Reportaż
Walka z wiatrakami
Orle to jedna z niewielu wsi, które po upadku pegeeru poradziły sobie same. Teraz wokół niej ma stanąć kordon 17 wiatrowych wież. Czy my z pegeeru jesteśmy ludźmi gorszej kategorii? Czy z nami nikt już nie musi się liczyć ani rozmawiać? Najpierw zlikwidowano nam zakład pracy, który dobrze funkcjonował, nie otrzymaliśmy żadnej rekompensaty, mieszkania w bloku musieliśmy wykupić. Na otarcie łez dostaliśmy tylko te pięcioarowe działki i niebo nad nimi. Teraz chce się nam zabrać jeszcze ten kawałek
Przekąski Zakąski, czyli Polska w soczewce
Naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego, w bistrze Przekąski Zakąski na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Ossolińskich bawi się cała Polska. Podzieleni jednoczą się nad setą i galaretą, homoseksualiści i heterycy wylewnie całują w usta, pisiory i peowcy karnie stoją w kolejce do toalety. Tu rządzi pan Roman, czyli kultowy barman, którego słuchają politycy, celebryci, ale przede wszystkim załoga baru. To on decyduje, czy i komu warto polać, a kogo lepiej wylać. Reguły są proste: jak będzie szum, to mordki zostaną suche. I szafa gra. Dwa
Johann z gór
Węglarz, zbieracz runa, kowboj, drwal. I rzeźbiarz. Takich jak on, z ułańską fantazją, już prawie w Bieszczadach nie ma Podobno jest ostatnim z romantycznych bieszczadników, którzy pokochali te góry, nie oczekując nic w zamian. Inni ulepieni z tej samej gliny, jak Zdzichu Rados czy Jędrek Połonina, dawno w chmurach, a on wciąż na ziemi, już prawie 71 lat. Niby nie tak dużo, ale jak się weźmie pod uwagę, w jakich warunkach przychodziło żyć, co się jadło oraz ile piło, to w sumie niezły wynik. –
Dowiesz się, za kogo siedzisz
O zabójcy mówiono „Adam z Warszawy”. A że był to Adam Ch., a nie Adam D., policji, prokuraturze i sądom jakoś umknęło Od prawie dziesięciu lat święta Bożego Narodzenia oznaczają dla niej wyjazd – często na drugi koniec Polski – do kolejnego zakładu karnego, gdzie jej mąż, Adam, odsiaduje 25-letni wyrok. – Od początku wiedziałam, że jest niewinny, teraz wreszcie mam dowody. Zrobię wszystko, mogę nawet sprzedać mieszkanie na koszty, ale doprowadzę do ponownego procesu –
Przez czerwony kontynent
Na drodze co 20 km można zobaczyć rozjechanego kangura, ofiarę pędzących road trains Marcin Gienieczko Korespondencja z Australii Pompuję koła roweru. Zamierzam nim przejechać ponad 4 tys. km przez północną, zachodnią, centralną i południową Australię. Pot zlewa ciało. Najgorsza w Darwin jest wilgotność. Panuje tu klimat tropikalny. Mimo że jest już połowa maja i powinna nastać pora sucha, wciąż dwa razy dziennie leje. W powietrzu wiszą ciągle gorące mgły. Jest
Mont Blanc – góra życia
Dwóch młodych ludzi, którym udało się wygrać walkę z rakiem, stanęło na szczycie Mont Blanc, by dać innym wiarę i nadzieję, że można wrócić do życia pełnego pasji i marzeń U Lance’a Armstronga, szosowego mistrza świata w kolarstwie, w 1997 r. zdiagnozowano raka jądra. Amerykański zawodnik nie poddał się i po kilku operacjach wrócił do zawodowego uprawiania sportu. Dopiero w tym roku, po 13 latach od wielkiego powrotu, zapowiedział zakończenie kariery. W międzyczasie zdobył brązowy medal na igrzyskach olimpijskich w Sydney i siedmiokrotnie
Wioska dzieci i kobiet
W Polsce są cztery takie osiedla złożone z kilkunastu ładnych domków. W każdym samotna kobieta opiekuje się kilkorgiem dzieci. Brakuje tylko ojca Dziewczynka ma najwyżej siedem lat. Włosy związane w kucyk i bluzę z Hannah Montana. Stoi na przejściu obok krępej 30-latki i 50-latka z teczką. Niecierpliwi się i łypie na boki. – Zrobić ci loda, staruszku? – pyta zaczepnie. Mężczyzna z teczką czerwienieje i wyrywa na zielonym. – Na początku było mi głupio, potem przywykłam do tego, że są nieobliczalne. Przecież nie mogę
Przyjaźń forever
Teza z lat 50., że student powinien żyć nauką, pracą i snem, na Jelonkach sprawdza się właśnie teraz Warszawskiemu osiedlu Przyjaźń właśnie stuknęło 55 lat! Na początku lat 50. na 32 ha na zachodnim krańcu Warszawy, między ulicami Górczewską, Powstańców Śląskich, Olbrachta a torami kolejowymi zamieszkali budowniczowie Pałacu Kultury i Nauki. Potem na ich miejsce wprowadzili się studenci. Przez domki, a właściwie baraki, do budowy których wykorzystano materiały z rozbiórki obozu jenieckiego Stalag I-B Hohenstein koło
Dajcie mu szansę
Niesłyszący chłopak dzięki własnej pracy, zaangażowaniu rodziców i nauczycieli może zostać informatykiem. Czy wiele lat wysiłków zniweczy urzędnicza decyzja? Kiedy spotykam się z Pawłem po raz pierwszy, obserwuje mnie z ciekawością, na uśmiech odpowiada uśmiechem. Próbuję poruszać wyraźnie ustami i powiedzieć, że cieszę się, że go poznaję. Dla pewności piszę na kartce. Rozmawiam z Pawłem w jego szkole, Zespole Szkół Łączności w Krakowie, w obecności pedagoga szkolnego. W jego gabinecie leży kupka kartek do komunikowania się z Pawłem,
Ludzie z domu
Są tu, bo rodziny czasem nie chcą, ale przeważnie nie mogą się nimi z różnych względów zająć Na pierwszy rzut oka – atmosfera kolonii. Korytarze, z których wchodzi się do kolejnych pokoi. Ludzie chodzą w kapciach i dresach, głośno gra muzyka, ktoś się śmieje, ktoś płacze, wszyscy snują się trochę leniwie, wychodzą na papierosa, odwiedzają się nawzajem. Niemal co tydzień organizowane są wyjazdy – do kina, teatru, muzeów, na wycieczkę. Codziennie działają pracownie, warsztaty terapii zajęciowej, raz






