Przebłyski
Równiacha Rychu
Ciekawą praktykę zauważono w poznańskim magistracie – kiedy urzędnik wysokiego szczebla nawala, prezydent zwalnia go, jednocześnie organizując mu miękkie lądowanie na innym stanowisku. Janusz Rajewski, który naraził miasto na 4,5 mln zł strat przy budowie stadionu, pożegnał się z posadą w Poznańskim Ośrodku Sportu i Rekreacji, ale został wiceszefem Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej. Andrzej Tomczak, który w budżecie referatu edukacji zrobił dziurę na 80 mln zł, na pocieszenie został dyrektorem gimnazjum. Grobelny to musi
Księżna w pierwszym pokoleniu
Kabarety nie mają u nas przyszłości. Nie dadzą rady dogonić próżności celebrytów. Po wojnie mieliśmy wysyp inteligentów w pierwszym pokoleniu, a po rewolucji solidarnościowej mamy wysyp arystokratów. Też w pierwszym pokoleniu. Na zawołanie sypią złotymi myślami. Jak Dominika Kulczyk, córka Jana, po mężu Lubomirska. W wywiadzie dla „Twojego Stylu” pod niebanalnym tytułem „Cała ja” uspokoiła czytelników, że z mężem nie mówią do siebie Wasza Książęca Wysokość. I choć dygają przed nią u Karola, w pałacu Buckingham, to pani Kulczyk, pardon, księżna,
Proste pytania
Lech Wałęsa odwiedził fabrykę Chryslera w Detroit. Zarzucił biznesmenom, że to oni są odpowiedzialni za wzrost bezrobocia, wezwał do reformy kapitalizmu, po czym spytał związkowców, czy Sergio Marchionne, prezes Chryslera i Fiata, jest dobrym szefem, bo jeśli nie, to on się za niego weźmie. Działo się to w obecności prezesa, więc odpowiedziano, że oczywiście dobrym. Przydałoby się, żeby były prezydent odwiedził niektóre polskie zakłady, stawiając podobne pytania. Niekoniecznie w obecności prezesów.
Będzie lepiej. Statystycznie
Mówi się, że prokuratorzy i policjanci to dwie grupy zawodowe, które mają znikome poczucie humoru. Prokurator generalny Andrzej Seremet postanowił więc wprowadzić trochę wesołości do ich pracy i zgłosił projekt podniesienia z 250 do 1000 zł granicy, od której kradzież byłaby przestępstwem. Bo drobniejsza strata to tylko wykroczenie. Lekceważone przez policję. Jeden prosty pomysł, a jak sprytnie połączył policjantów z prokuratorami. I złodziejami. Lepsze statystyki wykrywalności przestępstw to wyższe premie. A kasa, jak wiadomo, to kasa. Własna kieszeń staje się
Tacy jesteśmy
„Ten bezideowy cham”. „Ten poziom nieprawdopodobnego grubiaństwa to pańska zasługa”. „Zadzwoń do Lecha, porozmawiaj z nim o wieku emerytalnym Polaków”. „Człowiek, który był gotów wysłać własnego brata na śmierć, zdolny jest do każdej podłości”. Takie oto uwagi padały podczas piątkowej debaty poselskiej. Możemy się zżymać na naszych parlamentarzystów, słusznie podkreślać, że nie zasługują nawet na cień szacunku, załamywać ręce nad ich poziomem kultury. Ale to my ich wybraliśmy. Więcej, oni stanowią przecież część naszego społeczeństwa,
Słabostrzelny Kosecki za króla
Jest pewien poseł PO. Znany kiedyś piłkarz. Dziś mocno rozrywkowy smakosz jadła i napitków. Roman Kosecki, bo o nim mowa, z polityką mało komu się kojarzy, bo w Sejmie jest równie aktywny, jak kiedyś w reprezentacji był bramkostrzelny. Poseł z niego marny, za to ambitny. Właśnie ogłosił, że „jest w stu procentach gotowy, by startować na prezesa PZPN”. Decyzję ogłosi latem, ale kampanię już zaczął. Od martyrologii, jakiej doświadczył jako piłkarz reprezentacji: „Gdy ja grałem, trzeba było trenować
Zemsta Lisa na Czarzastym
Wydawać by się mogło, że wyposażony w podwójną wątrobę mazowiecki baron SLD Włodzimierz Czarzasty łatwo schrupie wicemarszałkinię Wandę Nowicką od Palikota, i to na oczach telewidzów oglądających program „Tomasz Lis na żywo”. Pewność siebie wykuwana na zebraniach aktywu miała być jego atutem. Nie była. Marszałkini rozjechała Czarzastego. A Lis? Zobaczyć jego minę, gdy Nowicka punktowała rozmówcę – bezcenne. Prowadzący program patrzył na ten pojedynek z coraz bardziej rozanieloną miną. A po programie w studiu rozległ się huk.
Uczcie się historii
Red. Wojciech Staszewski w powieści, której fragment opublikowała jego macierzysta „Gazeta Wyborcza”, wspomina mjr. Sucharskiego, który według niego popełnił samobójstwo, gdy miał poddać Westerplatte. „Dziś dzieciaki o majorze powiedziałyby raczej, że skoro sobie strzelił w głowę, to miał słabą psyche”, pisze red. Staszewski. Jak wiadomo, Sucharski poszedł do niewoli i zmarł po wojnie śmiercią naturalną w Neapolu. Chyba rację mają ci, którzy protestują w obronie szkolnych lekcji historii…
Trudne nazwy
Na warszawskiej Ochocie trwają przymiarki do nazwania zieleńca imieniem maharadży Jama Saheba Digvijaysinhji. Maharadża był miłośnikiem Polski. Jego ulubioną lekturą byli „Chłopi”. W Indiach wybudował osiedle dla polskich uchodźców ewakuowanych z terenów Związku Radzieckiego razem z armią Andersa i dbał o nich aż do ewakuacji w 1946 r. Urząd dzielnicy obawia się jednak trudnej wymowy (Dżam Saheb Digwidżai Sindździ), więc proponuje nazwę Dobrego Maharadży i tablicę wyjaśniającą. A co z mokotowską ul. Jawaharlala Nehru (wym. Dżewaherlala Nehru)?
Udana kampania
Rząd, w ramach troski o dialog społeczny, uruchomił stronę poświęconą emeryturom (www.emerytura.gov.pl). Jest na niej m.in. anons, że każdy może sam obliczyć swoją przyszłą emeryturę. 20 kwietnia już od dwóch tygodni widniała w tym miejscu informacja: „Szczegółowy kalkulator już za kilka dni”. Na stronie emerytalnej są też przykłady 11 pytań rzekomo najczęściej zadawanych przez obywateli oraz odpowiedzi na nie. Oczywiście nie było wśród nich kwestii, która najbardziej interesuje każdego, czyli: o ile zmniejszy się moja docelowa






