Historia
Premier węgierskiej rewolucji
Imre Nagy stał się symbolem przemian 1989 roku, przede wszystkim jako ofiara dawnego systemu, który sam współtworzył Imre Nagy – najbardziej znany premier powojennych Węgier, kojarzony nieodłącznie z Rewolucją Węgierską 1956, której po 1989 r. stał się nieoczekiwanym symbolem, jest postacią, wokół której toczą się do dziś gorące debaty i spory. Niewątpliwie był osobą, która budowała węgierski komunizm, nad Balaton dotarł zaraz za radzieckimi czołgami prosto z Moskwy, w której spędził na emigracji 15 lat.
Historyczny sens Polskiego Października
Sukcesem Gomułki z 1956 r. było zmuszenie radzieckiego hegemona do akceptacji radykalnego powiększenia zakresu polskiej autonomii Aby docenić znaczenie „październikowego przełomu” 1956 r., nie trzeba być postkomunistą. Trzeba jednak nie być zaślepionym fundamentalistycznym antykomunizmem prawicy, zakładającym, że PRL była od początku do końca państwem komunistyczno-totalitarnym, a więc esencjonalnie niezmiennym. Pogląd taki zdobył dużą popularność dlatego tylko, że postawienie znaku równości między dziedzictwem PRL a spuścizną totalitarnego komunizmu świetnie nadawało się do moralnej stygmatyzacji i politycznej
Moskwa nie wierzy Gomułce
Wybór „Wiesława” w październiku ’56 na I sekretarza KC PZPR był patriotyczną manifestacją i dowodem destalinizacji Polski Gdy przed półwiekiem wtopiony w wielotysięczny tłum wiecujących przed Politechniką Warszawską wznosiłem hasła na cześć reform i „Wiesława”, wewnętrznie przygotowany byłem na nieuniknioną, jak mi się wówczas zdawało, tragedię radzieckiej interwencji. Gdy parę dni później na placu Defilad wraz z 300-tysięczną masą po jego przemówieniu śpiewałem triumfalnie „Jeszcze Polska…”. Gdy nawet po latach wspominam tamte dni, jedyne w PRL, kiedy naród –
Największe nieszczęście i wyraźna zbrodnia
Reakcje środowiska londyńskiego na wybuch i przebieg powstania warszawskiego Niech to, co powinno być powiedziane, będzie powiedziane. Czesław Miłosz To było pierwsze – po ponadstuletniej niewoli narodowej – pokolenie Polaków, którzy od urodzenia do pełnoletności, do matury i do progów uniwersyteckich wyrośli w klimacie patriotycznego i obywatelskiego wychowania, realizowanego przez polską szkołę w niepodległym państwie polskim w latach międzywojennych; w utrwalonym przez tę szkołę i tradycje wyniesione z rodzinnego domu kulcie bohaterów narodowych, mitów historycznych, rycerskiej prawości i honoru. Jeden z tego pokolenia, który uczestniczył
To były planowane mordy
Monika Śladewska odpowiada Grzegorzowi Motyce z IPN na jego oceny działań UPA Pana publikacje nie tylko wywołują dyskusje, ale również protesty. Wielu kresowian po przeczytaniu Pana tekstów pyta, kto to jest Motyka i czyje interesy reprezentuje w IPN. Listy dotyczące Pana działalności publicystycznej są zamieszczane w historycznym czasopiśmie „Na rubieży”, zapewne je Pan czyta. Mimo że od dawna funkcjonuje termin „motykowanie historii”, dotąd pozostają bez odpowiedzi. Na mój tekst zamieszczony w 34. numerze „Przeglądu” zareagował Pan gwałtownie i w tym miejscu
„Ogień” nie jest bohaterem
Towarzystwo Słowaków w Polsce do prof. Bartoszewskiego: na Kurasiu ciąży zbrodnia ludobójstwa Szanowny Pan Prof. Władysław Bartoszewski Przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Szanowny Panie Przewodniczący, Działając w imieniu słowackiej mniejszości narodowej żyjącej na Spiszu, uprzejmie informuję, że z niebywałym zaskoczeniem przyjęliśmy zaangażowanie Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w odsłonięcie pomnika Józefa Kurasia „Ognia” z Waksmundu, którego dokonał prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Lech Kaczyński, w Zakopanem 13 sierpnia 2006 r. Uprzejmie informujemy, że powyższe wydarzenie
Bojownicy Hitlera
W Waffen SS ślubowano wierność wyłącznie Hitlerowi, a nie państwu lub konstytucji Spóźniona o 60 lat spowiedź najpopularniejszego w Polsce pisarza niemieckiego, Güntera Grassa, że jako 16-latek już u schyłku III Rzeszy wstąpił ochotniczo do elitarnej jednostki Waffen SS, odbiła się w Polsce nie mniej głośnym echem medialnym niż w Niemczech. Mass media poprzestawały jednak na określeniu „zbrodnicza formacja”. Dla młodego i średniego pokolenia to trochę za mało, by zorientować się, dlaczego trafił on do Waffen SS i dlaczego
Brednie na temat dwóch generałów
Sprostowanie, którego nie chciała wydrukować „Rzeczpospolita” W „Rzeczpospolitej” z 24-25 czerwca br. ze zdziwieniem zobaczyłem w artykule pt.: „Chłopcy z placu broni” taki oto fragment: „…wiceminister obrony narodowej gen. Stanisław Popławski (Siergiej Gorochow), wyszkolony w Armii Radzieckiej. Podczas wojny przeszedł cały szlak bojowy od Lenino do Berlina”. Tyle bredni w dwóch krótkich zdaniach rzadko się zdarza. Generał Popławski i generał Gorochow bowiem to dwie różne osoby, przy tym ani jeden, ani drugi nie mieli nic
Widziałem podobnych do niego
Günter Grass – drań, ofiara czy zwykły człowiek? W związku z bulwersującą, a zarazem kontrowersyjną „sprawą Grassa” chciałbym podzielić się z redakcją od zawsze mojego „Przeglądu” refleksją na ten temat, związaną z SS, z mym rówieśnikiem Günterem Grassem, z marcem 1945 r. i Gdańskiem. W mediach światowych, w tym w polskich, trwa swoisty szok po przyznaniu się noblisty Güntera Grassa do służby w Waffen SS. On sam ze zrozumiałych ludzkich względów nie ujawniał tej niewątpliwie przykrej dla niego, jakże smutnej prawdy. Po latach
Zatopiony bliźniak
„Graf Zeppelin” miał być chlubą Kriegsmarine, a podzielił strategów morskich Hitlera Nasi geolodzy penetrujący dno bałtyckie postarali się niejako w postaci produktu ubocznego o sensację światową. Dosłownie! Stała się tym informacja, że na wysokości Władysławowa, kilkadziesiąt kilometrów od brzegu odkryto na głębokości 80 m wrak potężnego okrętu. Przy dalszych oględzinach z udziałem ekspertów padło ekscytujące stwierdzenie: wszystko zdaje się świadczyć, że jest to wrak niedoszłej chluby hitlerowskiej Kriegsmarine, pierwszego i jedynego







