Felietony
Dwanaście metrów
Sprawiłem sobie nowy regał, w związku z czym trochę uporządkowałem książki. Jest to zawsze okazja do przypomnienia sobie o zaległościach, no i wyciągnięcia książek związanych z aktualnie opracowywanym tematem. Bibliotekę mam w dwóch częściach, ponieważ i mieszkania są dwa: letnie i zimowe. Tym razem chodziło o letnie. Więc przede wszystkim zebrałem i zgromadziłem w jednym miejscu całą fantasy i SF. No, może nie całą, bo i w samej Warszawie jest tego jeszcze dosyć dużo. Proszę sobie wyobrazić, że różnego rodzaju fantastyczności, samej
Anglojęzyczny Sejm i żelazna kurtyna
Na podstawie informacji wziętych z gazet odnoszę wrażenie, że obecnie największym kłopotem SLD jest problem, komu oddać władzę nad krajem w razie wygrania przyszłorocznych wyborów do Sejmu. Liderzy Sojuszu wyglądają na przekonanych, że obsadzanie ważnych stanowisk swoimi ludźmi byłoby postępowaniem nieładnym. Przekonują ich o tym partie obecnie rządzące i wspierająca je prasa. Zwłaszcza ta ostatnia im bliżej do końca obecnej kadencji parlamentu, tym częściej daje wyraz przekonaniu, że państwo należy po wyborach odpartyjnić, stanowiska obsadzać fachowcami itd.
Nikt nie jest doskonały
Jedni mówią, że wybory prezydenckie w USA swoją dramaturgią przerastają najlepszy scenariusz filmu “political fiction”. Inni mając bardziej sceptyczny stosunek do amerykańskiej demokracji, a zwłaszcza do jej praktycznego kształtu, powtarzają z satysfakcją – nobody is perfect (nikt nie jest doskonały). W istocie nawet specjaliści mają kłopoty z wyjaśnieniem licznych zawiłości amerykańskiego systemu wyborczego. Bo i jak przystępnie wytłumaczyć, że może wygrać wybory i zostać prezydentem kandydat, który w całych Stanach uzyskał mniej głosów. Czyż nie jest
Dzidzia Piernik-Mikke
Prawie nigdy nie korzystam w powieściach z cudzych przygód, nawet jeśli są wyjątkowo piękne lub straszne. Materia fabuły różni się zasadniczo od materii życia. “Jak opowiem ci swoją historię, będziesz miała gotową książkę”, mówią ludzie, a moja pisarska świadomość pokazuje im wtedy gest Kozakiewicza. Gdy pewna kobieta opowiedziała mi, jak to w ciągu jednego dnia straciła męża i kochanka, a oba pogrzeby odbyły się tego samego dnia, tak że biedaczka spóźniła się na pochówek ślubnego małżonka,
Szalupowe nastroje urzędników
Listopad to nie jest pora radosnych uniesień i przypływu optymizmu. Kaprysy pogody i zwiększona podatność na stresy w zupełności wystarczają, by czuć się podle. A co dopiero, gdy na to wszystko nakładają się kolejne porcje złych wiadomości. Popatrzmy, jakie sygnały wysyłają do nas ostatnio politycy. Trwają coraz bardziej jałowe spory o przywództwo i nowy kształt AWS. Jak można za nimi nadążyć, skoro politycy AWS zmieniają swoje miejsca i poglądy szybciej, niż trwa druk naszego tygodnika. My nie nadążamy. A czy zdążą
W Polsce, czyli nigdzie
W czasach panowania socjalizmu, pod rządami PZPR inteligencja katolicka była dyskryminowana. We władzach państwowych obowiązywał numerus clausus i do tego wymagano jeszcze spełnienia warunków, które mogły uchodzić za zaparcie się niektórych swoich poglądów. W korpusie oficerskim, Służbie Bezpieczeństwa i na wielu stanowiskach kierowniczych było jeszcze gorzej, bo wobec praktykujących katolików rygorystycznie stosowano numerus nullus. W wielu uczelniach wyższych, choć nie we wszystkich, katolikom utrudniano tzw. karierę, nie dopuszczając ich, na przykład, do stanowisk rektorskich. To prawda, że istnieli
Jest się nad czym zadumać
Moje, nieraz wyrażane publicznie, uznanie dla osoby Lecha Kaczyńskiego osłabło nieco po przykrym dla nas wszystkich wydarzeniu, jakim stała się ucieczka groźnego przestępcy, podejrzanego o zabójstwo równie zapewne niebezpiecznego człowieka, którym był niejaki Persching, gangster zawodowy. Okazało się, nie po raz pierwszy, iż nasze więzienia nie zabezpieczają społeczeństwa przed bandytami, którzy jak gminna wieść niesie, kierują z kryminałów poważnymi akcjami przestępczymi, bywają ponadto zwalniani na wolność pod byle pozorem i w ogóle mają się
Pół żywa, pół martwa
Piszę ten felieton w dniu Święta Zmarłych, a więc wyborny to czas, aby pomówić o zjawisku pół martwym, a pół żywym, pół zwiędłym, a pół kwitnącym, takim, co “ciągle zdycha, a zdechnąć nie może” – jak pisał Gombrowicz o naszej Ojczyźnie jako całości. Tym zjawiskiem jest książka. Dla statystycznego Polaka książka już zdechła, ponad połowa statystycznych Polaków przez cały rok nie miała książki w ręku, spora jest też część takich, co wprawdzie książkę w ręku mieli,
Domagam się przeprosin
Przeprosiny stały się modne. Niegdyś tylko Bujak przepraszał za „Solidarność”. Obecnie przepraszają najwięksi tego świata – Jan Paweł II za grzechy Kościoła, a Bill Clinton za grzechy własne. Prezydent Kwaśniewski przeprasza za lekkoducha Siwca, a Telewizja Polska SA za wyemitowanie amerykańskiego programu, któremu asystent kościelny w TVP lekkomyślnie dał nieformalny imprimatur. I tylko Wiesław Walendziak trwa jak książę niezłomny i nie przeprasza za nic, a już na pewno nie za “taśmy prawdy”. Jednak, wbrew Czytelnikom, którzy zaczynają podejrzewać od kogo i za co domagam się
Chopin, Rosja i Piętaszek
WIECZORY Z PATARAFKĄ Kompleks rosyjski pomaleńku zaczyna urastać do rozmiarów naszego nieszczęścia narodowego. Rzecz to zresztą powszechnie znana, że zalety żołnierza rzadko bywają zaletami cywila, a my przez długie lata wojowaliśmy z Rosją. Niekoniecznie orężnie. Ale wojna psychologiczna pozostawia równie rozległe blizny, jak i wojna “gorąca” i chyba nawet trudniej się ich pozbyć. Wiadomo, że w “Lalce” Prusa nie ma nawet najmniejszej wzmianki o Rosjanach, a przecież rosyjskie patrole były wtedy na każdym rogu ulicy. Ale skoro pisarz założył,






