Felietony

Powrót na stronę główną
Bronisław Łagowski Felietony

Wielka historia

Bez uprzedzeń W ostatnim numerze czasopisma „Arcana” znajduję interesujący artykuł Aleksego Millera, rosyjskiego historyka i politologa młodego pokolenia (przynajmniej był młody, gdy poznałem go kilkanaście lat temu) na temat polityki Zachodu wobec Rosji i jej bezpośrednich europejskich sąsiadów. Artykuł został napisany przed zwrotem, jakiego w tej polityce dokonał prezydent Bush, ale wnioski końcowe autora są teraz słuszniejsze, niż mogły się wydawać przedtem. W związku z rozszerzaniem się Unii Europejskiej, zauważa autor, Rosjanie i ich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Złoty złoty

Pan Dariusz Rosati zamieścił w „Gazecie Wyborczej” z dnia 5 czerwca artykuł poświęcony mocno już zaognionej sprawie kursu naszego złotego. Tekst ów przeorałem nie bez męki, ponieważ jest silnie nastroszony tajemniczymi wyrazami z finansowo-bankowego żargonu. Można z niego jednak wyczytać, że nasza waluta właściwie musi być mocna – a nawet coraz mocniejsza – dla bardzo wielu, bardzo skomplikowanych i powiązanych przyczyn. W gruncie rzeczy sprawa sprowadza się, aczkolwiek niewyłącznie, do tego,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Na zakręcie

Kuchnia polska Telewizja publiczna ma nowy zarząd, wybrany przez radę nadzorczą Szczerze mówiąc, zarząd ten nie jest całkiem nowy, prezesem TVP jest nadal Robert Kwiatkowski, a wiceprezesem dotychczasowy wiceprezes, Tadeusz Skoczek. Różnica jednak polega na tym, że obecny zarząd jest dwuosobowy zamiast dotychczasowego pięcioosobowego. Ta redukcja jest postępem. Plagą dotychczasowej telewizji było to, że nawet ludzie siedzący w gmachu na Woronicza nie bardzo mogli się zorientować, kto za co odpowiada i kto czym kieruje,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Zapomniana rocznica?

Niewiele jest krajów, które by przywiązywały tak wielką wagę do różnego typu rocznic jak Polska. Świętowanie stało się immanentną częścią nowego krajobrazu społecznego. Z jedną, choć zasadniczą poprawką. Świętowanie rocznic nie jest w Polsce wolne od aktualnych mód, trendów i doraźnego zapotrzebowania politycznego. Mamy bowiem do wydarzeń historycznych bardzo wybiórczy i wręcz skrajny stosunek. Od apologii, uwielbienia i wielkiej pompy po wstydliwe i prawie całkowite ich przemilczanie. Nie jestem naiwny i wiem, dlaczego tak się dzieje.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Toksyczna śliczna

TELEDELIRKA Policjant Paweł Biedziak mówił z dumą do kamery telewizyjnej, że jego wysoko wyszkoleni ludzie udaremnili zatrzymanemu gościowi, którym był nie byle kto, bo były szef PZU SA vel Jamroży, zjedzenie dowodów w postaci notatek oraz chyba, choć nie było to całkiem jasne, także karty SIM. Konsumpcja trefnych materiałów bez popijania to powszechna w świecie kryminalnym praktyka. Ostatnio zjadła taką lekkostrawną kolację znajoma „Pershinga”, który zginął z rąk konkurencji pod hotelem Kasprowy w Zakopanem. Od tamtej pory rodziny mieszczańskie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Do hymnu!!!

Byłem parę dni temu w Łańsku. Po przeczytaniu w „Przeglądzie” artykułu „Gospodarstwo w rękach prokuratora” zabrałem ze sobą wannę, umywalkę, wędki i pojechałem na zawody wędkarskie aktorów. Okazało się, że umywalki już były, tylko ryb zabrakło. Ale nie o tym dzisiaj. Po zakończeniu zawodów postanowiliśmy zbiorowo obejrzeć mecz Polski z Koreą. A ponieważ bardzo szybko okazało się, że nasi grają tak, jak potrafią, a że potrafią tyle, co mogą, to i tak grają, wziąłem pióro i zapisywałem co trafniejsze uwagi o sytuacji na boisku. „Koreańczycy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Najstarsze nazwy

Felieton o „Słowniku etymologicznym” Andrzeja Bańkowskiego spowodował, że zaczęli dzwonić do mnie czytelnicy, gdzie też go kupić można. Informuję więc wszystkich: ja kupiłem na Marszałkowskiej, w dawnym Juniorze, powinien być w każdej poważnej księgarni. A czy jest – nie mam pojęcia. Ale odniosłem z tego felietonu jeszcze jedną, nieoczekiwaną korzyść: pan Zbigniew Babik, językoznawca z Krakowa, przysłał mi swoje potężne dzieło pod tytułem „Najstarsza warstwa nazewnicza na ziemiach polskich w granicach wczesnośredniowiecznej słowiańszczyzny”. Boże, jak ja się na to rzuciłem! To jest właśnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

I znowu rewolucja…

Zapiski polityczne Moi koledzy z kierownictwa Unii Pracy bardzo nie lubili ostrzeżeń, jakie formułowałem przeciw obiecywaniu wyborcom sukcesów w poskramianiu narastającego lawinowo bezrobocia. Ja natomiast byłem przez kilka lat członkiem europejskiej komisji do spraw bezrobocia stanowiącej przybudówkę do Komisji do spraw Socjalnych Rady Europy. Przez te lata wysłuchałem wielu wykładów najlepszych w Europie speców od tej problematyki i wiedziałem nieco więcej, niż to było wiadome w polskich kręgach politycznych, przeto rozumiałem zwodniczość wszelkich obietnic co do – już

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Partia wpada do Bałtyku

W czasie zakopiańskich rozmów ze Stanisławem Zielińskim, jeszcze na początku lat 60. ubiegłego wieku, obmyśliłem panoramiczny pejzaż, który miał przedstawiać spławianie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej do Bałtyku. Wyobraziłem go sobie jako krajobraz ukazujący Wisłę, na której brzegach staliby długimi rzędami chłopi uzbrojeni w widły, grabie i bosaki. Samą zaś rzeką płynąć miała Partia z Biurem Politycznym i Komitetem Centralnym na czele, w odzieży normalnej, jakkolwiek przemoczonej, zaś ci z płynących, którzy usiłowaliby dotrzeć do brzegów wiślanych i czepiać się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Tematy trzy i pół

Bez uprzedzeń Sojusz Lewicy Demokratycznej zgłasza nieraz dobre propozycje, ale nie zawsze wie, że są one dobre. Wystarczy, że prasa je przekręci, a działacze konkurencyjnych partii przedstawią jako powrót do PRL (na inne chwyty propagandowe ich nie stać) i politycy SLD tracą pewność siebie, milkną, bronią się, mamrocząc coś niewyraźnego. Pomysł, aby wójtów, burmistrzów i prezydentów miast wybierać bezpośrednio, jest dobry, ale tylko wówczas, gdy pozwala on objąć urząd popularnemu, rzeczywistemu przywódcy danej społeczności lokalnej. SLD miał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.