Przebłyski
Nagrody Kisiela im. M. Lisieckiego
A to by się Kisiel uśmiał. Takich jaj to nawet on nie mógł przewidzieć. Wydawca tygodnika „Wprost”, Michał Lisiecki, któremu niedawno służby przeszukały dom, nie chce oddać Nagród Kisiela. Od 1992 r. przyznawała je kapituła, do której dołączali kolejni laureaci. Ale tygodnik „Wprost” tak się zmienił, że rodzina patrona, czyli Jerzy i Jan Kisielewscy, oraz prawie cała kapituła nagrody postanowili, że nie chcą mieć nic wspólnego z „Wprost”. Wydawałoby się więc, że sprawa jest prosta. Dziękujemy i do widzenia. Ale gdzież tam. Lisiecki uznał, że to wydawca
Donos Liroya
„Czy Janusz Wojciechowski z PiS umie angielski?”. Pytanie posła Piotra Liroya-Marca zadane w programie TVN zrobiło furorę wśród gimnazjalistów. Zobaczyli i usłyszeli, że gramatyka nie jest potrzebna, by zostać wybrańcem narodu. Ćpanie też w tym nie przeszkadza! Podobnie jak nie przeszkadza zabieranie własnej córki, 12-letniego dziecka, na eliminacje do konkursu Eurowizji. W przerwie między tymi zajęciami Liroy doniósł do prokuratury na warszawski szpital im. Świętej Rodziny z Nazaretu za aborcję ciężko uszkodzonego płodu. Nieważne, że w tej sprawie zadecydowało pięcioosobowe
Władza tania i oszczędna
Nareszcie wiadomo, dlaczego na Ukrainę trafił tak liczny desant Amerykanów. Pragmatyczni Amerykanie chcą po prostu poznać tajemnicę taniej władzy. A na Ukrainie władza jest chyba najtańsza na świecie. Były minister rozwoju gospodarczego i handlu Aivaras Abromavičius zarabiał 5,5 tys. hrywien, czyli ok. 750 zł. Ciut więcej, bo równowartość 850 zł, dostaje Wołodymyr Hrojsman, przewodniczący Rady Najwyższej. Prawdziwym krezusem jest prezydent Poroszenko – płacą mu 1,6 tys. zł miesięcznie. Władza
Rozliczyć Batu-chana
Długo czekała Rada Najwyższa Ukrainy, by Mongolia zareagowała na podjętą w maju 2015 r. uchwałę „W sprawie ludobójstwa narodu ukraińskiego w XIII w. popełnionego przez Imperium Mongolskie”. Mongołowie nierychliwi, ale w końcu odpowiedzieli. Przewodniczący Wielkiego Churału Państwowego Zandaakhuu Enkhbold przypomniał, że w XIII w. świat nie słyszał o narodzie ukraińskim. Mimo to „Mongolia jest gotowa zapłacić odszkodowania za zniszczenie Kijowa przez Batu-chana, ale tylko poszkodowanym lub członkom rodzin. I czeka na listę”. My też czekamy, choć może cała ta historia to tylko jakiś
„Złota zmiana” dla adwokatów
Ciągle ktoś narzeka, że nie objęła go „dobra zmiana”. Niesłusznie labidzi. Zmiana nie objęła go, bo nie zasłużył. A przecież mógł się wykazać jeszcze za reżimu PO-PSL. Jak choćby adwokat Dominik Hunek z Wrocławia. Już w 2006 r. reprezentował w sądzie ówczesnego posła PiS Dawida Jackiewicza. W głośnej i tragicznej sprawie, gdy w wyniku szarpaniny z Jackiewiczem zginął pijany mężczyzna napastujący jego rodzinę. Hunek wykazał się wówczas adwokacką skutecznością. I teraz, gdy Jackiewicz został ministrem skarbu, rzucił Hunka na dwie
Defetysta czy wizjoner?
Chyba osłabnie chęć urzędników państwowych, by chodzić na spotkania ze studentami. Konrad Raczkowski poszedł na seminarium do Szkoły Głównej Handlowej jeszcze jako wiceminister finansów. I po wystąpieniu, w którym powiedział, że „kilka banków jest toksycznych i one upadną jeszcze w tym roku. To małe banki”, dołączył do licznego grona byłych wiceministrów. O co tu chodzi? Odwołany wiceminister z pewnością zna się na finansach publicznych. W Ministerstwie Finansów pracował już wcześniej. I to przez 10 lat. Sporo też pisze. Na koncie ma ok. 100 publikacji naukowych.
Manifa tak. Sekta nie
Lud nie dorósł? A może organizatorzy odfrunęli za wysoko? Takie pytanie zadała nam czytelniczka, która regularnie chodzi na warszawskie Manify. No cóż. Przykro pisać, ale ten kryzys widać gołym okiem. Wygląda na to, że tegoroczni organizatorzy Manify pomaszerowali w stronę sekty. Szkoda, bo jeszcze parę lat temu aktywnych przy Manifach było wiele, jak to się nie za ładnie mówi, podmiotów. W tym roku nie było wyborów, więc kandydatki na prezydenta RP, senatorki, posłanki itp. w większości nie dopisały. Co przecież i tak nikogo
Jagiełło walczy, ale czy bank wytrzyma?
Aż strach pomyśleć, ile jeszcze może kosztować obrona posady prezesa PKO BP. Oj, dużo! Bardzo dużo. Zwłaszcza że bank jest państwowy, czyli zarządzany przez kolegów mających kolegów. W rządzie. A prezes Zbigniew Jagiełło jest mocno zdesperowany. I nie chodzi tu o jakąś depresję, ale o desperację, by mimo wszystko wytrwać na posadzie. Dla dobra kraju i narodu. Taka postawa może się podobać. Zwłaszcza tym, którym prezes Jagiełło nie skąpi grosza na swoją obronę. A broni się chłop przez atak.
Duda za Tajnera
Mamy kandydata na nowego prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Obecny, czyli Apoloniusz Tajner, ukrył się zawstydzony klęskami skoczków, może więc przydałby się ktoś nowy. Najlepiej z Małopolski, bo prawie całe polskie narciarstwo jest związane z tym regionem. Jeżdżący na nartach. I mający dużo wolnego czasu. Wypisz wymaluj obecny prezydent. Andrzej Duda szuka przecież dla siebie odpowiedniego miejsca. W polityce mu nie idzie. A że polecenia szefa wykonuje błyskawicznie, ma duże rezerwy czasowe. Tak duże, że tej zimy
Szafa Celeja
Będzie „szafa Celeja”. Nie wiecie? Nikt nie wie, ale przecież Piotr Celej z portalu naTemat.pl musi ją mieć. A jeśli nie szafę, to biurko albo choć pudło po komputerze. A jak coś ma, to pewnie coś w tym trzyma. Może czas to sprawdzić? Choć nie wiadomo, kogo lub czego „pogrobowcem” jest Celej, jakieś ślady na pewno są. I zobaczymy, dokąd nas zaprowadzą. Podobno jacyś dziennikarze coś jednak słyszeli o Celeju. Prokurator może tu mieć co robić. I tak dalej i dalej. W tym duchu






