Centrum za Unią

Centrum za Unią

Prof. Religa założył nową partię, która ma uzdrowić Polskę

Gospodarka rynkowa z ludzką twarzą, dbałość o wartości chrześcijańskie i sympatie proeuropejskie to najważniejsze hasła głoszone przez działaczy założonej właśnie partii Centrum. Jej inicjatorami są senatorowie prof. Zbigniew Religa oraz Krzysztof Piesiewicz.
Centrum – przynajmniej na razie – zasilają głównie dawni politycy ze Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego i Ruchu Społecznego. Jeszcze w grudniu 2003 r., na kongresach obu partii, podjęto decyzje o samorozwiązaniu ugrupowań. Jednocześnie zaapelowano do wstępowania do tworzącej się dopiero partii prof. Religi. – Oczywiście, nie ma tu mowy o łączeniu SKL i RS. Przystępując do Centrum, członkowie rozwiązanych partii wykazują dobrą wolę. Nic nie dzieje się pod przymusem. Zdaję sobie sprawę, że część ludzi pójdzie do Płażyńskiego, część do Platformy Obywatelskiej, część do Prawa i Sprawiedliwości. Zostaną ci, którym odpowiada idea Centrum – tłumaczy prof. Religa.
Według posła SKL, Krzysztofa Oksiuty, który zapisał się do Centrum, spora część polityków Stronnictwa przystała do drużyny słynnego kardiologa. – Nie mamy precyzyjnych danych, ale z moich obserwacji wynika, że na Mazowszu większość działaczy wybrała Centrum – twierdzi.
Po legitymację nowego ugrupowania nie zgłosił się jednak były szef SKL, Artur Balazs. Nie jest też pewne, co zrobi senator Krzysztof Piesiewicz, były lider Ruchu Społecznego, który nie pojawił się na kongresie. To tym bardziej dziwne, że Piesiewicz był inicjatorem powołania partii. Właśnie on opracował ramy ideowe Centrum. W kuluarach mówiono, że słynny scenarzysta nie chciał przemawiać jako drugi, po prof. Relidze. Wolał więc poddać się walkowerem. W liście, który Piesiewicz napisał do działaczy, tłumaczył, że jego nieobecność jest spowodowana przyczynami osobistymi, ale jednocześnie zaznaczył, że chciałby na razie nabrać dystansu do sprawy i włączy się do prac partii po kongresie programowym i wyborczym. – Chcę pozostać w rezerwie, wspierać was moralnie i intelektualnie – przekonywał.
Nie powiodły się próby przyciągnięcia do Centrum Jerzego Buzka (wybrał Platformę Obywatelską i z jej list wyborczych startuje do Parlamentu Europejskiego). Z budowania własnego ugrupowania nie zrezygnowała też Aldona Kamela-Sowińska. Trwają jeszcze rozmowy na temat przyciągnięcia Macieja Płażyńskiego, który zamierza – opierając się na samorządowcach – wystawić własnych kandydatów do Parlamentu Europejskiego.
– Płażyński wyszedł z PO ze względu na jej zbyt liberalny charakter. Teraz chce budować chadecję, a więc gospodarkę rynkową ze społeczną wrażliwością. Myślę, że powinniśmy to zrobić razem – przekonuje Jacek Rybicki.
W Centrum znalazło się miejsce dla czołowych polityków AWS, m.in. Janusza Tomaszewskiego – byłego ministra spraw wewnętrznych, Jacka Janiszewskiego – byłego ministra rolnictwa, Jacka Rybickiego – jednego z liderów AWS, Leszka Piotrowskiego – byłego ministra sprawiedliwości. Wypchnięci w 2001 r. poza sferę polityki, teraz chcą do niej wrócić.
– Byłem i jestem zwolennikiem szeroko rozumianej chadecji – opowiada o powodach przyłączenia się do nowej partii Jacek Rybicki. – Brak takiego ugrupowania zaważył na tym, co się dzieje teraz w Polsce. Inicjatywa Centrum jest jedną z prób utworzenia partii chadeckiej. Liczę, że obejmie ona wszystkie środowiska chadeckie, dziś rozproszone.
– Ta partia proponuje rzeczywistą naprawę państwa polskiego, a nie medialne wojny czy szopki, które robią ostatnio liderzy centroprawicy – dodaje były sekretarz generalny, Krzysztof Oksiuta.
Dawni działacze AWS zabrali się także do opracowania zrębów programu Centrum. Pracowali nad nim: Janusz Steinhoff – były wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka, Krzysztof Łaszkiewicz – wiceminister skarbu, Janusz Byliński – minister rolnictwa w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, Jerzy Eysymontt – szef CUP w gabinetach Jana Krzysztofa Bieleckiego i Jana Olszewskiego oraz prof. Jan Wojtyła – rektor Akademii Ekonomicznej w Katowicach.
Przyjęcie programu partii nastąpi dopiero podczas jesiennego zjazdu.

W czym chcą być lepsi

Zdaniem działaczy nowej partii, w Centrum jest miejsce na ich ugrupowanie. Ich atutem będzie nowy styl uprawiania polityki.
– Zakładamy partię Centrum, bo mamy własną wizję Polski, własną wizję funkcjonowania i organizacji państwa. To nasz protest przeciwko dotychczasowemu sposobowi funkcjonowania polityki, przeciwko korupcji, stawianiu się ponad prawem, całemu złu, które każdy normalny człowiek widzi, a które dzieje się w polityce. Jednym z największych problemów jest dziś to, że ludzie mądrzy, uczciwi, patrząc na to, co się dzieje w świecie polityki, uciekają od niej. My apelujemy: powiedzmy wreszcie tym draniom koniec, bierzemy sprawy Polski w swoje ręce – mówi prof. Religa.
Centrum chce nie tylko nowych standardów uprawiania polityki. Wśród najważniejszych zadań, jakie sobie stawia, jest uzdrowienie finansów państwa i służby zdrowia. Ma być partią dla ludzi wrażliwych społecznie. – Tu mogą się odnaleźć wszyscy ci, którzy do tej pory czuli się odtrąceni przez rzeczywistość ostatnich 15 lat transformacji – przekonują liderzy.
Chociaż Centrum popiera integrację z UE, nie startuje do Parlamentu Europejskiego. Szykuje się natomiast do wystawienia własnych kandydatów w wyborach do parlamentu krajowego. – Wybory mogą być już niedługo, musimy być do nich przygotowani. Już dziś zacznijcie myśleć, kto może być kandydatem na posła czy senatora. Wybierajcie ludzi znanych w okręgach wyborczych, bo tylko wtedy mamy szansę na sukces – mówił podczas kongresu prof. Religa. – Warszawa nie będzie decydować, kto znajdzie się na listach, bo skąd może wiedzieć, kto w okręgu jest godny zaufania.
Prof. Religa zaapelował też o wystawienie wspólnego dla ugrupowań centroprawicowych kandydata na prezydenta. Co więcej, ma nadzieję, że przyszły rząd będą tworzyć PO, PiS i… Centrum.

 

 

Wydanie: 16/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy