Przebłyski
Pikuś z Żoliborza
Po tym jak Saska przeprosiła za Kempę, część Żoliborza przeprasza za radnego PiS. Mała część, bo i radny Marek Pękal to mały pikuś przy swoim wodzu Jarosławie. Pikuś, i to z gatunku tych, co atakują najsłabszych. Pękal obrał sobie za cel uczniów Liceum im. Witkacego na Żoliborzu. Radnemu bardzo, i to tak bardzo, jak tylko PiS potrafi, nie podoba się Sceniczny Otwarty Festiwal Artystyczny (SOFA) organizowany przez uczniów tej szkoły. Pękal protestuje przeciwko pseudoartystycznym (?) wydarzeniom. Argumenty ma myślowo powalające. Oburza
Palec Melaka
Z bolesną, ale jakże patriotyczną kontuzją trafił do Sejmu Andrzej Melak, nowy poseł PiS, bohater nocnej akcji przed urzędem miasta na placu Bankowym. Ten, który osobiście postawił głaz ku czci Lecha Kaczyńskiego. Od 4 rano 10 kwietnia Melak, ratując honor stolicy, taszczył głaz i uszkodził sobie palec. To ratowanie honoru Warszawy nie jest naszym wrednym wymysłem, ale wiernym cytatem z oświadczenia samego posła. Przyzwyczajony do nocnych akcji Melak będzie mógł teraz ulubioną przez PiS nocną
Bracia zamachowcy
Ogłoszenie pojawiło się i zniknęło. Cud jakiś czy co? Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, szerzej znane jako lefebryści (od nazwiska założyciela abp. Lefèbvre’a), zaprosiło wiernych na mszę w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia N.M. Panny w Warszawie w następującej intencji: „Requiem za ofiary mordu katyńskiego oraz zamachu smoleńskiego”. Bractwo skupia nie tylko kapłanów i zakonników, ale też świeckich członków w ramach Trzeciego Zakonu. Jego struktura i skład są tak tajne, że tylko z plotek wiadomo, że w Trzecim Zakonie są osoby ze świata polityki i mediów. Pewne tropy
Zaproszenie dla Karolczaka
Mamy dobrą wiadomość dla SLD, niemogącego znaleźć klucza do sejfu, w którym powinna być kasa ze sprzedaży historycznej siedziby partii przy ul. Rozbrat. Odnalazł się Kazimierz Karolczak, wieloletni skarbnik partii. Chyba go zresztą za bardzo nie szukano, bo to przecież partia rzuciła go na kolejną ciepłą posadkę do Katowic. Jako członek zarządu województwa śląskiego odpowiada za Stadion Śląski. A tam dopiero jest kasa. Państwo i samorząd wydały już ponad 600 mln zł, a końca nie widać. Z wywiadu, jakiego
Kto rządzi Inspekcją Transportu Drogowego?
Kierowco piracie, jeśli chcesz poszaleć, wal do Warszawy. Masz tu raj, bo rozbierane są i tak nieczynne fotoradary z 27 szczególnie niebezpiecznych miejsc. Po decyzji Sejmu, który przed wyborami chciał się podlizać wyborcom i zabrał straży miejskiej uprawnienia do kontroli prędkości drogowych bandytów, została do tego tylko policja. Można więc grzać przez skrzyżowania na czerwonym, ile tylko fabryka dała autku mocy. Statystyka ofiar poszła w górę. Ale Inspekcja Transportu Drogowego ma to w głębokim poważaniu. Nie weźmie od straży fotoradarów, bo nie ma kasy. Głupszego argumentu już nie było?
Poseł Czartoryski: „Z gwałtów rodzą się dobrzy Polacy”
Człowiek patrzy i nie może uwierzyć, że to, co widzi, to też gatunek homo sapiens. Na przykład taki poseł PiS Arkadiusz Czartoryski z Ostrołęki. Autor najobrzydliwszej wypowiedzi o aborcji. „Jaka jest różnica, czy dziecko jest poczęte z gwałtu, czy nie? Przecież z gwałtów rodzą się dobrzy Polacy. Jak choćby z masowych gwałtów Niemców w czasie II wojny światowej”. I pomyśleć, że tak mówi były nauczyciel religii i historii.
Aptekarze pod bronią
13 lat bycia ministrantem i praca w aptece są przepustką do kariery w rządzie PiS. Bartłomiej Misiewicz spełniał te podstawowe kryteria i został szefem gabinetu Antoniego Macierewicza oraz rzecznikiem prasowym MON. Wychodził sobie tę popłatną robotę, wiernie wspierając Macierewicza w kampaniach wyborczych i w zespole smoleńskim. Pomogła mu też praca w najbardziej kadrotwórczej aptece w Polsce. Z apteki Aronia, którą w Łomiankach prowadzi Anna Obolewska, do góry poszedł nie tylko Misiewicz. Radosław, osobisty małżonek pani Anny, został wiceprezesem zarządu Polskiej
Alfabet Ziemkiewicza
Zakochany w sobie bez pamięci, i to z wzajemnością. Rafał A. Ziemkiewicz. Od dziesiątków lat cudowne dziecko najbardziej ponurej prawicy. Relikt obskuranctwa. Można go też opisać słowami, którymi sam bez cienia wstydu obdarza konkurentów z mediów. Ziemkiewicz jako jedna z najbardziej prominentnych kreatur prawicy ostatniego 30-lecia jest przekonany, że może napisać i powiedzieć wszystko. Idąc tą drogą, wysunął się na czoło rankingu kompromitacji prawicowych dinozaurów. A przecież konkurentów ma wielu, i to takich, którym przemyśliwanie nie przychodzi z łatwością. Podobnie zresztą
„Srebrne Usta” Petru
Mówią i mówią. Usta są ich narzędziem pracy. Raz w roku politycy dostają za swoje gadanie nagrody. Ale tylko wtedy, gdy powiedzą coś szczególnie barwnego. Decyzja należy do słuchaczy radiowej Trójki, a plebiscyt „Srebrne Usta” wymyśliła 20 lat temu Beata Michniewicz. Jubileuszowa nagroda trafiła do Ryszarda Petru za wypowiedź podczas sejmowej debaty: „Mam prośbę do pani Pawłowicz o to, żeby się uspokoiła. Opanowała emocje. Niech pani weźmie przykład z pana prezesa Kaczyńskiego – nigdy nie krzyczy. Na sali
Bezcenna osoba Kempa
„Moja osoba” to, „moja osoba” tamto. Gdzie to słyszeliście? Bingo. To Beata Kempa we własnej osobie. Wielki skarb Ziobry i opozycji też. Bo co się „jej osoba” odezwie, to punkt dla opozycji. Nic tylko kupić lektykę i nosić „tę osobę”, by się nie przeziębiła i jak najdłużej knuła przeciw szefowej rządu. Za pomysł, by obok siebie ustawić dwie Beaty: Szydło i Kempę, opozycja powinna dożywotnio dokarmiać kota prezesa PiS najlepszymi smakołykami. Choć może jednak






