorych, inwalidów i tych wszystkich, których bezwzględny kapitalizm trzymał w pracy bez ograniczeń koniecznych
Ubić zgreda
Ilekroć w powieści, sztuce teatralnej czy filmie natrafiam na dość często pojawiającą się postać starego pisarza, kompozytora, dramaturga, reżysera czy malarza, który sterany burzami twórczego życia siedzi obecnie na tarasie w trzcinowym fotelu, z pledem na kolanach, rzucając co jakiś
Baśń o rozlanej zupie
Kilka dni temu moja wnuczka Ewunia poprosiła, żebym opowiedział jej bajkę na dobranoc, nalegając, by była współczesna. – Opowiem ci w takim razie o rozlanej zupie. – Dobrze, dziadziusiu. – Otóż pewnego dnia rozlała się zupa. Pewnie powiesz, że zdarza się to w każdym domu. Masz rację, ale tym razem było jej zbyt dużo, by nie zauważyć, i nie był to byle jaki talerzyk, ale wielki, przerażający gar. Bardzo to ludzi zdenerwowało. – Tak nie można! W kraju tylu
Wesołe jest życie staruszków
Nieznośną przywarą publicystyki naszych czasów jest formułowanie sądów powierzchownych opartych na uogólnieniach, niepogłębionych rzetelną wiedzą. Raczej do wyjątków należą autorzy zabierający głos w kwestiach, na których dobrze się znają. Jeden szczególnie temat jest przedmiotem uproszczonych opinii. Jest to sprawa sytuacji materialnej emerytów i rencistów. Lewica słusznie docenia wagę tego problemu, opierając się na wynikach analiz ukazujących systematyczne, dramatyczne pogarszanie się warunków życia tej grupy ludności. Lansowany jest jednak też
Wojny symetryczne i asymetryczne
Wielkie polowanie na broń masowego rażenia, które Stany Zjednoczone uczyniły głównym powodem uderzenia na Irak, spełzło na niczym. Porażka owych poszukiwań nie jest jeszcze stuprocentowa, ale trudno uwierzyć, ażeby takie masy bojowych środków chemicznych, ukrytych elementów broni nuklearnej oraz laboratoriów mogły ujść uwagi ekspertów, mających teraz nieograniczony dostęp do irackich arsenałów. Rzecz nie jest bynajmniej błaha, ponieważ właśnie istnienie tej broni było głównym przedmiotem sporu pomiędzy Ameryką a tak zwaną starą
Który ch… precz?!
Zdenerwowałem się w tym tygodniu wyjątkowo, tak że – do czego nie lubię się przyznawać – trzęsły mi się ręce. Otóż jakiś polityk, a nawet chyba i poseł, bo to rzadko w parze chodzi, którego nawet nie zapamiętałem z nazwiska, ponieważ mówił do mnie przez radio, w chwili kiedy byłem zajęty prowadzeniem samochodu po polskich drogach, wygłosił do mnie apel o uczciwość. Ale trzeba przyznać, że robił to chytrze, ponieważ apelował do społeczeństwa, a nie swoich partyjnych i sejmowych kolegów. Poprosił na przykład piekarzy, żeby przestali kombinować z cenami chleba,
Skąd domniemany kryzys lewicy?
Znowu piszę nieco wcześniej niż zazwyczaj, ale przyczyna zawsze ta sama. Spodziewany, lecz niedokładnie określony w czasie pobyt w szpitalu, przeto staram się mojej redakcji nie narażać na zdenerwowanie niewiadomym terminem dostarczenia kolejnego tekstu. W rozmowach osobistych i telefonicznych, w listach, w spotkaniach na ulicy powtarza się często to samo pytanie. Co właściwie się stało, że olśniewający sukces wyborczy lewicy zamienia się dość szybko w porażkę? Pytanie warte rozważnej odpowiedzi. Zacznę od stwierdzenia, iż jedną z ważniejszych przyczyn kłopotów
Ruszamy do działania
Wyznam, jeśli mam być szczery, że mój stosunek do polskiej wyprawy wojskowej do Iraku najlepiej wyraził Janusz Stanny w poprzednim numerze „Przeglądu”: „No, gdyby ja wtedy miał dzisiejszą świadomość polityczno-militarną, to do Wilna bym nie wszedł, a wszedłszy do jakiejś Basry albo i Bagdada, byłbym tam stabilizatorem”. Inaczej mówiąc, ta wyprawa mnie śmieszy. Jak wszelkie działanie nieprzystające do rzeczywistości. Jeśli nie poniesiemy tam strat w ludziach, a myślę, że nie będzie to San Domingo, wyprawa przejdzie do historii jako wydarzenie niepoważne. Muszę się jednak






