Tag "Violetta Waluk"

Powrót na stronę główną
Kultura

Umarł król, niech żyje królik

Wrocławski Teatr Polski oficjalnie i w podziemiu

Kraj

Wyszedł Jerzym, wrócił Georgiem

Zaskakujące skutki kradzieży dowodu osobistego

Kraj

Odcinanie skrzydeł

Pracownicy wałbrzyskiego Wamagu bezrobociem zapłacą za długi Kopeksu

Kraj

Wamag na huśtawce

Związkowcy z Wałbrzycha walczą o istnienie zakładu

Kraj

Pies pozna pana/panią do kochania

W Polsce żyje, a raczej wegetuje, 3 mln bezpańskich psów i kotów

Reportaż

To tylko spojrzenia

A mogłoby być tak pięknie, spokojnie… Lokal w Legnicy jest przytulny i nastrojowy. Taki, jakich wiele w naszych miastach. Na zapleczu uwijają się pracownicy. Normalka. Nikogo również nie dziwi, że niemal wszyscy mają wyraźnie ciemniejszą cerę. Ich obecność

Kultura

Artysta jest lewicowy z natury

Jako społeczeństwo jesteśmy kulturowo w takim momencie, że należałoby zacząć się modlić

Ekologia

Ratunek dla szaraka

Nie tak dawno w Polsce żyło 3 mln zajęcy. Dziś niespełna pół miliona Jaki zając jest, dokładnie zając szarak… rzadko kto widzi. I jeżeli nic nie zrobimy, wkrótce pozostanie nam tylko jego wizerunek w książkach i na

Kraj

Niewinny, zrujnowany – cd.

Choć Bogusław Seredyński, były prezes Wydawnictw Naukowo-Technicznych, został oczyszczony z zarzutu łapownictwa w procesie prywatyzacji WNP, nie może mówić o happy endzie. Aferę zmontował agent CBA Tomasz Kaczmarek. Areszt, przesłuchania w prokuraturze to nie wszystkie koszty, które Seredyński poniósł. Utracił nieźle płatną pracę i szacunek otoczenia, popadł w biedę. Oczywiście szukał pracy. Ponad 700 razy składał CV, uczestniczył w 40 konkursach. Bez skutku. W procesie o odszkodowanie nie uzyskał oczekiwanego zadośćuczynienia. Swoje krzywdy wycenił na 2 mln zł, sąd uznał, że warte są 200 tys. zł. Choć oczyszczony z zarzutów, bywa nękany przez różne służby. A agent Tomek i jego dawny szef publicznie zapowiadają, że w odpowiednich okolicznościach wrócą do sprawy.

Kraj

Legnica 20 lat po

Jeżeli tylko rozpoczynają się wspomnienia o latach, kiedy w Legnicy stacjonowały wojska radzieckie, musi paść słowo „kwadrat”. Pojęcie jasne i oczywiste dla legniczan pamiętających miasto sprzed 20 lat. To była enklawa oddzielona murem. Tam mieszkali „oni”, a pozostała część miasta – w powszechnej świadomości gorsza od wydzielonej – należała do nas, Polaków. Tamte czasy mogli sobie przypomnieć uczestnicy spotkania po latach. Zaprosił ich do Legnicy Jacek Głomb, dyrektor legnickiego teatru i społecznik, inicjator i główny organizator projektu artystyczno-społecznego „Dwadzieścia lat po”.Rosjanie wspominali pobyt w Legnicy ze wzruszeniem, my spoglądaliśmy historycznie.