Przebłyski

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Człowiek Ziobry straszy konie

Tam, gdzie są jakieś konfitury czy tłusta posadka do zagarnięcia, prowadzą zawsze ślady ludzi Zbigniewa Ziobry. Choć jego partia, Solidarna Polska, jest – już czy na razie – tworem szczątkowym, to apetyt ma tak wielki jak co najmniej pół PiS. Z prostej analizy powyborczych łupów kadrowych wynika, że ludzie Ziobry wpychają się wszędzie. I najczęściej tak kompletnie bez sensu, że kompromitują PiS. Bo przecież wszystkie ruchy kadrowe i tak idą na konto Kaczyńskiego. Nawet takie jak kuriozalna decyzja o powołaniu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Maciej Wandzel i kwadratowa piłka

Poszło o statut PZPN. Ale to tylko pretekst. Bo czy można poważnie traktować taki twór jak Ekstraklasa SA? Dziecko urodzone dopiero w 2005 r., ale już solidnie wypasione. Na czele Maciej Wandzel, w 20% właściciel Legii Warszawa. Pensyjki zarządu spółki Ekstraklasa takie, że pół rządu musiałoby się złożyć na jednego prezesa. Kompetencje? No cóż, żaden z prezesów nie miał wcześniej nic wspólnego z piłką nożną. Osiągnięcia? Brak. Nawet nie mogą znaleźć sponsora tytularnego dla Ekstraklasy. Tylko w intrygach są lepsi.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Poseł Pięta i sto włamów

Jeśli komuś w latach 80. okradziono samochód, sam sobie jest winien. W PRL nie było to bowiem złodziejstwo, lecz akt patriotyzmu. A wiemy to z nieocenionego IPN. Właśnie wyciekła stamtąd teczka posła Stanisława Pięty z PiS. I co się okazuje? Że Pięta był w PRL wielkim kozakiem. Już jako uczeń Zespołu Szkół Energetycznych w Bielsku-Białej taśmowo okradał samochody. Ofiarami złodziejaszka patrioty padło stu pechowych kierowców. Zabawne, choć pewnie nie dla okradzionych, jest tłumaczenie Pięty:

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Mucha lepsza od Bańki

Nie tak dawno sportowi dziennikarze śledczy, bo ta paranoiczna specjalizacja rozpełzła się po mediach jak karaluchy, przyłapali ówczesną minister sportu Joannę Muchę na tym, że nie znała rozgrywek hokeja na lodzie i myślała, że jest tam trzecia liga. Żartom i kpinom nie było końca. Wiadomo przecież, że baba nie powinna się pchać do sportu. Nie to, co obecny minister, mianowany przez PiS Witold Bańka. Chłop niezwykle grzeczny. Tak uprzejmy, że pogratulował hokeistom wygranej z Węgrami. Napisał na Twitterze: „Brawo Hokeiści! Polacy w grze o #RIO2016”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Jagiełło u Rydzyka

Na bogato broni się przed odwołaniem pan Jagiełło Zbigniew. Wieloletni prezes PKO Banku Polskiego. Sypnął reklamami do gazet. I to jakimi! Całe płachty z patriotyczną biało-czerwoną wstążeczką. I spisem rozlicznych sukcesów banku. Czytaliśmy to już wiele razy, bo prasie popierającej PO pan Jagiełło Zbigniew ogłoszeń nigdy nie skąpił. Znamy więc te wszystkie: wspieramy, zapewniamy, wspomagamy, umożliwiamy… Oglądaliśmy reklamy PKO BP setki razy. Zawsze w tych samych miejscach. U nas nigdy. Bo wiadomo, że czytelnicy PRZEGLĄDU kasę trzymają w bieliźniarkach,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Gdyby głupota mogła fruwać

Ciekawe, jakie to uczucie? Budzi się człowiek rano i czuje, że ma moc nosorożca. Siłę tak wielką, że może wszystko, że wystarczy wysunąć łeb, pardon, głowę, i hurra! Do przodu! Jak radny Maciej Wyrzykowski z warszawskiej Woli. Nie ma takiego muru, który by się oparł szarży nosorożca. A co dopiero jakaś tablica. Na przykład tablica przy ul. Obozowej w Warszawie upamiętniająca żołnierzy 2. Kompanii Młodzieżowego Batalionu Armii Ludowej im. Czwartaków poległych w walce z hitlerowskim okupantem. Tych, których za bohaterstwo w powstaniu warszawskim dowódca AK

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Jeśli zginiesz, pomożesz rodzinie

Wpadła nam w ręce propozycja z rodzaju tych nie do odrzucenia. Została złożona przez jedną z najbardziej znanych firm ubezpieczeniowych. Oto najsmakowitszy fragment: „Szanowny Panie, świetna wiadomość! Mamy przyjemność zapewnić Panu x zł sumy ubezpieczenia od śmierci w nieszczęśliwym wypadku na całe 12 miesięcy… Co roku tysiące osób ginie w wypadkach… Proszę sobie wyobrazić, jak dodatkowe świadczenie mogłoby pomóc Pana rodzinie, gdyby stracił Pan życie w wypadku”. Wydawało się, że nawet purnonsens ma swoje granice, a jednak…

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Kisiel jako „znak towarowy”

Kto ma prawo do spuścizny po Stefanie Kisielewskim? Rodzina czy spółka wydawnicza? Czy można wręczać Nagrody Kisiela wbrew jego rodzinie i większości członków kapituły wyróżnienia? Zdaniem Michała Lisieckiego, wydawcy tygodnika „Wprost”, można. Bo przecież to „Wprost” jest właścicielem „znaku towarowego” Stefan Kisielewski. To oświadczenie trzeba przeczytać kilka razy, a i tak człowiek nie uwierzy, że to, co mówi Lisiecki, nie wzięło się z kabaretu. Kisiel jako „znak towarowy” ma swojego właściciela i jest już, jak mówią Ślązacy, po ptokach. Tak będzie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Masochiści i Wujek Dobra rada

W roli masochistów dobrowolnie obsadzają się kolejni liderzy SLD. Od lat biją czołem przed „Gazetą Wyborczą” i „Krytyką Polityczną”. Pokłonom i umizgom nie ma końca. Jakoś im nie przeszkadza, że co rusz są poniewierani na łamach „GW” i w licznych tyradach niezmordowanie krążącego po mediach Sławomira Sierakowskiego. O Czarzastym nigdy nie było u nich jednego dobrego słowa. A co zrobił W.C. po wyborze? Zapowiedział, że będzie z nimi budował lewicę. Masochista? Początek kłopotów ze słuchem? Nie słyszy, że go nie chcą? A podlizucha to już nikt nie szanuje. Sierakowski wrócił ze staży w USA

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

„Mąż stanu” z Włocławka

W 36. wiośnie życia pan Krzysztof Kukucki pokazał się światu. Prezentacja miała formę wczesnogimnazjalną. Panu Kukuckiemu, wybitnemu, acz lokalnemu działaczowi SLD, puściły nerwy. W ostatnich minutach rządów Leszka Millera, gdy ustępujący przewodniczący kończył pożegnanie z SLD, Kukucki zaczął krzyczeć: won, won, won! I nie był to znany szlagier chiński, lecz forma pożegnania Kukuckiego z szefem. Odwaga wezbrała w Kukuckim, gdy już w 100% był pewien, że Miller odchodzi. Piszemy, że Kukucki jest wybitnym działaczem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.