Książki
Tetetka znaczy legenda
Kazimierz Kutz o Teresie Tuszyńskiej Mam o niej dużo do powiedzenia. Zaangażowałem ją do „Tarpanów”, żeby ją ratować. Mówiła mi wszystko. Była bardzo naturalna. A jednocześnie, jak się z nią rozmawiało, kiedy się otworzyła, wypełzał z niej bezgraniczny smutek. W pracy przyjęła moje warunki. Rzeczywiście się starała. Nieprawdopodobnie się starała. Chciała, chciała. • Teresa miała niesłychanie silną, naturalną, biologiczną grację. Rzeczywiście, była bardzo piękna i w jakimś sensie wyzywająca. Myślę, że mając wtedy 16 lat,
Aparat gotowy do zdjęcia – rozmowa z Aleksandrem Jałosińskim
Wychodziłem ze skóry, żeby fotografie były dobre Aleksander Jałosiński – fotoreporter, ur. w 1931 r., ukończył studia w Uniwersytecie Warszawskim, dziennikarstwo fotograficzne zaczął uprawiać pod koniec 1957 r. Pracował w kilku warszawskich redakcjach, takich jak „Express Wieczorny”, „Polska”, „Sztandar Młodych”, „Kultura”, „Szpilki”, „Polityka”, „Przegląd Tygodniowy”, „Teatr”, „Prawo i Gospodarka”. Laureat nagród w konkursach ogólnopolskich. Uważa, że reporterskie zdjęcia najlepiej prezentują się na łamach prasy i tam jest ich miejsce. Skąd pan miał aparat?
Groźna scjentologia
Działalność scjentologów firmuje wielu celebrytów – również z tego powodu jest ona szczególnie niebezpieczna W imię Kościoła Jedno z moich najwcześniejszych wspomnień związanych ze scjentologią dotyczy rozmowy, która odbyła się, gdy miałam mniej więcej cztery lata. (…) Wiedziałam, że jestem thetanem. Zawsze wiedziałam, że jestem thetanem, i nigdy nie zakładałam innej możliwości. „Thetan” to termin używany przez scjentologów oznaczający ducha nieśmiertelnego, ożywiającego ludzkie ciało, które jest w gruncie rzeczy kawałkiem mięsa, naczyniem dla thetana.
Świadek historii
Głównymi wyznacznikami politycznej orientacji Jerzego Urbana były realizm, silne poczucie rzeczywistości i niechęć do ideologicznej frazeologii Rozmowa rzeka Jerzego Urbana z Martą Stremecką to niewątpliwe wydarzenie wydawnicze. Wstępne jej rozdziały wzbudziły we mnie tęskne wspomnienia. Wojenne dzieciństwo Urbana toczyło się w moich przedwojennych stronach. Z okolic Trembowli wywodzi się moja rodzina, w Tarnopolu się wychowałem, Zbaraż był udręką moich corocznych wycieczek szkolnych. Ale nie o tym napiszę. Zatrzymam się na świadectwie historii, które daje
Masakra na Utøi
Poczułem ciepło lufy karabinu. Wtedy Breivik pociągnął za spust 22 lipca 2011 r. Anders Breivik zamordował z zimną krwią 69 uczestników młodzieżowego obozu Partii Pracy na wyspie Utøya w pobliżu Oslo. Adrian Pracoń był jednym z uczestników tego obozu. Zamachowiec strzelił do niego z bliska… Pierwsze dźwięki rozległy się, gdy szedłem do kiosku. Dwa ostre uderzenia, jakby ktoś walił w blachę. (…) Przez parę sekund trwała cisza. Wtedy ujrzałem biegnących ludzi.
Z Boyem było tak…
Prawdziwy cud: wielki pisarz bez kompleksów. Tak chciały geny, taką stworzyły kombinację, właśnie w tym kraju. Kaprys natury Z BOYEM BYŁO TAK. Kupiłem w Łazienkach, gdzie PIW ma niedzielne stoisko z przecenionymi książkami, „Ragtime” Doctorowa. I znowu mnie ta książka wciągnęła. I takie są tajemnice inspiracji, że czytając, zacząłem słyszeć swoją prozę o Boyu. Zadzwoniłem do Uchańskiego: „Już wiem, jak napisać książkę o Boyu”. Kilkakrotnie mnie do tego namawiał, ale to było dawniej, teraz nie mogłem być pewny jego
Dziewczyny Himilsbacha
Prawdę powiedziawszy, jeśli chodzi o kobiety, Jan Himilsbach miał w życiu wielkiego farta Dziewczyny z tamtych lat. We wspomnieniach niegdysiejszych chłopców są z każdym rokiem coraz piękniejsze, coraz bardziej zamglone i zjawiskowe. Boginie. Symbole seksu. Podobno „dziś już takich nie robią”. Ale to zrozumiałe – czarno-białe zdjęcia spłowiały i kobiety przedstawione na nich składają się już w dwudziestu procentach z pigmentu, a w osiemdziesięciu procentach z wyobraźni. (…) Jan Himilsbach świetnie pasował do tych klimatów ze swoim mizoginistycznym podejściem
Romku, zostań Romkiem – Roman Kłosowski o aktorskich przyjaźniach
Roman Kłosowski o aktorskich przyjaźniach Muszka, czyli Lucyna Winnicka. Jakże ona była śliczna! Nosiła urodę z wyjątkową klasą, a równocześnie ze szczyptą nonszalancji. Smukła, rozświetlona, ale też zagadkowa, osobna. Nigdy się w niej nie kochałem, chociaż budziła mój ogromny podziw. Stanowiliśmy zwarty, przyjacielski duet. Dziewczyna o aparycji księżniczki i kanciasty chłopak. Ochrzciłem ją mianem Muszki, ona zaś dała mi przezwę Gapcio, którą kilka lat później zaanektowała Krysia. LUCYNA WINNICKA – Roman Kłosowski.
Reporter musi podróżować samotnie – rozmowa z Ryszardem Kapuścińskim
Ryszard Kapuściński o warsztacie dziennikarskim W niektórych pańskich książkach można przeczytać o sytuacjach, w których był pan o włos od śmierci. Co pana skłoniło do wystawienia się na takie ryzyko? – Powodem nie było wcale zamiłowanie do przemocy czy chęć obejrzenia z bliska ludzkich tragedii, lecz bardzo prosta okoliczność: jeździłem po świecie jako dziennikarz w czasach niezwykle burzliwych. Na wszystkich kontynentach, w każdym kraju działo się wiele rzeczy i wysyłano mnie tam, abym o tym właśnie pisał. To był mój zawód, który polegał na relacjonowaniu






