Przebłyski
Brudziński może dać w papę
Jeśli gdzieś w restauracji zobaczycie rodzinę Joachima Bredzisz Brudzińskiego, bądźcie czujni jak zając na miedzy. Aparatczyk z PiS zapowiedział, że przechodzi od słowa bredzisz do czynów. I „może dać w papę”. A szczególnie nie lubi tych, którzy nie mają przyjemności w patrzeniu, jak im nad talerzem pani Brudzińska majta gołą piersią, karmiąc małego Ignasia. Nie lubicie takich widoków? Trudno. Milczcie. I udajcie Greka. Lepsze to chyba od oberwania w papę. Nawet jeśli będzie to ręka dobrej zmiany. I prawa ręka prezesa.
18-metrowe mieszkanko od PiS
Niedługo będzie 30 lat, jak politycy kombinują, co zrobić, żeby mieszkań przybywało jak za Gierka. Co wybory, to nowy pakiet obiecanek. Pakietów jest już spora sterta, a mieszkania… mają być. Ciągle ta sama melodia. Mądrale z PiS chcą przerwać ten krąg impotencji. Nie, żeby od razu budować. I to setki tysięcy mieszkań rocznie. Mają lepszy pomysł. Tak prosty, że aż genialny. Wystarczy, że zmienią przepisy ograniczające minimalne wielkości mieszkań. Tomasz Żuchowski, wiceminister infrastruktury i budownictwa w rządzie PiS,
Wolty pani Anders
Starsza pani, a ekwilibrystka. Można by nawet podziwiać wolty pani Anny Marii Anders, gdyby nie cmentarne okoliczności występów. Bez większego ryzyka można założyć, że gdyby nie jej ojciec, gen. Władysław Anders, nie miałaby żadnych szans, by zaistnieć publicznie. Być sekretarzem stanu, pełnomocnikiem premiera, przewodniczącą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Nie ta głowa i nie te umiejętności. Skoro więc wszystko zawdzięcza się sławnemu ojcu, to przyzwoicie byłoby pamiętać, co mówił. A gen. Anders uważał, że decyzja o wywołaniu powstania warszawskiego była zbrodnią,
Powstanie jako fajna przygoda
Na budynku rotundy PKO BP w centrum stolicy zawisł po raz kolejny billboard z roześmianymi młodymi powstańcami. Jakby za chwilę mieli ruszyć po wielką przygodę. Wiadomo, bank musi się wpisać w opowieść o powstaniu jako o radosnym zrywie ku wolności. A że to urąga pamięci o poległych powstańcach i dziesiątkach tysięcy zamordowanych cywilów, nieważne. Ważne, żeby obecna władza była zadowolona.
Bombka atomowa Macierewicza
Nawet w domu wariatów bywa wesoło. A co dopiero, jeśli zarządza nim ekipa z „dobrej zmiany”. Która na zmianę straszy i śmieszy. A jak już straszy, to na całego. Ledwo Amerykanie wycisnęli z nas kolejne miliardy za broń, którą wcisnęli amatorskiej zbieraninie Macierewicza, a już pojawił się nowy komiwojażer. Może nie taki nowy. I niemłody. Ale kuty na cztery nogi. Dr John Lenczowski, aktywny już za rządów Reagana, złożył na łamach „Gazety Polskiej” ofertę wyposażenia Polski w broń neutronową. Bo skoro Polska
Jankowskiego baju, baju
Na Klonowej spotykał się z Donaldem Tuskiem. A z Pawłem Grasiem pił koniak. Poświęcał się. Bo miał przecież misję „odkłamywania rzeczywistości”. Jego nazwisko niewiele czytelnikom powie, bo choć Grzegorz Jankowski był redaktorem naczelnym „Faktu”, to przecież nie on był mózgiem tego Springerowskiego tabloidu. Niemiecki blitzkrieg prasowy w ogóle nie potrzebował polskiej główki. Więc i wybór Jankowskiego też jakoś się tłumaczy. Jankowski miał dla Springera tę zaletę, że łykał wszystko, co mu powiedzieli. Do tego stopnia, że do dziś uważa się
Skromniutki pomniczek
Mówi się, że wdzięczny Saakaszwili postawił Lechowi Kaczyńskiemu w Tbilisi pomnik, że ho, ho. Ale coś nam się wydaje, że nawet jak na standardy gruzińskie jakiś taki mocno skromniutki ten pomnik, a jeszcze na przedmieściach. A może wybrzydzamy? Jak zwykle bez sensu.
Modlitwa za zwolnionych
Są pierwsze sygnały, że wiarę w „dobrą zmianę” tracą nawet najwierniejsi. Solidarność, której lider Piotr Duda na własnych plecach niósł PiS do władzy, przestaje wierzyć, że będzie więcej miejsc pracy. Bojowi za poprzednich rządów działacze związkowi nie szykują się do protestów. Słowo strajk, a nawet pogotowie strajkowe, wypadło z obiegu w związku Solidarność. A że coś coraz bardziej wkurzonym ludziom trzeba jednak zaproponować, sięgnięto po nowe, choć w gruncie rzeczy stare jak świat, metody. Przykład dali związkowcy
Majcherek – niedobra rada
Dobrodziej publikujący czasem w „Gazecie Wyborczej” pochylił się łaskawie nad, jak sam pisze, „zmarginalizowaną lewicą”. Janusz Majcherek, przestrzegając ten „lewicowy margines” przed flirtami z PiS, ciągle jest jeszcze na etapie wczesnej PO. I tęskni pewno za czasami, gdy Donald Tusk ogrywał liderków SLD jak małe dzieci. Po tych liderkach śladu już nie ma i nawet najmłodsi lewicowcy wiedzą, że lewicy jest do PO tak daleko jak do PiS. A w sprawach dotyczących problemów zwykłych ludzi jeszcze ze trzy razy
Strateg z Łazienkowskiej
Rozbawił nas Dariusz Mioduski, współwłaściciel Legii Warszawa. Ma duży talent komiczny, bo ogłosił w mediach, że czas przyjąć w piłce klubowej jakąś ogólną strategię. Do tak głębokich przemyśleń skłoniły go osobiste obserwacje poczynione na Euro. Nas co prawda Euro nie powaliło na kolana, ale wesprzemy wysiłki Dariusza Mioduskiego dwiema radami. Darmowymi, zaznaczmy od razu. Pierwsza jest taka. Przestańcie w Legii, choć na jakiś czas, sprzedawać każdego piłkarza, po którego zgłosi się jakiś kupiec. I szanujcie trenerów, bo kiedy taki Czerczesow






