Przebłyski
Dolina marzeń
Nowo powstałe zrzeszenie producentów tzw. zdrowej żywności o nieco bajkowej nazwie Dolina Ekologicznej Żywności wydało folder, w którym zapewnia, że wszystkie produkty pochodzące z tej organizacji będą certyfikowane, są wyhodowane wyłącznie z użyciem naturalnych komponentów i nie zawierają żadnych sztucznych substancji. Produkcja ich odbywa się na terenie Polski Wschodniej. Ktoś podejrzliwy zapytał jednak prezesa klastra Dolina Ekologicznej Żywności, jaki to region Polski Wschodniej, skoro na okładce folderu widać spore góry. I okazało się, że owa
W Gdańsku tak i siak
Kiedyś arcybiskup Moguncji miał więcej ziemi niż niejedno niemieckie księstwo. Dzisiaj Kościół ma mniej, co nie znaczy, że nie stara się maksymalizować zysków. Tym razem smykałką do interesów popisał się proboszcz parafii pw. św. Teresy Benedykty od Krzyża w Gdańsku. Miasto udzieliło 98-procentowej bonifikaty na ziemię, na której miał stanąć kościół. Zamiast świątyni na parceli rozłożyły się jednak delikatesy. Gdańsk żąda zwrotu pół miliona złotych. Tylko za ziemię pod sklepem. A parkingi ma ksiądz za darmo. To się chyba nazywa Panu
Nowy Świat, ale tylko w pll lott
Jest piękny. Full wypas. Kreda. Niemiecki wydawca Gruner+Jahr Polska. Martyna Wojciechowska jako redaktor naczelna. I prezes LOT-u Marian Piróg reklamujący to cacko, czyli „Kaleidoscope” w dwóch językach. Bogato, ale czy za pieniądze LOT-u może być biednie? Niestety, świat celebrytów żyje w takim pędzie, że nie wyrabia z robotą. A szkoda, bo może mapa międzynarodowych połączeń LOT-u nie wyglądałaby tak zabawnie jak w majowym „Kaleidoscope”. Barcelona we Włoszech, Madryt we Francji, Londyn w Niemczech, a Sofia w odmętach Morza Czarnego. I jak
Żoliborz Reszczyńskiego
Wojciech Reszczyński w „Naszym Dzienniku” daje odpór Władysławowi Bartoszewskiemu, który powiedział, że w czasie wojny bardziej bał się sąsiadów Polaków niż Niemców. Reszczyński, opierając się na liście pani Marii Konopki-Klein mieszkającej przy placu Inwalidów, wylicza, że sąsiadami Bartoszewskiego byli generałowie Kukiel, Grot-Rowecki, Bortnowski, Sosabowski czy płk Artur Oppman (słynny Or-Ot). Tyle że Bartoszewski mieszkał przy ul. Mickiewicza 37, drobne półtora kilometra od placu Inwalidów w stronę Marymontu. To już nie był ani Żoliborz
Bundestag bez prezerwatyw
Deputowani, którzy po przerwie wielkanocnej wrócili do niemieckiego parlamentu, osłupieli ze zdumienia, gdy spostrzegli, że w automacie z papierosami mogą kupić także prezerwatywy. Niestety, długo się nimi nie nacieszyli, ponieważ interweniował przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert z CDU. Dyrektorzy firmy, do której należy automat, daremnie zapewniali, że nie chcą prowokować, tylko zarobić, są bowiem pewni, że klientów nie zabraknie. Lammert okazał się nieugięty i prezerwatywy trzeba było usunąć. Powaga Wysokiej Izby została ocalona, czy jednak politycy nie powinni promować bezpiecznego seksu? Ale także
Ludzka rzecz
Geografia od lat jest najchętniej wybieranym przez maturzystów przedmiotem. W tym roku 87 tys. abiturientów zdecydowało się wkuwać, jaka orogeneza uformowała Tatry i kto produkuje najwięcej kobaltu. Przy tak skomplikowanej logistycznie imprezie nie obeszło się oczywiście bez błędów – dwa wykresy, które mieli porównać uczniowie, były identyczne. I tak co roku. Proponujemy więc następujący temat wypracowania maturalnego: „Errare humanum est – zinterpretuj słowa św. Augustyna w kontekście błędów w arkuszach maturalnych”.
Ujazdowski budzi się, bo są wybory
Trzeba cierpliwości, by trafić w mediach na Kazimierza Michała Ujazdowskiego. Po powrocie do PiS, w szacie pokutnej i na kolanach, jakby zapadł się pod ziemię. Nigdy nie był za aktywny i nie bez powodu jest niekwestionowanym liderem w kategorii najgorszy minister kultury po 1918 r. Zbliżają się jednak wybory i dla Ujazdowskiego, który dobrze sobie żyje z polityki, naszedł czas mizdrzenia się do wyborców. Na początek trafił do ojca Tadeusza. I w efekcie mamy na łamach „Naszego Dziennika” lament nad Muzeum Historii Polski. I lament nad min. Zdrojewskim, który nie sypie
W interesie ludu pracującego
Organizacji Pracodawcy RP nie podoba się rządowy projekt podniesienia płacy minimalnej z obecnych 1386 zł miesięcznie do 1,5 tys. zł w 2012 r. Pracodawcy RP ubolewają, że tak drastyczna podwyżka „zmniejszy skłonność pracodawców do zatrudniania nowych pracowników” i w istocie obróci się przeciwko zatrudnionym, ponieważ, jak przewidują Pracodawcy RP, przedsiębiorcy zaczną tych pracowników zastępować maszynami, więc trafią oni na bruk. Wypada jeszcze dodać, że tak potężnie zwiększony w przyszłym roku dopływ kasy po prostu zdemoralizuje słabiej zarabiających i w głowach
Zmartwienia europosłów
Posłowie do Parlamentu Europejskiego łatwego życia nie mają. Nie dość, że muszą często latać do Brukseli, to jeszcze zdarza się, że w samolocie nie ma zasłonki oddzielającej klasę biznes od ekonomicznej. Taki despekt spotkał ostatnio posłów Adama Bielana (PiS, PJN, ?) i Pawła Kowala (PiS, PJN), którzy nie kryli niezadowolenia z faktu, że plebs widzi, jak nasi przedstawiciele dostają posiłek z „menu przygotowanego w oparciu o receptury jednego z najlepszych polskich szefów kuchni, Roberta Sowy, i starannie wyselekcjonowane alkohole”, podczas gdy zwykli
Krasnoludki w łódzkiej policji
Edward Mazurkow, dziennikarz łódzkiego „Expressu Ilustrowanego”, od lat zajmujący się tematyką kryminalną, w 2009 r. opublikował artykuł o pewnym młodszym aspirancie, który spowodował po pijaku wypadek, i inspektorze wysłanym na emeryturę w atmosferze zarzutów o naruszenie nietykalności osobistej i znieważanie podwładnych. Po tych publikacjach na portalu Nasze Miasto Łódź pojawiły się o dziennikarzu opinie, że jest manipulatorem, konfidentem, że – pardon – chla. Kiedy Mazurkow zaczął dochodzić, skąd się wzięły te szkalujące wpisy, okazało się, że wysłano je z komputera






