Przebłyski
Proboszcz z Pisza bije w tarabany
Jak żyć, pyta pan Sławomir Pardej z Pisza, mieszkający w tym uroczym miasteczku naprzeciwko kościoła pw. Najświętszego Serca Jezusa. Pyta, bo ma pecha wysłuchiwać cztery razy dziennie, a w niedzielę sześć razy bicia trzech dzwonów, którymi proboszcz Jan Makowski przypomina, że kościół czuwa. Mieszkańcy też czuwają, bo przecież ani spać, ani żyć tam się nie da. Pan Pardej to niespotykanie spokojny człowiek, bo mimo desperacji apeluje do księżula tekstem pisanym.
Pękają nawet twardziele z BOR
Jaki jest rząd Szydło, każdy widzi. Na szczęście z daleka. Albo w telewizji rządowej. Po retuszu. O wiele gorzej mają funkcjonariusze BOR. W dzień i w nocy muszą patrzeć na twarze nieskrzące się inteligencją i błyskotliwością. Na zwykle ponure i zawzięte oblicza dobrej zmiany. Jak długo można to znosić? Pękają więc twarde chłopy z BOR, które przecież niejednego matoła już w życiu ochraniały. Nie dają rady. Bo i kto by na trzeźwo dał radę? Nic dziwnego, że jeden BOR-owiec popłynął. Sprytnie się maskował,
Rząd się garnie. Do nauki
Wreszcie wiadomo, dlaczego prawie ustało budownictwo drogowe, a kolej nie potrafi wydać ogromnych środków przekazanych przez Unię. Rozczarują się ci, którzy myśleli, że to jakiś stary czy nowy układ sparaliżował tę część dobrej zmiany. Ale ci, którzy wierzą w potęgę wiedzy, muszą być zadowoleni. Bo jakże nie radować się osobistym sukcesem ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka? W 57. wiośnie życia został magistrem. A przecież dopiero dwa lata temu zrobił licencjat. Do tego czasu ten wybitny polityk zadowalał
Pan od absolwentów
Absolwenci uczelni nie mają w Polsce lekko. Wielu bezskutecznie szuka innej roboty niż kasa w Żabce. Wielu wyjechało za chlebem. A nie musieli. Bo i tu mogliby żyć lepiej. Jak choćby Grzegorz Piątkowski. Nie znacie? A szkoda. Bo to człowiek, który dzięki poparciu PiS jest rzecznikiem praw absolwenta. Naprawdę jest coś takiego. Zamiast więc narzekać, walcie absolwenci do niego. Dobrze jednak byłoby przed wizytą wiedzieć, kto zacz ten Piątkowski. Posłem z list PiS nie został, bo w okręgu tarnowskim poparło go tylko 1721
Guział uzdrowiciel
Wojna o kamienice to poważna sprawa. Choć są też momenty, gdy trudno się nie uśmiać. Za dyżurnego trefnisia w samorządzie warszawskim robi Piotr Guział. Ten od referendum. Sam wtedy się obsadził w roli prezydenta miasta. Ale chcieć nie znaczy być. Biega więc Guział po co głupszych mediach i bombarduje Hannę Gronkiewicz-Waltz epitetami. Może ktoś mu wreszcie powie, że w ustach najgorszego burmistrza w historii Ursynowa brzmi to wszystko jak żart? I że jest też życie poza samorządem. Nawet dla Guziała.
Łubudubu w IPN
A tak się przecież starali. Tańczyli, jak im zagrano. Wyprodukowali tyle bibuły. Tyle czarnej farby wylali w IPN na to, co było przed 1989 r. Dyrektywy PiS i PO wykonywali przed terminem. I co? Kicha. Rewolucja przecież dopiero się rozkręca. Nowa miotła, czyli Jarosław Szarek, zapowiada wielkie czystki. Nie po to PiS rzuciło na IPN wyłącznie swoich, by im się tam pętali jacyś obcy. A o tym, kto jest obcy, będzie decydował osobiście Szarek. Na dzień dobry poleciał dr Persak. Za poglądy na temat
Pieszczoty w rodzinie
Ciągle nam mówią, jak ważna jest rodzina i że dla polskiej rodziny trzeba zrobić wszystko. Mamy więc Rodzinę Radia Maryja, rodzinę klubów „Gazety Polskiej” i rodzinę braci Karnowskich. No i rodzinkę tygodnika „Do Rzeczy”, czyli familię Pawła Lisickiego. Tylu samców alfa, a posada prezesa TVP tylko jedna. Walczą więc samce i ich dwory medialne. Jeszcze nie na noże. Ale po gazetach latają słowa, które mają konkurenta zniszczyć, sponiewierać i ośmieszyć. Wet za wet. Dzieci resortowe to mały
Promocja pod płotem
Większość krajów uczestniczących w igrzyskach miała swoje domy. Casa Slovakia, Czech House, Casa Germania, Argentina, Rosija itd. U Rosjan główną atrakcją był żongler, który operował imitacjami flaszek z wódką. U Słowaków – kameralnie, kawiarnia i cygańska muzyka na żywo. Czesi na bogato. Studio telewizyjne i radiowe, wystawa o historii czeskiego sportu, sala kinowa, pilsner urquell. Niemcy, jak to oni – obficie, bo i schnitzel, i kartoffelsalat. Wyrobów z browarów też oczywiście nie brakowało. U Argentyńczyków assado i mięso
Leniwa Polonia
Opiekunem grupy polskich dziennikarzy na igrzyskach olimpijskich był pan Andrzej, Polak mieszkający w Rio już 30 lat. Wypytywano go więc, dlaczego tak mało przedstawicieli Polonii widać na trybunach. Odpowiedź potwierdziła przypuszczenia, a była prawdziwa aż do bólu: „Polonia w Rio jest nieliczna, stara i leniwa. Tych ludzi coś takiego jak igrzyska olimpijskie prawdopodobnie w ogóle nie interesuje”. Z historii wiemy, że liczni polscy emigranci kierowali się bardziej na południe Brazylii. Pobyt w takim molochu jak Rio
Szczecinianie! Przeżyjecie i to
Nad Szczecinem wisi chmura. Czarna i ponura. A może to tylko jakiś tuman? Nie bardzo wiadomo, co nad miastem wisi, ale wiadomo, skąd wylatuje. Widziano, że to coś wydostaje się z okien siedziby szczecińskiego IPN. Pierwsze badania potwierdziły, że jest to brudna mieszanka zwyczajnych bredni i tradycyjnych kłamstw. Nazwę ma taką jak zwykle w IPN. Polityka odkłamywania historii. Metoda stara jak świat. Z lubością praktykowana przez złodziei. Bo jak złodziej chce uciec po kradzieży, zwykle krzyczy: „Uwaga, złodziej” i „Łapać złodzieja”. Dyrektor






