Obserwacje

Powrót na stronę główną
Obserwacje

Jeździłam pięćdziesiątką

Innym kierowcom przypominam znienawidzonego kolegę z liceum, który jako jedyny nie chodził na wagary i jako jedyny pamiętał, że dzisiaj jest klasówka Warszawa 18.09.2000 r., poniedziałek Na rondzie będę skręcać w lewo. Trudno, trzymam się lewego pasa, bo potem moim maluchem już się tam nie wcisnę. Kierowca granatowego, nieprzyzwoicie opływowego samochodu podjeżdża z tyłu z precyzją paru centymetrów. Mój biedny samochodziku, zaraz oberwiesz. Ale nie, kierowca (na pewno ma sygnet i za krótkie skarpetki) wyprzedza mnie z prawej strony, potem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Życie jak reklama

Polskie reklamy pokazują idealny świat, który nie istnieje i przeciwko któremu możemy się zbuntować „Mediamarkt – i po co jeszcze marzyć?” – to najbardziej bezsensowna reklama na polskim rynku. To właśnie marzenia klienta są dźwignią handlu. Wbrew pozorom dzisiejsza reklama nie sprzedaje bowiem towarów, tylko marzenia. Zadaniem reklamy jest przekonanie konsumenta, że towar spełni jego marzenia, a często nawet o tym, że o danej rzeczy marzy, tylko jeszcze o tym nie wie. Kiedy patrzymy na billboard, na którym pręży się Cindy Crawford z puszką pepsi,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Prywatne gliny

Nie ma pościgów, efektownych bójek, wymachiwania spluwą. Tylko żmudne zbieranie informacji – Sprawdzałem kiedyś w urzędzie gminy, czy firma, która niespodziewanie zmieniła adres, w ogóle była kiedykolwiek zarejestrowana. Pokazałem dowód i pełnomocnictwo klienta. Urzędniczka długo oglądała jedno i drugie. – To pan jest taki prywatny glina? Pierwszy raz widzę kogoś takiego. – No i jak – spytałem? – Wygląda pan zupełnie normalnie – stwierdziła z rozczarowaniem. Zwykły facet? A gdzie kapelusz nasunięty na oczy, podniesiony

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

No i po maluchu

Seks w fiacie 126p mogli uprawiać tylko akrobaci, ale porody się zdarzały Stanisław Sosiński z Lublina pamięta, że wezwał go dyrektor fabryki samochodów, w której wtedy pracował i powiedział, że ma dobre wyniki, więc dostanie talon na malucha. Był rok 1973. Zazdrość kolegów i radość w domu, bo nadchodziła Wigilia. – Jeżdżę tym samochodem do dziś – pan Stanisław jest dumny. – Sam wszystko robię. Z perłowego koloru przeszedłem na biały, wybite przez złodziei szyby wymieniłem. W zimie wożę dwa akumulatory,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Piekielnie dobry show

Fiesta to zabawa. Dla byków – wyrok śmierci Na trybunie usiadła piękna dziewczyna z chłopakiem. Rozmawiali po angielsku. Siedzący wokół Hiszpanie nie zwracali na nich żadnej uwagi. Gdy byk broczył krwią, dziewczyna wtuliła twarz w ramię chłopaka. Po kilku sekundach zwierzę osunęło się na drżących nogach na piasek areny. Wciąż żyło. Pomocnik matadora wbił nóż w mózg zwierzęcia. Zjawili się porządkowi z zaprzęgiem koni. Założyli liny i wywieźli ciało na zaplecze. Dziewczyna zemdlała. Dopiero wtedy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Żony na start

Polski wyborca najchętniej „kupiłby” taki model: żona kandydata konsekwentnie stoi u boku męża. Jedynym wyjątkiem jest Jolanta Kwaśniewska Teraz każdy ich krok jest sterowany przez sztab ludzi. Wszystko pod kontrolą: słowo, gest, sposób poruszania się i ubierania. Żadnej spontaniczności. Od ekspertów w sztabie wyborczym kandydata zależy, czy zaakceptują zestaw pytań stawianych przez dziennikarza, ubiegającego się o rozmowę. Żadnego fotoreportera; zdjęcia są już gotowe, ze specjalnej, kampanijnej sesji. Oto los żon kandydatów na urząd prezydenta RP. Nawet, jeśli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Nasi w Guinnessie

Konstruują miniaturowe telefony, czytają wspak albo… rzucają beretem W Kielcach 406 osób zjechało na miskach i patelniach ze zbocza po śniegu. W Warszawie 860 piłkarzy i 40 piłkarek strzeliło 1914 bramek jedną piłką przez 50 godzin. Zmieniali się co 45 minut. W Gdańsku 25 tys. mieszkańców pozowało do zbiorowego zdjęcia. W Krakowie grano hejnał mariacki na 1914 trąbach. To ledwie kilka tegorocznych przykładów prób bicia rekordów do Księgi Guinnessa. Wśród 150 Polaków, którzy zasłużyli sobie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Korea jest jedna

Prawdziwy koniec zimnej wojny, czyli… “Korea jest jedna” – wielkie tablice przypominają o tym podróżnym dojeżdżającym do Panmundżonu. Po drodze przystajemy przy kontrolnych barierach drogowych. Nie tylko one co rusz przypominają o podziale Półwyspu. Jadąc z Phenianu mijamy zaminowane tunele, a okoliczne wzgórza upstrzone są ledwie zamaskowanymi armatami, czołgami, radarami. Wzdłuż drogi stoją wielkie, ozdobne, kamienne bloki. Po odpaleniu wewnętrznych ładunków skutecznie zablokują jedyną przejezdną dla Południowej broni pancernej drogę.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Chleb bodzie ceną

Panika na rynku rolnym oznacza, że nie tylko za pieczywo przyjdzie nam więcej zapłacić To, co się w Polsce dzieje ze zbożem i chlebem, zakrawa na absurd. W jednym roku Marian Zagórny wysypuje na stacji importowane zboże, bo mamy go za dużo i nikt nie chce od naszych rolników kupować tego, co zebrali. Teraz okazuje się, że zboże trzeba w trybie nagłym importować, w dodatku bez cła, pozbawiając budżet państwa dochodów z tego tytułu, bo może zabraknąć. I to wszystko w sytuacji, gdy jeszcze nic się stało. Przecież Polska

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Magister szuka pracy

Lepsze oferty są w szufladzie dla koleżanki. Kto nie ma znajomości, ten łapie się każdego zajęcia – Kiedy szukałam pracy, wszyscy mówili, że nie mam doświadczenia. Raz nie było to konieczne, kiedy pani w firmie produkcji filmowej zaproponowała mi… poprowadzenie programu erotycznego – opowiada o swoich perypetiach Matylda, absolwentka lingwistyki stosowanej. – Agencje pośrednictwa to “kolesiolandia”. Chciałam nawet być sekretarką, bo od czegoś trzeba zacząć. Jednak panienki w agencji Elita KM powiedziały mi, że nie mam

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.