Reportaż
Zajezdnia mistrza
Mariusz Pudzianowski byłby zdziwiony, gdyby przegrał w podnoszeniu ciężarów ze ślusarzem z wrocławskiej zajezdni tramwajowej Hala przy zajezdni tramwajowej Wrocław-Borek przypomina duży, zadaszony dworzec kolejowy. Zamiast pociągów stoi kilkanaście tramwajów. Mimo że między nimi kręci się kilku pracowników, w hali jest cicho. Co jakiś czas pojawia się tu nowy pojazd wymagający naprawy. Pracownicy zajezdni wymieniają silniki i sprzęgi łączące wagony, montują na dachach nowe pantografy, przyklejają reklamy. Najcięższą pracą jest
Niewygodna lokatorka
Jolanta Brzeska przez cztery lata była nękana przez nowego właściciela domu. Aż znaleziono ją spaloną w Lesie Kabackim Wysoki i niezawisły sąd, zobowiązany do wnikliwego zbadania każdej sprawy, potrzebował ośmiu posiedzeń i ponad dwóch lat, by stwierdzić, że Jolancie Brzeskiej należy się wprawdzie zwrot 1,2 tys. zł z 1445 i 11 gr., jakie nadpłaciła w formie zaliczek na poczet opłat za zużyte media w 2006 r., ale figę zobaczy. W majestacie prawa sąd zmusił ją dodatkowo do zwrotu kosztów instancji odwoławczej
Pokażcie Polakom, jak tu żyjemy
Na ukraińskiej wsi przy granicy z Polską od dziesięcioleci nic się nie zmienia. Auta grzęzną na błotnistych drogach, a w polu koń jest przydatniejszy niż traktor Krzysztof Potaczała. Korespondencja z zachodniej Ukrainy Z pierwszym pianiem koguta mężczyźni i kobiety pędzą krowy na górskie pastwiska. Leje jak z cebra. Z dorosłymi idą dzieci, pomagają targać prowiant na cały dzień: chleb, salceson, słoninę, ciasto. I najważniejsze – bimber. Bez wódki własnej roboty żadne pasienie. Wypić mus – za pomyślność
Jak bezdomne psy
Wywieziono nas miesiąc temu. O 8 rano przyszedł dzielnicowy, zapukał i oznajmił, że o 11 podstawią autobusy i musimy się natychmiast wyprowadzić. Domy w Bytomiu-Karbiu musi opuścić 600 osób Rozsypujące się budynki z zamurowanymi oknami i drzwiami wejściowymi. Po bokach podparte drewnianymi stemplami. Trzy rzędy domów, dwa upiornie opustoszałe, w których robotnicy zamurowują ostatnie okna. Jeden blok jest jeszcze zamieszkany przez zrozpaczonych i niepewnych jutra ludzi. Właśnie przechodzi inspektor nadzoru budowlanego. Informuje pytających,
Sztuka z muru
W artystycznych instalacjach Ludwik Wasecki rozprawia się z murem berlińskim Złoty trabant przebija się przez mur. Siła musi być ogromna, bo w grubej betonowej ścianie powstaje ogromna wyrwa. Gruz sypie się na maskę. Udaje się, przód samochodu jest już po drugiej stronie. I tak zastyga, w pokrytym kolorowym graffiti berlińskim murze. Niemożliwe? Mur jest jak najbardziej prawdziwy. Trabant to też stuprocentowy produkt NRD. A reszta to artystyczna wizja polskiego berlińczyka. „Złota przyszłość”, tak swoją
Pan na murze
Ponad 20 lat po upadku muru berlińskiego niełatwo znaleźć jego ślady. Volker Pawlowski zrobił na nim interes życia Korespondencja z Berlina Do wyboru mamy miniaturowy mur na magnesie albo w butelce, z minitrabantem albo wtopiony w pleksi z mapą podzielonego Berlina. Na każdy gust i na każdą kieszeń. Ale najlepiej sprzedają się pocztówki. Na środku kartki przedstawiającej Bramę Brandenburską, mur czy wieżą telewizyjną zamocowany jest plastikowy, przezroczysty pojemniczek, a w nim okruch kolorowego betonu. Oryginalny berliński mur. Tylko 2,5 euro
Drużyna Prezesa
Zazwyczaj ich nie widać, bo przecież Woodstock to Jurek Owsiak. Ale oni są. I bez nich nie byłoby festiwalu To oczywiste, że imprezy dla 700 tys. osób – a tyle zdaniem organizatorów było na tegorocznym Przystanku Woodstock – nie przygotuje i nie poprowadzi jedna osoba. Tak, Jurek ma decydujący głos – to potwierdzają wszyscy. Nie jest jednak zamknięty na pomysły innych. – Sugerujemy mu zespoły lub sam przynosi muzę, która go kręci. On jest szefem artystycznym, więc to on decyduje, kto i kiedy wystąpi. Scena Przystanku
Po kąpielówkach ich poznacie
Slipki czy spodenki – to nie tylko kwestia mody, ale i przepisów Wydawać by się mogło, że plażowa moda nie ma za wiele do zaprezentowania. Tym bardziej męska – w końcu panom wystarczy zakryć dolną część ciała i już są w pełni ubrani. A jednak. Okazuje się, że wybór między obcisłymi bokserkami a luźnymi szortami rozgrzewa i tak gorącą atmosferę plaży. A także – wskazuje na różnice kulturowe między Europą a USA. Kiedy w latach 90. wyobraźnię rozpalali ratownicy ze „Słonecznego patrolu”, wszyscy znali ich charakterystyczny
Oskarżyciel oskarżony
Naiwny czy skorumpowany? – na to pytanie musi odpowiedzieć warszawski sąd, mając na ławie oskarżonych znanego prokuratora Mieszkanie stołecznego prokuratora Krzysztofa W. wygląda nobliwie – na ścianach pełno XIX-wiecznych obrazów polskich malarzy, na komodzie zabytkowe lichtarze, kandelabry. Znany w stolicy oskarżyciel (m.in. domagał się najwyższej kary dla matki utopionego w Wiśle Michałka; kobieta ostatecznie została przez sąd uniewinniona) mówi o sobie, że jest koneserem sztuki. 20 marca 2007 r. Krzysztof W. przyjmuje w swoim
Życie pod folią
Od kilku dekad Kalkuta kojarzy się z nędzą. Skutecznie pracowała na taką opinię. Mimo fatalnego wizerunku jest to miejsce o niespotykanej nigdzie energii i dynamice ulicznego życia. Barwnym folklorem potrafi poruszyć każdego. Na ulicy ludzie śpią, gotują, bawią się, piorą, kochają się, rodzą i umierają. Nie można obok tego przejść obojętnie. Kalkutę albo od razu się pokocha, albo szybko się ją znienawidzi. Zafascynowany miastem odbywałem codziennie długie wędrówki. Oczy niczym kamera lustrowały okolicę.






