Chopin w uzdrowisku

Chopin w uzdrowisku

Szkoda było wyjeżdżać. Festiwal w Dusznikach Zdroju stał się imprezą międzynarodową

Muzyka była obecna wszędzie. W odgłosach przedpołudniowych prób i później, niosąc się daleko przez otwarte okna historycznego dworku Chopina, gdzie 200 lat temu młodziutki Fryderyk dawał swoje koncerty. Tak było przez tydzień, od 2 do 10 sierpnia, kiedy w Dusznikach Zdroju odbywał się 57. Międzynarodowy Festiwal Chopinowski.
Muzyka ogarniała park, ale nie w każdym momencie było to romantyczne czy podniosłe. Okna bowiem musiały być otwarte, bo podczas restaurowania cennego obiektu zabrakło pieniędzy na klimatyzację. Do słuchaczy docierały więc również rozmowy spacerowiczów czy pobrzękiwanie na gitarze. Ta marginalna sprawa stała się niemal wiodąca na festiwalowej konferencji prasowej. Choć nikt nie miał wątpliwości, że 57. festiwal był niezwykły.

Centrum zostanie na cały rok

– Zdecydowana większość występujących w Dusznikach pianistów to laureaci wielkich prestiżowych konkursów – przypominał Piotr Paleczny, dyrektor artystyczny festiwalu.
Tym razem mieliśmy okazję podziwiać m.in. Denisa Matsujeva, zwycięzcę Konkursu im. Piotra Czajkowskiego w 1998 r., Włocha Roberta Plana i amerykańskiego pianistę pochodzenia tureckiego Ozgura Aydina. Zaledwie czterech artystów występowało już w Dusznikach. Pozostałych nasza publiczność wysłuchała po raz pierwszy.
– To już jest impreza rangi europejskiej i tak ją postrzegają międzynarodowe media – opiniował gospodarz konkursu. – Nie jest też wyłącznie festiwalem muzyki Chopina, czcimy jego dzieła, ale pozwalamy zaistnieć również kompozytorem z jego kręgu, a także z innych epok.
Stałym gościem dusznickiego festiwalu jest Wojciech Dzieduszycki. – Tylko raz mnie tu nie było, w pięćdziesiątym którymś roku, bo siedziałem w kryminale za śpiewanie lwowskich piosenek – wspomina z uśmiechem starszy pan. Chętnie opowiada o początkach najstarszego polskiego festiwalu muzycznego na Ziemiach Odzyskanych. Razem z Ignacym Potockim, w tamtych latach zarządcą dolnośląskich uzdrowisk, odnalazł w krzakach przy strumieniu porzucony przez Niemców pomnik Fryderyka Chopina – drażnił ich zapewne łaciński napis „Polak Polakowi”. Znalezisko zostało odczyszczone i trafiło na godne miejsce blisko dworku. Ten niewielki pomnik – z płaskorzeźbą artysty, stoi do dziś w centralnym punkcie parku. Ktoś wpadł na pomysł urządzenia z tej okazji koncertu. – To za mało – uznali obaj panowie i zorganizowali festiwal. I tak już pozostało przez 57 lat.
– Tajemnica powodzenia dusznickiego festiwalu to znakomita organizacja – mówi Wojciech Dzieduszycki. – Prof. Kazimierz Działocha, przewodniczący rady fundacji zdobywa pieniądze, Piotr Paleczny ma wspaniałe kontakty w środowisku artystycznym, więc od tej strony wszystko jest wręcz doskonałe. Prezes zarządu fundacji Andrzej Merkur zajmuje się sprawami organizacyjnymi. Festiwal cieszy się dużą życzliwością lokalnych władz. Burmistrz Grzegorz Średziński jest członkiem rady fundacji.
Ze skromnego budżetu miasto wysupłało na festiwal 20 tys. zł, co i tak było znacznie wyższą sumą niż dar starostwa powiatowego. Do tego wcześniej władze „dorzuciły” jeszcze za symboliczną złotówkę kamienicę w Rynku na siedzibę fundacji i jej Międzynarodowego Centrum Chopinowskiego. Co prawda, kamienica wymagała remontu i mieszkali w niej lokatorzy, ale udało się w niej podczas festiwalu otworzyć centrum, które urządzanymi tu kursami mistrzowskimi (pierwszy rozpoczął się natychmiast) ma szanse przyczynić się do podwyższenia poziomu polskiej pianistyki.

Spotkamy się za rok

Tegoroczny dusznicki festiwal należy już do historii. Wyjechali goście, m.in. Belgijka Yolande Van de Weerd od najmłodszych lat zafascynowana Chopinem. Na emeryturze napisała książkę o jego życiu i twórczości, a od czterech lat jest na każdym naszym festiwalu. Od 26 lat Wiesława Komada z Zielonej Góry i od 10 Anna Karp z Wrocławia tak planują urlop, by trafić na festiwal. Nie wyobrażają sobie innego sposobu na lato. Tak jak wielu innych, których łączy miłość do muzyki Chopina. Wszyscy obiecują sobie, że przyjadą za rok. Tylko starania o karnety rozpoczną znacznie wcześniej; pierwsze zamówienia trafiają do biura festiwalowego już w grudniu

 

Wydanie: 33/2002

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy