Książki

Powrót na stronę główną
Książki

Powiedz, ilu masz przyjaciół

Przyjaciel nie jest od tego, by opatrywać nasze rany, ale od tego, by wspólnie z nami szukać rozwiązań – mówi psycholog Wojciech Eichelberger w rozmowie z Renatą Dziurdzikowską Przyjaźń jest wspinaniem się na jednej linie na trudno dostępny szczyt. Wbijam hak i idę parę metrów pod górę, wiedząc, że przyjaciel mnie ubezpiecza. Potem on wbija hak i robi kilka kroków naprzód, a wtedy czuwam ja. Jego życie jest w moich rękach, a moje zależy od niego. – Czy jesteśmy odpowiedzialni za swoich przyjaciół? –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Lem – przybysz z innego wymiaru

Rodzina była regularnie wciągana w boje toczone przez ojca ze znikającą materią nieożywioną – wspomina syn Stanisława Lema Lata siedemdziesiąte Bardzo długo nie śmiałem zdecydować się na posiadanie dziecka i wraz z żoną mieliśmy tu opory właściwe ludziom zarazem przywykłym do myślenia i takim, którzy przetrzymali okupację niemiecką, bo też świat wydaje się na ogół miejscem b. kiepsko urządzonym na przyjęcie ludzi, szczególnie kiedy się miało właśnie takie doświadczenia, które stały się naszym udziałem (z listu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Lipińska nieobojętna

O telewizji, dziennikarzach i kilku innych ważnych sprawach „Zmorą mojego życia jest wiara w naprawianie świata. (…) Tkwię od zarania w samym środku jakiejś awantury, coś zawsze usiłuję naprawić, do czegoś się wtrącić. Po prostu nie umiem przejść tak sobie obok przeróżnych figlów moich kompatriotów i nie zareagować”, napisała w jednym z felietonów drukowanych w miesięczniku „Twój Styl” Olga Lipińska, reżyserka, twórczyni niezapomnianych kabaretów, człowiek kultury przez duże K. Najciekawsze felietony z lat 1998-2009 zebrano w książce „Co by tu jeszcze…”, która ukazała się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Obama z bliska

Richard Wolffe szukał odpowiedzi na pytanie, kim jest prezydent USA W Stanach Zjednoczonych ukazała się niezwykła książka o Baracku Obamie. Już sam jej tytuł jest intrygujący – „Renegade”, co według słownika może oznaczać buntownik, zbuntowany, odszczepieniec lub zdrajca. Sądzę, że autor tej książki, publicysta i analityk polityki Richard Wolffe, oddał w tytule wszystkie określenia Obamy zawarte w przytoczonych wyżej polskich odpowiednikach. Taki kryptonim, „Renegade”, nadali Obamie agenci Secret Service.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Wehrmacht jak SS

Wehrmacht we wrześniu 1939 roku przeprowadzał masowe, a nie sporadyczne egzekucje polskich jeńców wojennych W aktach śledztw prowadzonych w Polsce i Niemczech znajdują się liczne wzmianki o rozstrzeliwaniach polskich jeńców wojennych. 10 września 1939 roku na dziedzińcu kościoła w Piasecznie od strzału w głowę zginęła połowa z 30 polskich żołnierzy. Ofiary zostały przywiezione na miejsce pojazdami Wehrmachtu, a proboszcz, który przyglądał się egzekucji z okien plebanii, rozpoznał w sprawcach niemieckich żołnierzy. 20 września w Majdanie Wielkim w akcie zemsty

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Sny tu na Chamowie niespokojne

Po raz pierwszy ukazało się w całości drukiem „Chamowo” Mirona Białoszewskiego – osobliwy pamiętnik z oswajania nowego terytorium z 13 na 14 czerwca 1975 Ostatnia noc na placu Dąbrowskiego. Siedemnaście lat mieszkania tu. Już gotowe do przewózki czekają: wieszak, który grał w teatrze, szafa po Romanie na płyty i do siedzenia, skrzynia z podwórza z ręko- i maszynopisami, stolik od Teresy pod gramofon, dwie torby książek, paka książek i walizka z paltem, piżamami, koszulami i przepisanym Szpitalem. Do tego dołączy nowy tapczan

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

O czym opowiadają włosy?

Obfite owłosienie było ważnym i cenionym znakiem siły, seksualnej jurności i życiowego powodzenia Banalna rzecz – włosy. Naturalny element naszego biologicznego wyposażenia, ten sam co końska grzywa czy kocie futro, odpowiednik gadziej łuski i ptasiego pióra. Włosy na głowie, na brodzie, w miejscach intymnych. Element urody i świadectwo seksualności, ale też kłopotliwe dziedzictwo zwierzęcej przeszłości ciągle obecne w cielesności człowieka. Coraz częściej traktowane wyłącznie w wymiarze estetycznym, w kategoriach mody i urody, coraz mniej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Fabryka marzeń

Tokio, październik 1989 W lokalu w dzielnicy Akihabara w Tokio mężczyźni mogą nosić jedwabne pończochy oraz spódnice i udawać kobiety Mieszkają w miniaturowych domach, pracują do bardzo późna i rzadko biorą urlop. Mówią, że są szczęśliwi, ale kiedy zapada wieczór, nawet Japończycy muszą marzyć. A że tylko nieliczni mają własne marzenia, większość kupuje jedno z wielu oferowanych przez rynek. W Japonii istnieje mnóstwo punktów sprzedających tylko ten towar: marzenia. Każde miasto ma całe dzielnice, każda wioska, nawet najmniejsza,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Uwięzieni w kabinie

Mam wrażenie, że z naszą rakietą dzieje się coś niedobrego, chyba pochyla się do tyłu, pada. Wspomnienia Mirosława Hermaszewskiego W kabinie oświetlenie jest przyciemnione. Na tablicy przyrządów błyskają lampki kontrolne. Strzałki wskaźników pulsują. Słyszę wysoki ton wentylatorów skafandra. W słuchawkach spokojny głos naszego kontrolera lotu Suworowa jest stopniowo zagłuszany przez wzmagający się jazgot silników Wszystko zaczyna drgać, rakieta, nasze ciała i maskotki zawieszone na nitkach. Mięśnie i nerwy mamy napięte.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Sonderkommando

Solidarność istniała tylko wtedy, kiedy miało się dość dla siebie. Wstrząsający zapis doświadczeń więźnia Oświęcimia Béatrice Prasquier: Czy widział pan komorę gazową tego pierwszego dnia? Shlomo Venezia: Nie znalazłem się wśród ludzi, którzy wyciągali zwłoki z komory gazowej, ale potem często zdarzało mi się to robić. Przydzieleni do tej pracy zaczęli wlec ciała za ręce, ale po paru minutach sami mieli brudne i śliskie dłonie. Żeby nie dotykać ciał bezpośrednio, próbowali używać szmat, jednak każdy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.