Szalupowe nastroje urzędników

Szalupowe nastroje urzędników

Listopad to nie jest pora radosnych uniesień i przypływu optymizmu. Kaprysy pogody i zwiększona podatność na stresy w zupełności wystarczają, by czuć się podle. A co dopiero, gdy na to wszystko nakładają się kolejne porcje złych wiadomości.
Popatrzmy, jakie sygnały wysyłają do nas ostatnio politycy. Trwają coraz bardziej jałowe spory o przywództwo i nowy kształt AWS. Jak można za nimi nadążyć, skoro politycy AWS zmieniają swoje miejsca i poglądy szybciej, niż trwa druk naszego tygodnika. My nie nadążamy. A czy zdążą na pociąg z napisem “Wybory do Sejmu 2001” liczni przedstawiciele AWS w Sejmie i Senacie? Z góry wiadomo, że nie! Nietrudno więc przewidzieć, że walka o to, kto jest prawdziwą polską prawicą, będzie zażarta i bezpardonowa ,a trwać będzie aż do ogłoszenia wyników wyborów. Niezależnie od tego, czy będą one w maju, czerwcu, czy we wrześniu.

Tej ekipy nic już nie jest w stanie uratować. Nie ma takiego cudownego ruchu, który mógłby zapobiec nieuchronnej klęsce ekipy Buzka i Krzaklewskiego. Nie ma też takiego polityka, który poprowadziłby hufce AWS do zwycięstwa. Choć pewnie są tacy, którzy mogliby zmniejszyć skalę porażki. Jest jednak jeszcze inny aspekt tej sytuacji. Dla wszystkich, bez względu na poglądy, możliwość wejrzenia w głąb struktury politycznej i obraz wyłaniających się stamtąd coraz bardziej gołych polityków jest wielce pouczający. Bo przecież patrząc na ludzi z AWS, tak bardzo różniących się od siebie, a jednocześnie tak bardzo podobnych do wielu Polaków, mamy niebywałą okazję, by poprzez to zwierciadło spojrzeć na nasze narodowe kompleksy, fobie i przywary. Nie są one zresztą przypisane tylko prawicy. Choć u niej są najbardziej widoczne. Toż to zapis stanu ducha niemałej części naszego narodu na progu nowego Millenium. Emocje polityczne, walka o władze i wpływy obnażają polityków, ale pozwalają też popatrzeć na siebie. Czy tacy dziś jesteśmy, Polacy? A przynajmniej wielu z nas?
Jakaż to wspaniała okazja dla badaczy. Dla socjologów, psychologów społecznych, a może nawet psychiatrów.
Premier Buzek niestrudzenie jeździ, spotyka się i negocjuje z rozłamowcami z AWS. Któż więc w Polsce rządzi? Czyżby nie dość było tego, że mamy rząd mniejszościowy? A popierająca go partia jest coraz bardziej tworem papierowym, zajętym głównie sobą, a nie swoim rządem. Że nie mamy prezesa NBP, bo obecna szefowa wybrała posadę wiceprezesa administracyjnego w EBOR. Jej decyzja to symptom szalupowych nastrojów w wielu ministerstwach i urzędach. Wielu z licznie obsadzanych przez AWS urzędników wysokiej rangi nie ma już nadziei na to, że ostaną się po wyborach. Dobrze wiedzą, jak mizerne mają kwalifikacje i jak marny jest efekt ich pracy. Co więc robią? Rozglądając się za nowymi stanowiskami, podpisują kontrakty ze swoimi potencjalnymi pracodawcami, szerokim strumieniem państwowe pieniądze kierują do spółek i funduszy, w których za parę miesięcy wylądują.
Masowa skala takich zachowań pozwala im przypuszczać, że będą one bezkarne. Że zostawią następcom puste sejfy, zobowiązania finansowe na wiele lat i długoterminowe umowy o pracę dla swoich ludzi. Myślą, że są tak sprytni, że nic im nie będzie można zrobić. Liczą na solidarność biznesu, na związki towarzyskie, na “kwity”, które udało im się zgromadzić.
Myśląc w ten sposób, popełniają kardynalny błąd.
Poziom frustracji społeczeństwa jest dziś zbyt wielki, by można było zastosować abolicję wobec odpowiedzialnych za kondycję państwa. Czas więc na ostrzeżenie. To, co dziś dzieje się za kulisami władzy, prowadzi w prostej linii do przyszłych dochodzeń prokuratorskich i procesów sądowych.

Wydanie: 45/2000

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy