Powiatowe miasta się wyludniają. Trendu nie da się całkowicie zatrzymać, ale można go łagodzić
Zgodnie z najnowszym raportem na temat depopulacji gmin w latach 2009-2024, opracowanym przez portal Wspólnota, spadek liczby ludności stał się ogólnokrajową tendencją. Jeszcze dekadę temu można było traktować wyludnianie się miast jako przypadki lokalne. Obecnie problem dotyczy zdecydowanej większości jednostek samorządu terytorialnego. Dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że depopulacja obejmuje już 72% gmin. Stały przyrost liczby mieszkańców występuje dziś sporadycznie i koncentruje się w strefach podmiejskich aglomeracji.
Władza bez pomysłu
Dlaczego Grudziądz? Bo to miasto idealnie średnie i powiatowe. Duże miasta w regionie nie są zaś przytłaczająco większe i nie kanibalizują okolicy w taki sposób jak Warszawa czy Wrocław. Grudziądz cechuje typowo mieszczańska dynamika, bez drobnomieszczańskich kompleksów. Obumieranie tej tkanki miejskiej stanowi doskonały przykład tego, że kolejne ekipy rządzące nie potrafią sobie poradzić ze zjawiskiem odpływu młodych ludzi ze średnich miast. Mówimy o problemie w skali całego kraju, nie będziemy więc się zajmować krytyką władz lokalnych.
Grudziądz pod względem depopulacji zajął 27. miejsce w kraju. Między rokiem 2009 a 2024 ubyło mu 11,48% mieszkańców. Choć na przestrzeni lat miewał nawet ponad 103 tys. mieszkańców, dziś zostało ich 75 tys. I nic nie wskazuje na to, by tendencja spadkowa miała się zatrzymać w najbliższych latach.
Według zestawienia przygotowanego przez portal Wspólnota równie szybko wyludnia się Bytom. Najmniejszy spadek liczby mieszkańców zanotowano zaś w Żorach, gdzie w tym samym czasie ubyło tylko 0,18%. W Grudziądzu dynamiczny wzrost populacji widać było do 1994 r. Od czasu transformacji cały czas próbuje on zdefiniować się na nowo. Niegdyś miasto przemysłowe, które w 1910 r. zajmowało siódme-ósme miejsce w kraju pod względem obrotów, sto lat później, w marcu 2010 r., było miejscowością z największym,
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl







